Lille: a hidden gem between Paris and Brussels

I had been meaning to write a post about Lille for really long as I happen to be there quoite often. And, as it usually happens (at least that’s my case), it took me a while to finally do it. But here it is: an article about the capital of fourth-largest urban area in France, a city full of history and great architecture and a former European Capital of Culture – yet probably you have heard very little about it. Welcome to Lille, a hidden gem between Paris and Brussels.

Zbierałam się do napisania o Lille od bardzo dawna, bo bywam tam dość często. I jak to zwykle bywa (przynajmniej w moim wypadku), sporo czasu zajęło mi, bym faktycznie wzięła się za pisanie. Ale oto jest i on: artykuł o czwartym pod względem populacji (licząc cały obszar zurbanizowany) we Francji, miasta pełnego historii oraz wspaniałej architektury, wcześniejszej Europejskiej Stolicy Kultury – a jednak miejsca, o którym pewnie niewiele słyszeliście. Oto Lille, perełka ukryta między Paryżem a Brukselą.

Lille is right between Paris and Brussels and you can reach it from both cities in one hour by TGV train or 2 hours by car. You can also get there from London and by Eurostar train – under the English Channel – it will take less than 1,5 hour. Maybe it’s the proximity of these three capitals and popular tourist destinations that put Lille in the shade.

But Lille is definitely a place to visit. It’s the capital of Hauts-de-France region (before it used to be the capital of Nord-Pas-de-Calais region) and it’s an interesting blend of French and Flamish culture. It used to be an important industrial centre and now it’s becoming a cultural hub. It’s quite compact and you can easily visit it over a weekend or even in one day.

Lille znajduje się między Paryżem a Brukselą i z obu tych miast można się tam dostać w godzinę (jadąc pociągiem TGV) bądź dwie godziny (jadąc samochodem). Łatwo tam dotrzeć także z Londynu, przejażdżka pociągiem Eurostar – pod Kanałem La Manche – zajmuje bowiem niecałe półtorej godziny. Być może to właśnie sąsiedztwo trzech stolic i zarazem popularnych kierunków turystycznych usuwa Lille w cień.

Ale Lille zdecydowanie warto odwiedzić. Jest ono stolicą regionu Hauts-de-France (wcześniej było stolicą Nord-Pas-de-Calais) i jest ciekawą mieszanką flamandzkiej i francuskiej kultury. Lille wcześniej było ważnym ośrodkiem przemysłowym, a teraz staje się centrem kulturowym. Jako że miasto nie jest duże, to można je porządnie zwiedzić przez weekend, a nawet będąc tam na jeden dzień.

Most main sights are in the city centre and can be reached easily by foot. Amongst the places you should see in Lille is Place du Général de Gaulle and its main building: Vieille Bourse. This is the former building of the Lille Chamber of Commerce and Industry. It was built in the middle of the 17th century when Lille was a Spanish city and then it was restored first in the 19th century and then at the end of the 20th century. The Vieille Bourse is made up of 24 little houses around an arched courtyard. Make sure you see the courtyard too: today, a second-hand book market as well as chess players can be seen inside. In the summer there are tango classes and shows threre.

Większość głównych atrakcji znajduje się w centrum miasta i łatwo tam dotrzeć pieszo. Pośród miejsc, które powinno się zobaczyć będąc w Lille jest Plac Generała de Gaulle’a oraz główny budynek tamże: Vieille Bourse. Była to wcześniej siedziba Izby Handlu i Przemysłu. Zbudowana w połowie XVII w., gdy Lille było pod wpływem Hiszpanii, została odnowiona najpierw w XIX w., a później pod koniec XX w. Vielle Bourse składa się z 24 domów ułożonych wokół ozdobionego łukami dziedzińca. Będąc tam koniecznie zajrzyjcie na dziedziniec: dzisiaj mieści się tam targ używanych książek oraz gra się w szachy, a latem są tam lekcje oraz pokazy tanga.

IMG_20200816_170148_065

Place aux Oignons is another must visit place in Lille. It’s located right in the heart of one of its oldest districts and its origins date back to Middle Ages. Despite its name (oignons mean onions in French), it has nothing to do with onions. In this place there used to be a donjon built by the counts of Flanders and its name derives from the Latin words for donjon – dominium – later evoluated to dominion and then, especially in the spoken language, shortened into oignons. Later, Place aux Oignons used to be one of the poorest areas in Lille but today it’s known as a beautiful and vivid square with plenty of cafes and restaurants either directly on the square or in its surroundings.

Place aux Oignons to kolejne miejsce, które trzeba zobaczyć będąc w Lille. Znajduje się on w samym sercu jednej z najstarszych dzielnic miasta i jego początki sięgają Średniowiecza. Pomimo swej nazwy (oignons to po francusku cebule), plac ten nie ma, ani nigdy nie miał nic wspólnego z cebulami. Wcześniej w tym miejscu stał wybudowany przez flandryjskich hrabiów donżon i to jemu plac zawdzięcza swoją nazwę. Donżon to po łacinie dominium, później słowo to ewaluowało do dominion, a następnie zostało skrócone – głównie w języku mówionym – do oignons. Później, Place aux Oignons było jednym z najbiedniejszych miejsc w Lille, ale dzisiaj jest to piękny i żywy plac, na którym oraz wokół którego jest sporo kawiarni oraz restauracji.

And when you get to Place aux Oignons, make sure you stroll in the area as this district is one of the most beautiful in Lille. Architecture lovers will for sure notice that many Flamish features can be found in the buildings there.

Jeśli udacie się na Place aux Oignons, koniecznie pospacerujcie po okolicy, bo to właśnie ona jest jedną z najpiękniejszych w Lille. Znawcom architektury na pewno nie umknie wiele flamandzkich cech tamtejszych budynków.

In Lille you can also visit an extraordinary cafe (most likely the only such place in Europe): dog cafe Le Waf. Some of the rescue dogs present in the cafe have already been adopted and the others are still looking for permanent homes. When you enter the cafe, each of the dogs is presented to you, and then you can feed them and play with them. You can also have a cup of coffee and grab something to eat but let’s be honest: that’s a secondary thing. here’s lots of barking, petting and fun. Great initiative and cool place!

W Lille można także odwiedzić naprawdę wyjątkowe miejsce (ponoć jedyne takie w Europie): psią kawiarnię Le Waf. Są w niej psiaki ze schroniska: zarówno do adopcji jak i te, które już zostały adoptowane. Na wejściu pracownicy kawiarni opowiadają o każdym z psów, później a można je nakarmić i się z nimi bawić. Można oczywiście napić się kawy i coś przekąsić, ale bądźmy szczerzy: to jest zdecydowanie na drugim planie. Jest dużo szczekania, głaskania i zabawy. Super inicjatywa i wspaniałe miejsce!

A cup of coffee at Le Waf isn’t the only thing you should taste in Lille! You can also have there typical Flamish delicacies such as gaufres liégeoises (I know, the name suggests it’s from Liège but actually it’s a typical dessert of all the region of Flanders), le Welsh (a gratin made of a slice of bread and ham in a batter of cheddar, beer and mustard) and in the summer try local wheat beer served with a slice of lime – very refreshing!

Filiżanka kawy w Le Waf to bynajmniej nie jedyna rzecz, której warto skosztował będąc w Lille! Spróbujcie tam koniecznie gaufres liégeoises (tak, nazwa wskazuje na to, że to deser z Liège, ale de facto jest on typowy dla całej Flandrii), le Welsh (zapiekanki z kromki chleba z szynką w panierce z seru cheddar, piwa oraz musztardy), a latem lokalnego piwa pszenicznego serwowanego z kawałkiem limonki – bardzo orzeźwiające!

Lille is also a perfect Christmas destination. The city centre becomes one huge Christmas market and is beautifully colorated.

Lille to także świetne miejsce na wyjazd świąteczny. Centrum miasta zmienia się w wielki jarmark bożonarodzeniowy i jest pięknie przyozdobione.

Last Month: January

January was an extremely busy month for me: apart from my full time job and additional tour guide activities I was working on a book. Luckily the job is complete now and I can look back to nicer moments of the previous month and start looking forward to my holiday starting next week!

Styczeń był dla mnie wyjątkowo intensywnym miesiącem:  poza moją pełnoetatową pracą i wycieczkami miałam na głowie także tłumaczenie książki. Na szczęście wszystko jest już z głowy i mogę na spokojnie wrócić do milszych momentów poprzedniego miesiąca oraz zacząć odliczanie do wakacji, które zaczynam już w przyszłym tygodniu!

 

French Christmas/New Year’s pastries: galette des rois and bûche

Francuskie świąteczno-noworoczne przysmaki: galette des rois i bûche

dsc_0061

Parisian sweets

Paryskie słodkości

DSC_0204DSC_0207

Cap Blanc-Nez

DSC_0368 - Copy

That’s how a big part of my January looked like. Translating a book is a long, time-consuming yet very rewarding job. I had to deliver my translation by the end of January so I spent many afternoons and evenings working. February should be way more relaxing though!

Tak wyglądała spora część mojego stycznia. Tłumaczenie książki to długi i czasochłonny proces, ale za to przynosi sporo satysfakcji. Musiałam dostarczyć moje tłumaczenie z końcem miesiąca, więc spędziłam wiele popołudni i wieczorów pracując. Luty powinien być zdecydowanie luźniejszy!

20190203_15061623659497_1732166456834281_3710389602559863842_n

There has been very little snow in Poznań this winter so photos taken during a trip to the mountains last year make me feel quite nostalgic!

Tej zimy w Poznaniu spadło naprawdę niewiele zimy, więc z nostalgią przejrzałam zdjęcia sprzed roku z wyprawy w góry.

Is Paris always a good idea?

Paris is one of the most popular travel destinations worldwide but recently the number of its visitors has decreased. That is mostly due to the terrorist attacks that took place in the French capital, other security concerns and recent manifestations right in the city centre.

Most people have also heard of so called Paris syndrome –  condition exhibited by some individuals, particularly noted among Japanese travellers, when visiting Paris, as a result of extreme shock derived from their discovery that Paris is not what they had expected it to be. Is Paris still a good travel destination or is the phrase Paris is always a good idea not valid anymore..?

Paryż to wciąż jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc na świecie, jednak ostatnio liczba turystów tam spadła. Stało się tak głównie w związku z atakami terrorystycznymi, które miały miejsce w Paryżu, innymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa oraz niedawnymi manifestacjami w samym sercu miasta.

Wiele osób słyszało też już z pewnością o tak zwanym syndromie paryskim – dolegliwości występującej u turystów, najczęściej japońskich, którzy odwiedzając Paryż odkrywają, że miasto nie spełnia ich oczekiwań, a ich wymarzony czy znany z literatury obraz Paryża różni się w znaczący sposób od współczesnej rzeczywistości. Czy Paryż wciąż jest dobrym kierunkiem podróży czy też hasło “Paris is always a good idea” nie jest już aktualne..?

DSC_0720

I remember well my first trip to Paris: I was rather disappointed by Eiffel Tower (and couldn’t be bothered to wait three hours in 30 degrees to go up to the top of it),  Arc de Triomphe seemed smaller and less impressive than in the photos I had seen and the famous Champs-Élysées were not what they were cracked up to be.

Does it mean I didn’t like Paris? Not at all, I found its beauty when walking by Seine river, small patisseries and cafes in less touristic corners of the city and discovering its hidden gems.

Since then I have been to Paris a couple of times – every time avoiding most touristic places and each time discovering something new.

Dobrze pamiętam moją pierwszą podróż do Paryża: byłam raczej rozczarowana Wieżą Eiffla (i nie chciało mi się czekać godzinami w trzydziestu stopniach, by na nią wejść), Łuk Triumfalny wydawał się mniejszy oraz mniej imponujący niż na zdjęciach, a słynne Pola Elizejskie były jakieś bez szału.

Czy to znaczy, że Paryż w ogóle mi się nie spodobał? Wcale nie. Odnalazłam jego piękno przechadzając się wzdłuż Sekwany, chodząc do małych pâtisseries i kawiarenek w mniej turystycznych miejscach oraz odkrywając ukryte perełki miasta.

Od tego czasu byłam w Paryżu kilka razy – i za każdym razem unikam turystycznych miejsc, odkrywając z kolei zawsze coś nowego.

DSC_0716

In December I discovered a lovely, colourful street not far from Place de la Bastille: Rue Crémieux. Even though some people recommend going there and in the internet you can find plenty of photos taken there, the place is still not very popular and when I went there it was almost empty. This cobblestoned and pedestrianised street is 144 metre long and 7.5 m wide and is bordered with colourful private houses. It is definitely a unique and beautiful place to see when in Paris.

W grudniu odkrywam śliczną, kolorową uliczkę nieopodal Placu Bastylii: Rue Crémieux. Mimo że jest ona polecana jako atrakcja Paryża przez wiele osób, a w internecie można znaleźć mnóstwo zdjęć tam zrobionych, miejsce to wciąż nie zyskało popularności i gdy ja tam dotarłam było niemal puste. Brukowana, wyłączona z ruchu dla samochodów ulica liczy sobie 144 metrów długości i 7.5 szerokości, a mieszczą się przy niej kolorowe, prywatne domy. Jest to z pewnością wyjątkowe i piękne miejsce, które warto zobaczyć będąc w Paryżu.

dsc_0083dsc_0096dsc_0086

Every true sweet tooth ‘s trip should include a stop to try local specialities. In France,  trasting an éclair is a must! You can try very good ones – considered by some people even the best in Paris –  in L’Éclair de Génie. I headed to Rue Pavée, to L’Éclair de Génie Cafe and tried pistacchio and rasberry éclair, it was excellent! If you decide to go there remember that you will pay more if you decide to eat in (if I remember correctly it’s 6 EUR for one takeaway éclair and 7.50 EUR if you eat in – definitely not the cheapest dessert you will have in your life but I think it’s better to buy one great éclair than three average ones 😉 ).

Każdy łasuch podróżując powinien skosztować lokalnych smakołyków. We Francji trzeba spróbować eklerów! Bardzo dobre – niektórzy mawiają, że nawet najlepsze w Paryżu – znajdziecie w L’Éclair de Génie. Udałam się w kierunku Rue Pavée, do kawiarni L’Éclair de Génie i zamówiłam pistacjowo – malinowego eklerka, był przepyszny! Jeśli zdecydujecie udać się tam, pamiętajcie, że za słodkości zapłacicie więcej, jesli będziecie chcieli zjeść je na miejscu (jeśli dobrze pamiętam, eklery na wynos kosztowały 6 euro za sztukę, a na miejscu 7.50 euro – nie jest to z pewnością najtańszy deser, ale moim zdaniem warto skosztować jednego wyjątkowego eklerka, niż trzech przeciętnych 😉 ).

Not a big fan of Eiffel Tour, not a big fan of Champs-Élysées… but there’s one touristy area which I do like and keep on visiting each time I go to Paris: Montmartre. Which I would love to see it as it was a hundred years ago, when it was rather artsy and not touristy but since I can’t go back in time I try to enjoy this famous Parisian district as much as I can now. It’s lovely early in the morning and then in the evening, when it’s less crowded. And if you head towards its less popular part, you will find a great pizzeria literally two minutes walking from Sacré-Cœur…

Nie jestem wielką fanką Wieży Eiffla ani Pól Elizejskich… ale jest jedno turystyczne miejsce, które lubię i odwiedzam za każdym razem będąc w Paryżu: Montmartre. Bardzo chciałabym móc zobaczyć tę dzielnicę taką, jaka była sto lat temu – artystyczną, a nie turystyczną – ale skoro nie mogę cofnąć się w czasie, to staram się po prostu jak najbardziej skorzystać z pobytu w tej części Paryża teraz. Jest tam wspaniale wcześnie rano oraz pod wieczór, gdy nie ma jeszcze/już tłumów. A jeśli skierujecie się do mniej znanej części Montmartre i znajdziecie świetną pizzerię zaledwie dwie minuty od Sacré-Cœur…

Pizzeria Babalou was my 2017 discovery in Paris and I went there again last month. Next time I go to Paris I will definitely head there too! The pizzeria is beautifully located yet a bit hidden, cosy, tasty and popular amongst the locals.

Pizzeria Babalou była moim odkryciem w 2017 i  wróciłam tam w zeszłym miesiącu. Następnym razem będąc w Paryżu też chętnie się tam przejdę! Ta pizzeria jest w pięknym miejscu, a jednocześnie jakby troszkę schowana, przytulna oraz popularna wśród lokalsów. 

That’s the Paris I like… Walking through the lovely Quais de Seine!

Oto jaki Paryż lubię… Spacer uroczymi Quais de Seine!

dsc_0125 - copydsc_0130 - copy

Beautiful decoration above one of Parisian cafes.

Piękna dekoracja nad jedną z paryskich kawiarenek.

dsc_0013

Is Paris always a good idea? There’s no one answer to this question but I think we should not take Paris as a destination that will certainly amaze us. In order to enjoy it more we should get off the beaten track, try and look for hidden gems – just like anywhere else. Because, at the end of the day, Paris is just a city like many others.

Czy Paryż jest zawsze dobrym pomysłem? Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, ale myślę, że powinniśmy przestać myśleć o Paryżu jako o pewniaku, który nas zachwyci. By jak najlepiej wykorzystać czas tam spędzony powinniśmy oddalić się od utartego szlaku i szukać ukrytych perełek – tak jak gdziekolwiek indziej. Bo, tak naprawdę, Paryż to miasto jak wiele innych.

dsc_0006 - copy

2017 travel summary

2017 was a year of some important changes and in the first half of the year I didn’t get to travel as much as I would have liked to, I had to focus on other things. However, it was an interesting year: full of discoveries and, mostly, re-discovering and getting to love places I had known before.

I know already that 2018 will be completely different and some far journeys are waiting for me even this month. But before talking about future plans, have a look at the best pictures of 2017.

Happy New Year Everyone! 🙂

2017 był dla mnie rokiem wielu ważnych zmian, dlatego też w pierwszej jego połowie nie udało mi się podróżować tak bardzo jak bym chciała – moja uwaga była skupiona przede wszystkim na innych sprawach. Mimo to był to podróżniczo ciekawy rok: pełen nowych odkryć oraz, przede wszystkim, odkrywania na nowo i pokochania miejsc już znanych.

Już teraz wiem, że rok 2018 będzie zupełnie inny, a dalekie podróże czekają na mnie już niebawem. Ale zanim skupię się na tegorocznych planach, powspominajmy razem rok miniony. Poniżej najlepsze zdjęcia zrobione w 2017.

Wszystkiego dobrego w nowym roku! 🙂

1003DSC_0045

My first travel of 2017 was a trip to Barcelona in February. Although the capital of Catalunya was a bit rainy, it was great to see the city in a period with less tourists and more true Catalan spirit.

Pierwszą podróżą w 2017 była wycieczka do Barcelony w lutym. Mimo że stolica Katalonii przywitała mnie deszczem, to wspaniale było zobaczyć to miasto poza sezonem, gdy turystów jest zdecydowanie i można poczuć prawdziwy, kataloński klimat miasta.

DSC_0168-okDSC_000702001

My first work related trip to Milan took place at the beginning of April. All together in 2017 I spent almost 7 weeks in the capital of Lombardy. It gave me a chance to get to know the city better and to like it more than I had used to. Also, I travelled a bit around Milan and spent a great weekend in the beautiful town of Como.

Moja pierwszy służbowy wyjazd do Mediolanu miał miejsce na początku kwietnia, a w całym roku 2017 spędziłam niemalże 7 tygodni w stolicy Lombardii. Miałam dzięki temu szansę poznać lepiej to miasto i polubić je. Udało mi się też poznać okolice Mediolanu: spędziłam weekend w przeuroczym miasteczku Como.

001003007

In May I went to Dublin for a weekend. Each time the city convinces me of its unique atmosphere. A pint of Guiness tastes there like nowhere else 🙂

W maju pojechałam na weekend do Dublina – miasta, które za każdym razem utwierdza mnie w przekonaniu o jego wyjątkowej atmosferze. A kufel Guinesa smakuje tam jak nigdzie indziej 🙂

DSC_0699 — kopiaDSC_0636 — kopiaDSC_0751 — kopia

At the beginning of June I spent some time in my beloved Turin – in the city where I lived for almost half a year five years ago (how did time fly so fast?!).

Na początku czerwca spędziłam kilka chwil w moim ukochanym Turynie, w którym mieszkałam niemal pół roku pięć lat temu (kiedy ten czas uciekł?!)

DSC_0745 — kopiaDSC_0748

I was born and spend most of my life in Poznań, less than 200 km from Wrocław. It’s crazy that I only visited the city for the first time in 2016. Since then I have been there already three times and most likely will spend there a weekend in June this year.

Urodziłam się i spędziłam większość mojego życia w Poznaniu, niecałych 200 km od Wrocławia, a mimo to pojechałam do tego miasta po raz pierwszy dopiero w 2016 r. Od tego czasu udało mi się je odwiedzić trzy razy i najprawdopodobniej pojawię się tam znów w czerwcu tego roku.

21056017_1650828728301388_9085533544461929468_o21083633_1651694764881451_126042517105303396_o

During the summer I went for a short trip to the cute Lille.

Latem udałam się na chwilę do uroczego Lille.

040508

In Gdańsk I spent the very last moments of the summer in Poland.

W Gdańsku spędziłam ostatnie chwile polskiego lata.

day1-09day4-04DSC_1051

And when the summer in Poland was already over, in October I headed to the sunny Crete.

A gdy lato zupełnie się w Polsce skończyło, w październiku udałam się na słoneczną Kretę.

007002

In November I went to Freiburg, a beautiful town in the South of Germany.

Listopad pod znakiem wyjazdu do Freiburga, malowniczego miasta południa Niemiec.

20171125_174748DSC_0308

During the trip to Freiburg I spent one day in Colmar, a nearlby town in France. I was lucky to experience there the best Christmas market I have ever seen!

Podczas pobytu we Freiburgu udałam się też do Colmar, francuskiego miasteczka nieopodal. Zachwycił mnie tamtejszy jarmark bożonarodzeniowy – najlepszy, jaki dotąd udało mi się zaliczyć!

DSC_0752DSC_0748DSC_0720DSC_0716

I spent last days of 2017 again in France: in Paris and Lille.

Ostatnie dni roku 2017 spędziłam znów we Francji: w Paryżu i Lille.

day3-02

Looking forward to what’s lying ahead!

Czekam z niecierpliwością na tegoroczne podróże!

Colmar – magical Christmas town

Usually when thinking about Christmas markets, the first country that comes to your mind is Germany. That’s correct, Christmas markets originated in Germany and many great Weihnachtsmarkts take place there but when looking for a place to go to enjoy the Christmassy atmosphere it’s worth to have a look in other countries, too.

The Colmar Christmas market, La Magie de Noël, is probably the best such market I have ever seen. The whole town – beautiful and picturesque on its own – becomes a huge Christmas village. The centre Colmar is a cute labyrinth of small streets lined with half-timbered houses. They’re all beautifully decorated and illuminated at the Christmastime (which in Colmar starts in the second half of November and lasts 6 weeks).

Zazwyczaj na hasło “jarmarki bożonarodzeniowe” pierwszym krajem, który przychodzi nam na myśl są Niemcy. Zgadza się, jarmarki świąteczne wywodzą się właśnie stamtąd i to właśnie u naszych sąsiadów znajdziemy wiele świetnych Weinachtsmarktów. Jednak szukając miejsca, w którym będziemy mogli cieszyć się świąteczną atmosferą w całej swej okazałości warto też wziąć pod uwagę inne kraje.

Jarmark bożonarodzeniowy w Colmar, La Magie de Noël, to chyba najpiękniejsze tego typu miejsce, jakie miałam okazję zobaczyć. Całe miasteczko – samo w sobie przepiękne i niezwykle malownicze – staje się jedną wielką świąteczną wioską. Centrum Colmar to uroczy labirynt uliczek wzdłuż których rozciągają się domy z pruskiego muru. Na czas Świąt (który tutaj zaczyna się w drugiej połowie listopada i trwa 6 tygodni) wszystkie są pięknie udekorowane i oświetlone.

DSC_0289DSC_034420171125_174751

What I liked most about Colmar is its fairytale atmosphere and lovely old architecture. I must say that La Magie de Noël looks more authentic and way less kitch than the vast majority of Christmas markets. Christmas decorations by the canals are just amazing.

To, co najbardziej urzekło mnie w Colmar to bajkowa atmosfera miasteczka i jego urocza stara architektura. Muszę przyznać, że La Magie de Noël wygląda zdecydowanie bardziej autentycznie i mniej kiczowato niż większość jarmarków bożonarodzeniowych. A dekoracje wzdłuż kanałów wyglądają naprawdę wspaniale.

20171125_17474820171125_17010720171125_164557DSC_0352DSC_0328

What can you do at the Colmar Christmas market?

There are plenty of different stands with handcrafted products such as home decorations, wooden toys, gifts ideas and, of course, stands with artisanal food. You can have some typical Alsatian and French food such as choucroute (sauerkraut with sausages), Alsatian sausages, French cheese and crepes. What I missed it the variety of vegetarian savoury food: only few stands offered vegetarian savoury crepes.

Also, almost everywhere you can buy mulled wine – both red and white.

Co można robić na jarmarku bożonarodzeniowym w Colmar?

Jest tam mnóstwo stanowisk z ręcznie robionymi produktami, takimi jak przeróżne dekoracje do domu, drewniane zabawki, pomysły na prezenty oraz, oczywiście stanowiska z jedzeniem własnej roboty. Można skosztować typowo alzackich i francuskich specjałów, na przykład choucrute (alzacja wersja bigosu), alzackich kiełbas, francuskich serów i naleśników. Brakowało mi większej oferty konkretnego wegetariańskiego jedzenia, bo tylko niektóre stoiska oferowały wegetariańskie należniki na konkretnie.

Poza tym niemal wszędzie można napić się grzańca – zarówno na bazie czerwonego, jak i białego wina.

DSC_0357

 

DSC_0354DSC_029020171125_18101120171125_163825

How to get to Colmar?

The two closest airports are Basel and Strasbourg. For these planning a trip on a budget (like I did 🙂 )I’d suggest going to Basel as there are many Easyjet flights from many different European destinations.

A jak dostać się do Colmar?

Dwa najbliższe lotniska to Bazylea i Strasburg. Tym, którzy preferują jak najmniejsze koszta wycieczki (tak jak ja 🙂 ) polecam udać się do Bazylei, dostaniemy się tam lotami Easyjet z wielu różnych miejsc w Europie.

**********

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 🙂

DSC_0308DSC_0287