Colours, smells and flavours of Barcelona

Barcelona is certainly a city with plenty of beautiful and colourful places but one of the places that struck me most was La Boqueria Market. It is a big indoor market full of small stands with local delicacies: fruits, sweets, fresh juice, cheese, fish, typical meat and many other. It all creates a unique atmosphere as well as a lovelly smell and mixture of flavours.

Most of the tiny shops sell take away food, but nothing like  pizza, burgers or kebabs: La Boqueria fast food consists of local and fresh flavours and makes it easy to try a bit of many different dishes. Great idea and such a lovely place for a quick lunch in Barcelona!

_______________________________________________________

Barcelona to z pewnością miasto mogące się poszczycić wieloma pięknymi i kolorowymi miejscami, ale tym, które najbardziej mnie uderzyło był rynek La Boqueria. Jest to spoty i kryty rynek, wypełniony po brzegi stoiskami z lokalnymi pysznościami: owocami, słodyczami, świeżo wyciskanym sokiem, serami, rybami czy hiszpańskimi wędlinami i mięsami. To wszystko tworzy wyjątkową atmosferę oraz mieszankę smaków i zapachów.

Większość stoisk oferuje jedzenie na wynos, ale nie mowa tu o pizzy, burgerach czy kebabach, tutaj jedzenie na wynos to świeże, typowo hiszpańskie potrawy. Często sprzedawane są w małych porcjach, więc można spróbować wielu – super pomysł i świetne miejsce na szybki lunch w Barcelonie!

DSC_0040DSC_0046DSC_0045

Lots of fruits – fresh and dried – and fresh juices in many flavours (I had a coconut-mango one, yummy!)

And many, many types of spices

DSC_0035

But hey, the flavours of Barcelona can be found not only in its markets! Here’s what I found in a supermarket 😉

DSC_0031

Barcelona means also beautiful colours: bright blue sky, intense green trees, beautiful buildings…

DSC_0135DSC_0129

When talking about colours of Barcelona I have to mention Park Güell (more pictures here):

DSC_0142

 

Weekend in Barcelona

04

I’m waiting for the spring to come to Poland but as I am quite impatient I wanted a bit of it already in February, that’s why I headed South for a weekend in Barcelona. Rain, clouds and wind weren’t the best surprise on Friday but still I managed to walk quite a lot and enjoy the city. The next days were better – exactly as I expected from Spain – so visiting was even greater with the lovely sun and warm weather.

After arriving I headed to the city centre: walked to the famous Casa Batlló (which is impressing and colorful even if the surroundings are gray and rainy) and then to La Rambla. The street is definitely cleaner and more pleasant to walk through than it used to but still I don’t understand why this place is the symbol of the city. Much more nicer are the Barri Gòtic (Gothic Quarter), the port area and La Boqueria – a beautiful and colourful market (I will write about a bit more in the next post).

I spent the evening with my Catalan friend in her neighbourhood: Gràcia. The place is completely different than the city centre. Although really close to Park Güell, not many tourist go there, so I enjoyed the tapas dinner amongst the locals. Gràcia is rather quiet and modern in comparison to the more popular parts of Barcelona.

_______________________________________________

Niecierpliwie czekając na wiosnę w Polsce udałam się na weekend do Barcelony, by zaznać choć trochę ładnej pogody już w lutym. Nietrudno więc wyobrazić sobie, że deszcz, chmury i wiatr, które przywitały mnie tuż po przylocie były sporym negatywnym zaskoczeniem. Pomimo nieciekawej aury udało mi się dużo zwiedzić i nacieszyć miastem. Następne dni były już dużo piękniejsze, nie brakowało słońca i ciepła.

Po przyjeździe skierowałam się do słynnego budynku Casa Batlló (imponującego i kolorowego pomimo szarej pogody), następnie do La Rambli. Ulica ta jest zdecyowanie bardziej czysta i przyjemniejsza niż kilka lat temu, ale wciąż nie do końca rozumiem, dlaczego właśnie to miejsce stało się symbolem Barcelony. Jest przecież dużo piękniejszych miejsc, w których Katalończycy chętnie przebywają. Zdecydowanie bardziej podoba mi się Barri Gòtic (dzielnica gotycka), okolice portu oraz kolorowy rynek La Boqueria, o którym napiszę więcej w następnym poście.

Wieczór spędziłam razem z moją koleżanką, rdzenną Katalonką, w jej dzielnicy: Gràcii. To miejsce jest zupełnie inne niż centrum Batcelony. Pomimo, iż znajduje się tuż obok wielkiej atrakcji turystycznej jaką jest Park Güell, nie ma tam wielu turystów, na kolację poszłam więc do uwielbianego przez tubylców i nieznanego turystom tapas baru. Gràcia jako dzielnica jest zdecydowanie spokojniejsza i bardziej nowoczesna w porównaniu do innych części stolicy Katalonii.

Casa Batlló

DSC_0022 — kopia

Rainy Barcelona

Arc de Triomf and Sant Pau

Here comes the Sun! Park Güell 🙂

100908

Back to the Gothic Quarter

Traditional Catalan music and dance

13