Is Athens the new Berlin?

“Athens is the new Berlin” – you can see stickers with such a slogan all over Athens and apparently even in some places in Berlin. What is it about? Is Athens really the new Berlin?

In order to answer this question we have to understand how Berlin is seen nowadays in the mainstream culture. During the current decade Berlin has become the synonym of the place full of collectives, city for different artists and a great environment for startups. Moreover, the German capital is also famous for its night life as well as for numerous cafes, bars and concept restaurants. Will we be able to say the same thing about Athens soon? Or maybe we already can?

“Ateny to nowy Berlin” – na każdym kroku w Atenach można zobaczyć naklejki z takim sloganem, ponoć dotarły już także do Berlina. Ale o co w tym chodzi? Czy Ateny naprawdę są nowym Berlinem?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba przede wszystkim zastanowić się jak Berlin jest obecnie widziany w popkulturze. W ostatnich latach Berlin niewątpliwie stał się synonimem miejsca z kolektywami, miasta różnorakich artystów oraz świetnego środowiska dla startupów. Poza tym stolica Niemiec słynie ze swego nocnego życia oraz wielu kafejek, barów czy oryginalnych knajpek. Czy niebawem będzie można powiedzieć to samo o Atenach? A może już można?

010203

My opinion may be biased because during my trip to Athens I stayed in Exarcheia – a district which is home for Greek anarchists, migrant and refugee community and artists. However the fact that such a neighbourhood is an important centre of Athens life and is located not far from the city centre says a lot about the Greek capital nowadays. In Exarcheia there are many squats, bookstores, fair trade shops, organic food stores and even vegetarian and vegan bars (which are not so easy to find in the South of Europe 🙂 ). The atmosphere of the district is influenced by the political ideas of the majority of its habitants, their will for freedom and… riots that take place here quite regularly. Also, in different places in Athens we can find alternative music venues and farm-to-table restaurants. The look of Athens is topped with street art and the city attracts artists from all around the world, so (street) art – very often full of political statements – is more than likely to expand.

To me Athens is a blend of so many different influences, places and people. And that’s pretty much what I think about the capital of Germany. Once in Berlin I saw a writing “if you can’t find it in Berlin, you can’t find it anywhere” and actually I really agree with the statement. I don’t know it it could be applied to Athens: the city is obviously way smaller but its variety and atmosphere are definitely similar to the one in Berlin.

Na moją opinię i ogólne wrażenie o Atenach pewnie wpływa fakt, że podczas weekendu tam spędzonego zatrzymałam się w Exarcheii – dzielnicy greckich anarchistów, społeczności napływowej i uchodźców oraz artystów. Ale z pewnością fakt, że takie miejsce jest ważnym centrum życia Aten i mieści się nieopodal ścisłego centrum miasta może sporo powiedzieć o greckiej stolicy. W Exarcheii znajdziemy wiele squatów, księgarni, sklepów fair trade, a nawet wegetariańskich i wegańskich knajpek (które wcale niełatwo jest znaleźć na południu Europy 🙂 ). Atmosfera tej dzielnicy jest przesiąknięta ideałami politycznymi większości jego mieszkańców, ich wolą wolności oraz…  zamieszkami, które mają tam regularnie miejsce. Poza tym w Atenach możemy znaleźć sporo alternatywnych klubów muzycznych oraz organiczne restauracje. Obraz miasta dopełnia sztuka uliczna, a ponieważ Ateny przyciągają coraz to więcej nowych artystów z całego świata, to na pewno możemy się spodziewać że sztuki, często z elementami politycznymi, będzie (na ulicach i nie tylko) coraz więcej.

Ateny są dla mnie mieszanką różnych wpływów, miejsc i osób. Myślę, że dokładnie to samo mogę powiedzieć o stolicy Niemiec. Kiedyś będąc w Berlinie zobacyzłam napis “jeśli nie znajdziesz tego w Berlinie, nie znajdziesz tego nigdzie indziej i muszę przyznać, że ktoś dobrze ujął i zdefiniował to miasto. Nie wiem, czy to samo można powiedzieć o Atenach – jest to miasto oczywiście dużo mniejsze, ale jego różnorodność oraz atmosfera są bardzo zbliżone do berlińskich klimatów.

040506

I think that many Athenians could get offended (or at least would argue) if we limit their city to the comparison to Berlin. Of course there’s much more to Athens than its modern art and hipster venues. The Greek capital has its amazing history, Mediterranean and Balkan style and cute parts of the city such as for example the Plaka district. This will certainly always be something distinctive for Athens. The point I’m trying to make in this aricle is that the city’s current atmosphere is similar to the one in Berlin, which I found very suprising upon my arrival there. I was expecting a mix of that I had previously seen in the Mediterranean countries and what I found was different and – without any doubt – unique.

Myślę, że wielu Ateńczyków mogłoby się obrazić (albo przynajmniej chcieć polemizować) na sprowadzenie ich miasta tylko i wyłącznie do porównania z Berlinem. Oczywiście Ateny to dużo, dużo więcej niż współczesna sztuka i hipsterskie miejscówki. Stolica Grecji to przecież niesamowita historia, śródziemnomorsko-bałkański styl i urocze miejsca takie jak na przykład dzielnica Plaka. To na pewno będzie zawsze wyróżniać Ateny na tle innych miast. Pointa, którą natomiast chciałabym zwieńczyć ten artykuł, to moje wrażenie, że atmosfera greckiej stolicy bardzo przypomina tę berlińską, co bardzo mnie zaskoczyło. Spodziewałam się mniej więcej tego, co znałam i widziałam w krajach basenu Morza Śródziemnego, a zastałam coś zupełnie innego i niewątpliwie wyjątkowego.

DSC_0714DSC_0717DSC_0799DSC_0800DSC_0801DSC_0812DSC_0849DSC_0860

Colmar – magical Christmas town

Usually when thinking about Christmas markets, the first country that comes to your mind is Germany. That’s correct, Christmas markets originated in Germany and many great Weihnachtsmarkts take place there but when looking for a place to go to enjoy the Christmassy atmosphere it’s worth to have a look in other countries, too.

The Colmar Christmas market, La Magie de Noël, is probably the best such market I have ever seen. The whole town – beautiful and picturesque on its own – becomes a huge Christmas village. The centre Colmar is a cute labyrinth of small streets lined with half-timbered houses. They’re all beautifully decorated and illuminated at the Christmastime (which in Colmar starts in the second half of November and lasts 6 weeks).

Zazwyczaj na hasło “jarmarki bożonarodzeniowe” pierwszym krajem, który przychodzi nam na myśl są Niemcy. Zgadza się, jarmarki świąteczne wywodzą się właśnie stamtąd i to właśnie u naszych sąsiadów znajdziemy wiele świetnych Weinachtsmarktów. Jednak szukając miejsca, w którym będziemy mogli cieszyć się świąteczną atmosferą w całej swej okazałości warto też wziąć pod uwagę inne kraje.

Jarmark bożonarodzeniowy w Colmar, La Magie de Noël, to chyba najpiękniejsze tego typu miejsce, jakie miałam okazję zobaczyć. Całe miasteczko – samo w sobie przepiękne i niezwykle malownicze – staje się jedną wielką świąteczną wioską. Centrum Colmar to uroczy labirynt uliczek wzdłuż których rozciągają się domy z pruskiego muru. Na czas Świąt (który tutaj zaczyna się w drugiej połowie listopada i trwa 6 tygodni) wszystkie są pięknie udekorowane i oświetlone.

DSC_0289DSC_034420171125_174751

What I liked most about Colmar is its fairytale atmosphere and lovely old architecture. I must say that La Magie de Noël looks more authentic and way less kitch than the vast majority of Christmas markets. Christmas decorations by the canals are just amazing.

To, co najbardziej urzekło mnie w Colmar to bajkowa atmosfera miasteczka i jego urocza stara architektura. Muszę przyznać, że La Magie de Noël wygląda zdecydowanie bardziej autentycznie i mniej kiczowato niż większość jarmarków bożonarodzeniowych. A dekoracje wzdłuż kanałów wyglądają naprawdę wspaniale.

20171125_17474820171125_17010720171125_164557DSC_0352DSC_0328

What can you do at the Colmar Christmas market?

There are plenty of different stands with handcrafted products such as home decorations, wooden toys, gifts ideas and, of course, stands with artisanal food. You can have some typical Alsatian and French food such as choucroute (sauerkraut with sausages), Alsatian sausages, French cheese and crepes. What I missed it the variety of vegetarian savoury food: only few stands offered vegetarian savoury crepes.

Also, almost everywhere you can buy mulled wine – both red and white.

Co można robić na jarmarku bożonarodzeniowym w Colmar?

Jest tam mnóstwo stanowisk z ręcznie robionymi produktami, takimi jak przeróżne dekoracje do domu, drewniane zabawki, pomysły na prezenty oraz, oczywiście stanowiska z jedzeniem własnej roboty. Można skosztować typowo alzackich i francuskich specjałów, na przykład choucrute (alzacja wersja bigosu), alzackich kiełbas, francuskich serów i naleśników. Brakowało mi większej oferty konkretnego wegetariańskiego jedzenia, bo tylko niektóre stoiska oferowały wegetariańskie należniki na konkretnie.

Poza tym niemal wszędzie można napić się grzańca – zarówno na bazie czerwonego, jak i białego wina.

DSC_0357

 

DSC_0354DSC_029020171125_18101120171125_163825

How to get to Colmar?

The two closest airports are Basel and Strasbourg. For these planning a trip on a budget (like I did 🙂 )I’d suggest going to Basel as there are many Easyjet flights from many different European destinations.

A jak dostać się do Colmar?

Dwa najbliższe lotniska to Bazylea i Strasburg. Tym, którzy preferują jak najmniejsze koszta wycieczki (tak jak ja 🙂 ) polecam udać się do Bazylei, dostaniemy się tam lotami Easyjet z wielu różnych miejsc w Europie.

**********

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 🙂

DSC_0308DSC_0287

Weekend trip idea: Dublin

Dublin is a perfect destination for a weekend trip because it’s quite small and two or three days are more than enough to see its most interesting places. When visiting the city it’s more about feeling the atmosphere of the Irish capital rather than crossing off the places to see from your checklist. I think that Dublin isn’t a beautiful city but it manages to make up for it with this great atmosphere: friendly people, live music in every corner and vibrant nightlife. I was really impressed by the street musicians and artists: I think nowhere else have I seen so many talented people performing in the streets.

Dublin to idealne miejsce na weekendowy wypad: miasto nie jest duże i w 2-3 dni można zobaczyć jego najważniejsze atrakcje. Zwłaszcza że będąc w Dublinie nie chodzi wcale o zwiedzanie jak największej liczby miejsc i zabytków, a raczej o możliwość nacieszenia się wyjątkową atmosferą tego miasta. Stolica Irlandii to z pewnością nie jest najpiękniejsze miasto, jakie miałam okazję zobaczyć, ale nadrabia właśnie atmosferą: ludzie są niesamowicie życzliwi, z każdego kąta pobrzmiewa muzyka, a nocne życie kwitnie. Wielkie wrażenie zrobili na mnie uliczni artyści: w żadnym innym miejscu nie spotkałam tylu tak bardzo utalentowanych osób szerzących swoją pasję na ulicach miasta.

002

Irish pubs are known worldwide and I totally agree that the Temple Bar area is like no other. Although it’s quite touristy now, it hasn’t lost its charm and uniqueness. When visiting Dublin it’s definitely a good idea to enjoy a pint of beer in a typical Irish pub but if you head to the Temple Bar you should expect it to be quite expensive. Actually I think that’s the biggest disadvantage of Dublin in general: before going there I had no idea how expensive it was (literally everything: hotels, pubs, public transport…) Prices I would expect in London or Paris but not in Ireland. But well, at least there are cheap flights to Dublin, thank you Ryanair! 🙂
What is really impressive and crazy is Temple Bar never quite empties: there are people partying there at midday, in the afternoon and of course all night long. In Dublin I kind of felt it’s always time to chill and enjoy some beer, work and other duties can wait.

Islandzkie puby znane są wszędzie i faktycznie muszę przyznać, że Temple Bar to miejsce wyjątkowe. Mimo że okolica ta stała się dość turystyczna, to nie straciła swojego uroku i niepowtarzalności. Będąc w Dublinie na pewno warto spędzić tam kilka chwil sącząc piwo w typowo irlandzkim pubie, natomiast trzeba wziąć pod uwagę fakt, że w Temple Bar ceny są bardzo wysokie. Swoją drogą ceny to chyba największy minus Dublina w moich oczach. Wcześniej nie spodziewałam się, że stolica Irlandii będzie aż tak droga – a drogie jest wszystko: hotele, puby, komunikacja miejska i podmiejska… Ceny, których spodziewałabym się w Londynie czy Paryżu niestety zaskoczyły mnie w Dublinie. Na szczęście są przynajmniej tanie loty do Irlandii, dzięki Ryanair! 😉
Ale wróćmy do rozrywek w Dublinie. Niesamowitym jest, że Temple Bar tętni życiem dzień i noc… dosłownie! Ludzie imprezują tam od południa aż do późnej nocy. To dość dobrze odzwierciedla klimat Dublina: zawsze jest czas na odpoczynek przy piwie, praca i inne obowiązki mogą poczekać 😉

003

004

 

 

007

I was really lucky and when I arrived, the weather in Dublin was lovely: warm and sunny, perfect for a walk in St Stephen’s Green, a park in the central part of the city.

Miałam spore szczęście i Dublin powitał mnie piękną, słoneczną pogodą – idealną na spacer w St Sephen’s Green, parku w centrum miasta.

008

Dublin Castle was not as impressive as I had expected but it’s still a nice spot to see in the Irish Capital.

Zamek trochę mnie rozczarował, ale mimo wszystko warto go zobaczyć będąc w Dublinie.

009010011012

I really liked Dublin and the relaxed and cheerful Irish lifestyle. Next time I head to Ireland, I would like to see more of Ireland: tiny villages by the sea, pubs in small towns, dramatic landscape at the coast. It will require more planning as apparently public transport isn’t the best in Ireland and less popular places can be more difficult to get to. Meanwhile, thank you Dublin for a lovely weekend!

Few more pictures below:

Dublin bardzo mi się spodobał, urzekł mnie luz i radość życia w tym mieście. Następnym razem udając się do Irlandii, chciałabym zobaczyć cały ten kraj: małe nadmorskie wioski, puby w małych miastach, niesamowite krajobrazy wybrzeża. To wiąże się oczywiście z porządnym planowaniem wyprawy, niestety komunikacja międzymiastowa w Irlandii nie należy do najlepszych i nie jest łatwo dostać się do mniej popularnych miejsc. A tymczasem miło mi wracać pamięcią do weekendu w Dublinie.

Kilka zdjęć poniżej:

013014015016017

Brera – bohemian quarter in the heart of Milan

Everyone knows Notting Hill or Montmartre, but have you heard of Brera?

The district is one of most distinctive places in Milan. Located in the very centre of the city (literally 5 minutes walk from the Duomo Square), it is home to the Brera Academy of Fine Arts and the Brera Art Gallery which definitely influence the atmosphere – very often described as bohemian – of the place. During the Fashion Week many events take place in Brera and the district is often decorated during that time; for example by hundreds of umbrellas floating above the streets (Feb 2017).

Brera is made of many tiny streets that create a unique maze. It is full of small art shops, colorful streets markets, restaurants and bars where people tend to sit outside and enjoy their aperitivo.

A place like no other!

*********************************************
Wszyscy kojarzą londyński Notting Hill czy paryski Montmartre, ale czy słyszeliście kiedykolwiek o dzielnicy Brera?

To jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w Mediolanie. Brera znajduje się nieopodal centrum, zaledwie pięć minut piechotą od Placu Duomo – głównego placu miasta. Mieszczą się tam Pinakoteka Brera oraz Akademia Sztuk Pięknych i nie da się ukryć, że w całej dzielnicy poczuć można artystyczny klimat. Brera tętni życiem zwłaszcza w trakcie Tygodnia Mody, a dzielnica jest na ten czas specjalnie dekorowana; w lutym tego roku rozwieszono na jej ulicach setki parasoli.

Brera to mnóstwo uliczek tworzących swoisty labirynt, w którym znajdziemy galerie i sklepiki, uliczne ryneczki, restauracje i bary, w których mieszkańcy Mediolanu i nie tylko rozkoszują się aperitivo.

Wyjątkowe miejsce!

02

03

05

04

Weekend in Barcelona

04

I’m waiting for the spring to come to Poland but as I am quite impatient I wanted a bit of it already in February, that’s why I headed South for a weekend in Barcelona. Rain, clouds and wind weren’t the best surprise on Friday but still I managed to walk quite a lot and enjoy the city. The next days were better – exactly as I expected from Spain – so visiting was even greater with the lovely sun and warm weather.

After arriving I headed to the city centre: walked to the famous Casa Batlló (which is impressing and colorful even if the surroundings are gray and rainy) and then to La Rambla. The street is definitely cleaner and more pleasant to walk through than it used to but still I don’t understand why this place is the symbol of the city. Much more nicer are the Barri Gòtic (Gothic Quarter), the port area and La Boqueria – a beautiful and colourful market (I will write about a bit more in the next post).

I spent the evening with my Catalan friend in her neighbourhood: Gràcia. The place is completely different than the city centre. Although really close to Park Güell, not many tourist go there, so I enjoyed the tapas dinner amongst the locals. Gràcia is rather quiet and modern in comparison to the more popular parts of Barcelona.

_______________________________________________

Niecierpliwie czekając na wiosnę w Polsce udałam się na weekend do Barcelony, by zaznać choć trochę ładnej pogody już w lutym. Nietrudno więc wyobrazić sobie, że deszcz, chmury i wiatr, które przywitały mnie tuż po przylocie były sporym negatywnym zaskoczeniem. Pomimo nieciekawej aury udało mi się dużo zwiedzić i nacieszyć miastem. Następne dni były już dużo piękniejsze, nie brakowało słońca i ciepła.

Po przyjeździe skierowałam się do słynnego budynku Casa Batlló (imponującego i kolorowego pomimo szarej pogody), następnie do La Rambli. Ulica ta jest zdecyowanie bardziej czysta i przyjemniejsza niż kilka lat temu, ale wciąż nie do końca rozumiem, dlaczego właśnie to miejsce stało się symbolem Barcelony. Jest przecież dużo piękniejszych miejsc, w których Katalończycy chętnie przebywają. Zdecydowanie bardziej podoba mi się Barri Gòtic (dzielnica gotycka), okolice portu oraz kolorowy rynek La Boqueria, o którym napiszę więcej w następnym poście.

Wieczór spędziłam razem z moją koleżanką, rdzenną Katalonką, w jej dzielnicy: Gràcii. To miejsce jest zupełnie inne niż centrum Batcelony. Pomimo, iż znajduje się tuż obok wielkiej atrakcji turystycznej jaką jest Park Güell, nie ma tam wielu turystów, na kolację poszłam więc do uwielbianego przez tubylców i nieznanego turystom tapas baru. Gràcia jako dzielnica jest zdecydowanie spokojniejsza i bardziej nowoczesna w porównaniu do innych części stolicy Katalonii.

Casa Batlló

DSC_0022 — kopia

Rainy Barcelona

Arc de Triomf and Sant Pau

Here comes the Sun! Park Güell 🙂

100908

Back to the Gothic Quarter

Traditional Catalan music and dance

13

Colours, flavours and smells of Morocco

01

Morocco is full of intense colours, smells and flavours. When walking through the streets of Tangier I could admire their contrasts and strong colours. Beautifully decorated doors, bags full of spieces outside every shop and handmade souvenirs create an atmosphere like no other.

Maroko pełne jest intensywnych kolorów, zapachów i smaków. Spacerując po uliczkach Tangieru mogłam podziwiać ich kontrasty i wyraziste kolory. Pięknie dekorowane drzwi, worki z najróżniejszymi przyprawami wystawione przed każdym sklepem i urocze, ręcznie robione pamiątki dają temu miejscu niebywałą atmosferę.

02030405060708091011121314

Reykjavik Street Art

01

As I have already written in my previous posts about Reykjavik, even though this city is relatively small (especially if you consider that this is a European capital), it has a lot to offer. And this time I’m not talking about a number of events happening here every week, but about something you can admire when you just walk in the city – street art.

All around Reykjavik there are many colorful murals. Some of them are created with permission from private building owners whereas others are less formal, but still nice for  passers-by. There are so many graffitis that it literally seems that every other alley there is some quality street art to be found.

Below some pictures of the Icelandic street art.

_____________________________________________________________________________
Tak jak już wspomniałam we wcześniejszych wpisach o Reykjaviku, mimo że to miasto jest dość małe (zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że to przecież europejska stolica), ma dość sporo do zaoferowania swoim mieszkańcom i turystom. Tym razem nie mam na myśli wielu kulturalnych eventów mających tu miejsce każdego tygodnia, lecz coś, co można podziwiać przechadzając się po mieście – sztukę uliczną.

Wszędzie w Reykjaviku peło jest kolorowych murali. Niektóre z nich zostały namalowane za zgodą właścicieli budynków, inne nie, lecz i tak cieszą oko przechodniów. A jest ich tak dużo, że naprawdę wydaje się, że niemal każda alejka kryje w sobie coś do odkrycia.

Poniżej kilka zdjęć prezentujących sztukę uliczną Islandii.

02

03

04

05

06

07

08

Last Wednesday a performance of a vertical dance group BANDALOOP inagurated Reykjavik Arts Festival. The performers were suspended above the ground against a wall of one of the highest buildings in the centre of Reykjavik. The wall was used as a floor and the artists were using rock climbing equipment to dance.

The performance was a great addition to many other atractions in this vibrant city.

Now, as every year, Reykjavik Art Festival will present many exhibitions and performances of contemporary and classical works in major cultural venues and unconventional spaces throughout the city. I’m so glad I can be here and enjoy all the interesting things going on in the world’s northernmost capital!

W zeszłą środę występ grupy tańca w pionie BANDALOOP rozpoczął Festiwal Sztuki w Reykjaviku. Tancerze byli zawieszeni w powietrzu za pomocą sprzętu do wspinaczki, a ściana jednego z najwyższych budynków w centrum Reykjaviku była sceną.

Występ ten był wspaniałym dodatkiem do wielu atrakcji w tym tętniącym życiem mieście.

Teraz, jak co roku, Festiwal Sztuki w Reykjaviku zaprezentuje wiele wystaw i występów – zarówno współczesnych, jak i klasycznych – w najważniejszych miejscach kultury oraz w mniej konwencjonalnych sceneriach miasta. Bardzo się cieszę, że jestem teraz na Islandii i mogę korzystać z tego, co ma do zaoferowania najbardziej na północ wysunięta stolica świata!

source/źródło: http://www.listahatid.is/

DSC_1101 DSC_1107 DSC_1105 DSC_1093 DSC_1088 DSC_1083