5 contemporary Italian books you should read

My recent trip to Italy (before the pandemic) and of course, shopping in bookstores there inspired me to write this post. I studied Italian language and literature so contemporary Italian literature is both my passion and a part of my current job.

Here’s a list of 5 contemporary Italian books which I believe everyone should read. They represent different literary genres, different styles of writing and are written by authors with completely different biographies yet I think they have something in common: reading these books is both pleasure and a thought provoking experience.

Moja ostatnia podróż do Włoch (przed pandemią) oraz, oczywiście, buszowanie w tamtejszych księgarniach zainspirowało mnie do tego wpisu. Studiowałam filologię włoską, więc współczesna włoska literatura jest zarówno moją pasją, jak i częścią pracy.

Poniżej znajdziecie 5 współczesnych włoskich książek, które moim zdaniem każdy powinien przeczytać. Te książki reprezentują różne rodzaje literackie, różne style pisania oraz napisane zostały przez autorów o najróżniejszych biografiach, ale mają w sobie coś wspólnego: książki te dają radość z ich czytania, jednocześnie zmuszając nas do refleksji.

IMG_20200426_151003_553“Twice Born” by Margaret Mazzantini 

“Venuto al mondo” in the original, translated in English by Ann Gagliardi, is a unique book full of complexities: from historical background, identity questions to the characters who come in all shades of grey and are never black or white. Gemma – the main character – leaves her calm life in Rome and together with her son goes back to Sarajevo, city they left sixteen years ago. Memories from the past are weaved within the narration of the present and often surprise the reader. Even though “Twice born” is not a short novel, it reads well and fast.

“Powtórnie narodzony” Margaret Mazzantini

W oryginale “Venuto al mondo”, w polskim przekładzie Aliny Pawłowskiej-Zampino, to powieść niebanalna, pełna złożoności: od tła historycznego, przez kwestie tożsamości, aż po losy bohaterów, których sylwetki kreślone są wieloma odcieniami szarości i nigdy nie są czarno-białe. Gemma – główna bohaterka książki- zostawia swoje uporządkowane rzymskie życie i razem ze swoim synem po szesnastu latach wraca do Sarajewa. Narracja teraźniejszości miesza się ze wspomnieniami i często zaskakuje czytelnika. Choć “Powtórnie narodzony” to nie jest krótką powieścią, to czyta się ją łatwo i szybko.

41DikSDVIvL“Zero zero zero” by Roberto Saviano

“Zero zero zero”, translated by Virginia Jewiss, is a completely different book: it is the result of what must have been years of research into different (or maybe even all?) aspects of cocaine trade.

Roberto Saviano became famous worldwide upon publishing “Gomorrah” yet I prefer “Zero zero zero”. It is more powerful, with an incredible volume of detailed information and it is written in both interesting and terrifying style. A book you will not forget.

“Zero zero zero” Roberto Saviano

“Zero zero zero”, przełożone na polski przez Joannę Kluzę, to zupełnie inna książka: jest ona efektem całych lat badania różnych (a może wręcz wszystkich?) aspektów handlu kokainy.

Roberto Saviano stał się sławny na całym świecie za sprawą “Gomorry”, niemniej mi “Zero zero zero” bardziej przypadła do gustu. Jest mocniejsza, z niesamowitą ilością szczegółowych informacji oraz napisana w zarówno interesujący, jak i przerażający sposób. To książka, której się nie zapomina.

“My brilliant friend” by Elena Ferrante

I have noticed that this book has become quite popular recently. “My brilliant friend”, translated into English by Ann Goldstein, is the first out of four Neapolitan novels. This is an absorbing story about two friends, Elena and Lila, but also about their country, their city and about the impact of the place where they grew up on their lives. “My brilliant friend” is a fast-paced novel about friendship, love and adolescence in post-war southern Italy.

There’s one more thing which is truly fascinating about this book: its author. Elena Ferrante is a pseudonym – her (or his?) real identity is unknown except to the publisher. Many journalists, philologists and linguists tried to analyse the writing style as well as other notions present in Ferrante’s books to identify the author – but so far we know nothing for sure. Some people claim that Domenico Starnone could be the probable author of the Ferrante novels. Would you like to compare Ferrante’s book to something written by Starnone? Have a look at my next recommendation then 🙂

9788866320326“Genialna przyjaciółka” Eleny Ferrante

Zauważyłam, że ta pozycja stała się ostatnio dość popularna. “Genialna przyjaciółka”, przełożona na polski przez Alinę Pawłowską-Zampino, to pierwsza z powieści cyklu napolitańskiego. To wciągająca opowieść o dwóch przyjaciółkach, Elenie i Lili, ale także o ich kraju, ich mieście i wpływie miejsca, w którym dorastały na ich życie.”Genialna przyjaciółka” opowiada o przyjaźni, miłości i dojrzewaniu w powojennych południowych Włoszech.

I jeszcze jedna fascynująca kwestia dotycząca tej książki: jej autorka. Elena Ferrante to pseudonim, a jej (a może jego?) prawdziwa tożsamość jest nieznana nikomu poza wydawcą. Wielu dziennikarzy, filologów i językoznawców próbowało poprzez analizę stylu pisania i innych przesłanek w książkach Ferrante zidentyfikować autorkę, ale na razie niczego nie udało się ustalić ze stuprocentową pewnością. Niektórzy uważają, że pod pseudonimem Ferrante mógłby kryć się Domenico Starnone. Macie ochotę porównać powieść Ferrante do czegoś spod pióra Starnone? W takim razie następna rekomendacja jest dla Was 🙂

“Ties” by Domenico Starnone

“Ties”, translated into English by Jhumpa Lahiri, is a novel about family: about the relationships between husband and wife, their children (and even their pets) in the wake of an affair. A series of unfortunate events brings back secrets from the past and questions the peaceful life the family seems to be living.

The novel is on one hand quite easy to read and on the other hand is emotionally powerful.

“Sznurówki” Domenico Starnone

“Sznurówki”, w polskim przekładzie Stanisława Kasprzysiaka, to opowieść o rodzinie: o relacjach między mężem a żoną, ich dziećmi (a nawet ich zwierzętami) w obliczu romansu. Seria niefortunnych zdarzeń ujawnia sekrety sprzed lat oraz kwestionuje pozornie spokojne życie, które wiodła rodzina.

Powieść tę z jednej strony dość łatwo się czyta, a z drugiej zaś mocno wpływa na emocje.

IMG_20200423_202649_914(1)“If on a winter’s night a traveler” by Italo Calvino

High literature at its best: “If on a winter’s night a traveler”, translated into English by William Weaver is inventive, unique and beautiful. This story about the reader trying to read a book called “If on a winter’s night a traveler” is a reflection on the difficulties of writing and the solitary nature of reading.

“If on a winter’s night a traveler” was included in “100 novels everyone should read” list by The Telegraph and is considered epitome of postmodern literature.

“Jeśli zimową nocą podróżny” Italo Calvino

Wysoka literatura w całym swym kunszcie: “Jeśli zimową nocą podróżny”, w przekładzie Anny Wasilewskiej, jest twórcza, wyjątkowa i piękna. Ta opowieść o czytelniku chcącym przeczytać książkę “Jeśli zimową nocą podróżny” jest refleksją nad trudami pisania oraz samotną naturą lektury.

“Jeśli zimową nocą podróżny”została ujęta w liście “100 powieści, które każdy powinien przeczytać” The Telegraph oraz jest uważana za uosobienie postmodernistycznej literatury.

 

I hope you will like these books – but actually I’m sure you will, these are real gems of the Italian literature. If you have other book ideas you would like to share with me feel free to contact me or to write a comment 🙂

Mam nadzieję, że te książki przypadną Wam do gustu – a właściwie jestem pewna, że tak będzie, bo to naprawdę perełki włoskiej literatury. Jeśli macie inne książkowe rekomendacje, to dajcie mi proszę znać albo napiszcie w komentarzu 🙂

Weekend in Italy: Bologna and Florence

I feel more connected to Italy than to any other country: I have graduated in Italian Philology, I use Italian on a daily basis at work and I have lived in Italy. Despite having travelled a lot in the Apenine Peninsula, I still have an impression that there is so much more to see and discover there. That’s why I was really excited to finally go to Bologna, a beautiful Italian city I had never been to before. As the amazing Florence is near and is well connected with Bologna I planned a weekend in these two cities which turned out to be a perfect Italian winter break.

Czuję się związana z Włochami bardziej niż jakimkolwiek innym krajem: ukończyłam filologię włoską, używam włoskiego na co dzień w pracy oraz mieszkałam we Włoszech. I mimo tego, że udało mi się już całkiem nieźle zwiedzić Półwysep Apeniński, to wciąż mam wrażenie, że jest jeszcze sporo do zobaczenia i odkrycia – dlatego też cieszyłam się bardzo na wyprawę do pięknej Bolonii, w której nigdy wcześniej nie byłam. A jako że niesamowita Florencja jest tuż obok i jest dobrze skomunikowana z Bolonią, to zaplanowałam weekend w tych dwóch miastach, który okazał się świetnym włoskim wypadem zimowym.

DSC_0147

La Rossa, la Grassa e la Dotta – Italians often use these three nicknames to describe Bologna.

– la Rossa, the Red one – historically this characteristic referred to the typical red colour of the roofs but today it refers mosty to left wing political views of Bologna’s inhabitants. Left wing tradition developped here during The Years of Lead (between late 60s until 80s) and is present up to today – for example that’s where The Sardines movement (Movimento delle Sardine) – series of peaceful demonstrations to protest against the right-wing surge in the country – was created. Bologna’s red is also the colour of Ducati and Ferrari which give honour to the whole Emilia Romagna region, known as “the motors-land”;

– la Grassa, the fat one – of course, it refers to very heavy, fat cusine of Bologna and the whole region;

– la Dotta, the learned – its university is is the oldest one in the western world. University of Bologna was founded in 1088 and was historicaly famous for its law school.

La Rossa, la Grassa, la Dotta – tymi trzema epitetami Włosi najczęściej opisują Bolonię.

– la Rossa, czyli Czerwona – tradycyjnie chodziło przede wszystkim o charakterystyczny, ciemnopomarańczowy kolor dachów, teraz natomiast czerwień symbolizuje przede wszystkim lewicowe poglądy mieszkańców miasta. Bolonia ma silną tradycję lewicową sięgającą lat ołowiu, czyli okresu między późnymi latami 60. a 80. XX w. i trwającą niezmiennie aż do dzisiaj – ot, choćby parę miesięcy temu narodził się tutaj oddolny Ruch Sardynek (Movimento delle Sardine) protestujący w sprzeciwie wobec polityki nienawiści i skrajnej prawicy.
Czerwień to także kolor Ducati i Ferrari, włoskich dum związanych bezpośrednio z Bolonią i regionem Emilia-Romania;

– la Grassa, czyli tłusta – mowa oczywiście o bardzo ciężkiej, tłustej kuchni Bolonii oraz całego regionu;

– la Dotta, czyli mądra – ze względu na najstarszą uczelnię zachodniej cywilizacji. Uniwersytet Boloński został założony w 1088 r. oraz historycznie był znany z nauczania prawa.

DSC_0142

You can see the famous red rooftops and beautiful panorama of Bologna from several viewpoints all over the Old Town. I opted for the terrace at the Basilica of San Petronio. The view from there was breath-taking but I recomment this place only for those not afraid of heights – in order to get to the terrace you have to either take scaffold stairs or take a lift – which is also within the scaffold. If you make it to the top, the view will make up for the effort (also the mental one 🙂 ).IMG_20200126_105211_688

Słynne czerwone dachy i piękną panoramę Bolonii podziwiać można z kilku miejsc na Starym Mieście. Ja wybrałam taras na Bazylice św. Petroniusza. Widok stamtąd naprawdę zapierał dech w piersiach, ale polecam to miejsce tylko dla osób bez lęku wysokości, bo żeby dostać się na taras trzeba albo wspiąć się po schodach umieszczonych w rusztowaniu, albo pojechać windą – ale ona też jest zamocowana w rusztowaniu. Widok na górze wynagradza wysiłek (także ten psychiczny 🙂 ).

When visiting Bologna don’t miss its train station: it’s worth visiting not because it’s an architectural masterpiece but because of its history. The station suffered a terrorist attack in 1980 which was the worst atrocity in Italy since World War II. The clock – which is still there – stopped at 10:25 and up to today is the main symbol of the massacre.

Odwiedzając Bolonię warto zahaczyć o tamtejszy dworzec kolejowy: warto go zobaczyć nie dlatego, że jest jakąś perłą architektury, ale ze względu na historię tego miejsca. To właśnie na tym dworcu miał miejsce zamach w 1980 r. – był to najkrwawszy zamach na terenie Włoch od II Wojny Światowej. Zegar – który wciąż wisi na zewnętrznej ścianie dworca – zatrzymał się o 10:25 i dzisiaj jest jednym z głównych symboli masakry.

Bologna is also the city of porticoes. The Old Town has a network of roofed arcades that extends for 37 km! That proved really helpful during my stay there – it rained a lot but I could visit the city anyway, walking mostly under porticoes.

Bolonia to także miasto arkad. Ciągną się one wzdłuż ulic historycznej części miasta i łącznie mają aż 37 km długości! Muszę przyznać, że podczas mojego pobytu w Bolonii były one bardzo użyteczne – sporo padało, ale mogłam spokojnie zwiedzać miasto spacerując głównie pod arkadami.

Biblioteca Salaborsa, the main public library in Bologna, is another city’s gem – it’s one of the most beautiful libraries I have ever seen.

Biblioteca Salaborca, główna publiczna biblioteka w Bolonii, to kolejna perełka miasta – to jedna z najpiękniejszych bibliotek jaką widziałam.

DSC_0194

Bologna vibe: chill atmosphere and many people (mostly students) always outside

Klimat Bolonii: wyluzowana atmosfera i mnóstwo ludzi (głównie studentów) zawsze na zewnątrz

DSC_0202

No travel recommendation is complete without an info about a good restaurant! Italian cuisine is one of the best in the world but, unfortunately, even in Italy you can find quite a few culinary tourist traps. The best way to find a good restaurant is to go where the locals go. In Bologna I had a delicious pizza at Ranzani 13 and a great apericena (drink with unlimited snacks bar) at Caffè Zamboni – I recommend these two places!

Also, piadina is a dish you should definitely try when travelling in Emilia Romagna – it’s a thin flatbread filled with a variety of cheeses, vegetables and different kinds of meat.

Żaden przewodnik nie jest kompletny bez informacji, gdzie dobrze zjeść! Włoska kuchnia jest jedną z najlepszych na świecie, ale – niestety – nawet we Włoszech możemy nadziać się na kulinarne pułapki na turystów. Szukając restauracji udajmy się tam, gdzie chodzą lokalsi. W Bolonii jadłam przepyszną pizzę w Ranzani 13 oraz świetne apericena (cocktail oraz przekąski w formie bufetu) w Caffè Zamboni – zdecydowanie polecam te dwa miejsca!

Poza tym, podróżując po Emilii-Romanii warto spróbować piadinę – ciepły placek z nadzieniem na bazie różnych serów, warzyw czy przeróżnych rodzajów mięs.

You can get easily from Bologna to the beautiful Florence. By Freccia Rossa (fast train) it can take less than 40 minutes! Of course it’s better to buy your ticket in advance in order to get a good price, orherwice the journey will be quite expensive. (you can buy the tickets here) Another perk of taking Freccia Rossa is that it arrives at Santa Maria Novella station – right at the city centre.DSC_0226

Łatwo dostać się z Bolonii do pięknej Florencji. Podróż szybkim pociągiem Freccia Rossa zajmuje mniej niż 40 minut! Oczywiście warto kupić bilet wcześniej, bo można wtedy dorwać naprawdę okazyjną cenę, kupując natomiast bilet w dniu podróży trzeba nastawić się na spory wydatek. (bilety można kupić tutaj) Warto wybrać pociąg Freccia Rossa, bowiem dojeżdża do Stacji Santa Maria Novella – w samym sercu miasta.

Florence was one of the main centres of medieval European trade and one of the wealthiest towns at that time. It is also known as the birthplace of the Renaissance and you can feel it when strolling through the city centre.
However, the importance of Florence did not end with the end of Renaissance. After Italy’s unification, the Tuscan dialect gained the status of official language in the whole state – it was chosen because previousy it used to be a literary language.
Also, Florence used to be the capital of Italy. In 1865 the capital was moved here from Turin (the first capital of united Italy). However, Florence did not enjoy its capital status for long because less than six years later – at the beginning of 1871 – Rome became the capital of the country.

Florencja była jednym z głównych ośrodków handlu średniowiecznej Europy oraz jednym z najbogatszych miast tamtych czasów. Miasto to jest także znane jako kolebka renesansu i muszę przyznać, że czuć to na każdym kroku spacerując po centrum.
Znaczenie Florencji nie upadło jednak wraz z końcem renesansu. Po zjednoczeniu Włoch, dialekt toskański stał się oficjalnym językiem całego państwa – wybrano właśnie toskański, ponieważ był on narzędziem najważniejszej tradycji literackiej.
Warto także wspomnieć, że Florencja była kiedyś stolicą Włoch. W 1865 r. przeniesiono tutaj stolicę z Turynu, który pełnił tę funkcję zaraz po zjednoczeniu Italii. Florencja nie cieszyła się jednak długo stołecznym mianem, bo niecałych sześć lat później, na początku 1871 r., stolicą został Rzym.

Piazzale Michelangelo is one of the best places where you can enjoy the beautiful panorama of Florence. You have to walk for around 30 minutes to get there from the city centre.

Jednym z najlepszych miejsc do podziwiania pięknej panoramy Florencji jest Piazzale Michelangelo. Piechotą dotrzemy tam w ok. 30 minut idąc z centrum miasta.

Finishing the great weekend in Bologna in Florence with a coffee (an espresso, of course!) at the airport. If you want to know more about the Italian coffee culture, this article might interest you.

Zakończyłam świetny bolońsko-florencki weekend filiżanką kawy (oczywiście espresso) na lotnisku. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej o włoskiej kawowej kulturze, pewnie zainteresuje was ten wpis.

IMG_20200211_115028_710

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts!

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 

Little guide to Italian coffee culture

Although coffee does not grow in Italy (well, technically it has recently appeared in Sicily – but it’s a very new trend) the country is seen as the world capital of this popular drink. Coffee for many decades has been an integral part of Italian culture. The rules of drinking it are quite strict and very often completely different to the coffee culture elsewhere. Why has coffee become so important in Italy and how to drink it like a true Italian?

Mimo że kawa nie rośnie we Włoszech (no dobra, od niedawna pojawiła się też na Sycylii – ale to bardzo nowy, eksperymentalny trend), to kraj ten jest postrzegany jako światowa stolica tego popularnego napoju. Kawa już od wielu dekad jest integralną częścią włoskiej kultury, a zasady picia jej są bardzo precyzyjne i sporo się różnią od stylu picia kawy w innych miejscach. Dlaczego więc kawa stała się tak popularna we Włoszech i jak pić ją tak jak Włosi? 

IMG_20200127_120228_397

In the Renaissance period Venice was the centre of international trade in Europe and in this very port coffee trade started in the late 16th century. First dubbed as “Satan’s drink” – most likely due to its “infidel” origins – it was eventually approved by Pope Clement VIII. It’s thanks to him that coffee spread to different bottegas and bars in the Apennine Peninsula.

However, the most popular coffee in Italy today – espresso – was invented in the late 19th century when Angelo Moriondo from Turin patented the earliest known espresso machine. Later, Luigi Bezzera improved the machine and his patent was bought by Desiderio Pavoni, who founded the La Pavoni company and began to produce the machine industrially.

W czasie renesansu Wenecja była centrum handlu międzynarodowego w Europie i to właśnie w tamtejszym porcie w XVI w. rozpoczął się handel kawą. Najpierw kawa została okrzyknięta “napojem Szatana” – najprawdopodobniej ze względu na pochodzenie od “niewiernych” – by jednak później zyskać aprobatę papieża Klemensa VIII. To właśnie dzięki niemu kawa rozprzestrzeniła się w różnych bottegach i barach na Półwyspie Apenińskim.

Najpopularniejsza dziś we Włoszech kawa – espresso – została jednak wymyślona dopiero pod koniec XIX w., gdy Angelo Moriondo z Turynu opatentował pierwszą maszynę do espresso. Później Luigi Bezzera ulepszył ją, a patent został kupiony przez Desiderio Pavoniego, który założył firmę La Pavoni i zaczął przemysłowo produkować maszyny.

IMG_20200129_091358_600

Up to today many Italians make espresso coffee at home in their moka pots – first built by Alfonso Bialetti in the 30-ies – which has become an icon of Italian design all over the world.

If you order “un caffè” at a cafe in Italy today, you will get an espresso. Although it’s appropriate anytime, Italians often drink it in the afternoon and after a meal.

In the morning Italians tend to go for a milky coffee: the most popular one is cappuccino, consisting of equal parts espresso, steamed milk and foamed milk. Other common milky coffee types are caffè latte (more steam milk and less foam than in cappuccino) and latte macchiato (with steamed milk only). If you order one of these beverages in the afternoon or (even worse!) in the evening, your barista might be quite surprised. For Italians, cappuccino is a breakfast drink only: many of them are convinced that drinking milk after any heavier meal will mess up the ability to digest food properly.

Aż do dzisiaj do zrobienia espresso w domu Włosi używają kawiarki zwanej moka – po raz pierwszy została ona zbudowana przez Alfonso Bialettiego w latach 30. – która stała się ikoną włoskiego designu na całym świecie.

Dzisiaj, jeśli zamówisz we Włoszech “un caffè”, zostanie Ci zaserwowane właśnie espresso. Mimo że pije się je o każdej porze, Włosi sięgają po nie najchętniej w godzinach popołudniowych oraz po posiłkach.

Rano z kolei Włosi piją mleczne kawy: najpopularniejszą jest oczywiście cappuccino, które składa się z espresso, gorącego mleka i mlecznej piany w tych samych proporcjach. Innymi popularnymi mlecznymi kawami są caffè latte (z większą ilością gorącego i mniejszą ilością piany) oraz latte macchiato (tylko z gorącym mlekiem). Jeśli zamówisz którąś z tych kaw po południu albo (o zgrozo!) wieczorem, barista może trochę się zdziwić. Dla Włochów cappuccino to poranny napój: wielu mieszkańców Półwyspu Apenińskiego jest przekonanych, że picie mleka po cięższych posiłkach może zakłócić proces trawienia.

IMG_20200128_071314_355

sources / źródła:

https://www.lavazza.it/it/magazine/coffee-culture/coffee-sips/il-caffe-italiano.html
https://www.repubblica.it/sapori/2018/07/06/news/rosolino_palazzolo_isidoro_stellino_caffe_siciliano-200606350/?refresh_ce
https://www.eataly.com/us_en/magazine/how-to/italian-coffee-culture/

2019 travels photosummary

Year 2019 just came to its end and for many people it’s the time for summaries and memories from the previous months. It was an intense year for me; more in terms of my professional life than travels but I’m glad I managed to discover new places and see these where I had not been for a while.

I spent almost 50 days travelling – never let anyone tell you that you can travel a lot when working full time 🙂

Rok 2019 właśnie się skończył i dla wielu osób jest to czas podsumowań i wspomnień z minionych miesięcy. 2019 był dla mnie bardzo intensywnym rokiem, głownie ze względu na pracę, ale cieszę się, że udało mi się także odkryć nowe miejsca oraz wrócić do tych, których od dawna nie widziałam.

Prawie 50 dni upłynęło mi na podróży – nigdy nie dajcie sobie wmówić, że nie da się dużo podróżować pracując na pełen etat 🙂

Cabo Verde was one of my travel highlights of 2019: you can get there relatively fast and cheaply from Europe and there are plenty of paradise beaches and breahtaking views yet Cape Verde still hasn’t become a popular tourist destination so you can be sure there won’t be any crowds on the main beaches or trekking routes.

Wyspy Zielonego Przylądka były jednym z najlepszych kierunków podróży w 2019: można się tam dostać stosunkowo szybko i tanio z Europy, nie brakuje rajskich plaż i zapierających dech w piersiach widoków, a jednocześnie wciąż jest to miejsce mało znane, więc na plaży czy na szlaku nie utkniemy w tłoku turystów.

On the way to Cabo Verde I spent one day in Lisbon and on the way back I swung by Berlin.

Po drodze na Wyspy Zielonego Przylądka spędziłam jeden dzień w Lizbonie, a wracając zahaczyłam o Berlin.

At the beginning of May I drove through the East of Poland, Lithuania and Latvia to finally reach Estonia. Despite really bad weather the Baltic Trip was great and I managed to see lovely places – I think Tallinn was my favourite city althought Vilnius and Riga have also plenty to offer.

Na początku maja wybrałam się na podróż samochodem przez wschód Polski, Litwę i Łotwę, by w końcu dotrzeć do Estonii. Pomimo naprawdę kiepskiej pogody wyprawa była świetna i udało mi się zobaczyć wiele pięknych miejsc – Tallin skradł moje serce, ale Wilno i Ryga są także uroczymi miastami.

In 2019 I went to 12 different countries and independent territories and 9 were brand new places for me. However, I think I travelled too litte in Poland: I was to Toruń, Cracow, Warsaw and in the seaside but in 2020 I would definitely like to see again Gdańsk and Wrocław. And maybe few more places? I already have some ideas 🙂

W 2019 r. byłam w 12 różnych krajach i niezależnych terytoriach, z czego 9 z nich odwiedziłam po raz pierwszy. Myślę jednak, że za mało podróżowałam po Polsce: byłam w Toruniu, Krakowie, Warszawie i nad morzem, ale w 2020 na pewno chciałabym wrócić do Gdańska i Wrocławia. I może jeszcze gdzieś? Mam już parę pomysłów 🙂 

Malta was a great escape from the Polish autumn which arrived here already in September. Three days were enough to visit Gozo and main spots in Malta.

Malta okazała się być świetną ucieczką od polskiej jesieni, która zawitała tu już we wrześniu. W trzy dni udało się całkiem dobrze zwiedzić Gozo i główne atrakcje na Malcie.

I don’t even know how to summarise my November trip to Hong Kong, Makau and Taiwan because it was full of emotions, impressions and beautiful sights. I’m planning on organising a post travel meeting in Poznan to share my memories from these incredible places.

Nie wiem nawet jak streścić listopadową podróż do Hongkongu, Makau i Tajwanu, bo obfitowała ona w mnóstwo emocji, wrażeń i pięknych widoków. Planuję niebawem zorganizować w Poznaniu spotkanie, by opowiedzieć o tych niesamowitych miejscach.

Above few snaps from my three trips to France last year; I spent most time in Lille and Paris.

Powyżej kilka ujęć z trzech wyjazdów do Francji w zeszłym roku; większość czasu spędziłam w Lille i w Paryżu.

My last two trips in 2019 – both in December – were to Berlin and to Luxemburg. This time I decided to just go from one Christmas market to another without properly visiting the city – it’s good to travel like this from time to time too 🙂

Luxemburg rather disappointed me: although the Old Town is really pretty its main focus are luxury shops and not beautiful cafes or tourist spots. The whole place is much more chaotic than I thought it would be.

Ostatnie dwa wyjazdy w 2019 – oba w grudniu – były do Berlina i Luksemburga. Tym razem w Berlinie zdecydowałam się na chodzenie po jarmarkach bożonarodzeniowych zamiast prawdziwego zwiedzania – czasem miło jest podróżować też w ten sposób 🙂

Luksemburg raczej mnie rozczarował: mimo że Stare Miasto jest naprawdę ładne, to główne skrzypce grają w nim luksusowe butiki, a nie urocze kawiarnie czy atrakcje turystyczne. Luksemburg jest też zdecydowanie bardziej chaotyczny niż to sobie wyobrażałam.

I’m very happy that despite my full time job, my company and many travels I have managed to train on a regular basis and complete two full marathons. It wasn’t always easy but a good organisation and self discipline are the key to achieve even more than we imagine.

Bardzo się cieszę, że pomimo pracy na cały etat, prowadzenia swojej działalności gospodarczej i wielu podróży udało mi się regularnie trenować i ukończyć dwa maratony. Nie zawsze było łatwo, ale dobra organizacja i dyscyplina są kluczem do osiągnięć, które pozornie mogą wydawać się niemożliwe do zrealizowania.

As 2019 is over I am already thinking about what’s ahead of me. I’m excited about a long weekend in Italy this month (it’s been two years since I was in Italy last time and I really miss it) and about taking part in a travel festival in February. Who knows, maybe I will be able to take part in two different ones? Keep fingers crossed!

Rok 2019 to już przeszłość, więc myślę o tym, co przede mną. Cieszę się bardzo na dłuższy weekend we Włoszech jeszcze w tym miesiącu (nie byłam we Włoszech już od dwóch lat i bardzo tęsknię) oraz na udział w festiwalu podróżniczym. Kto wie, może uda mi się wziąć udział aż we dwóch? Trzymajcie kciuki!

 

Christmas Markets hopping in Berlin

Last year I went to Leipzig, Dresden and Görlitz, two years ago I visited the beautiful Colmar and this year I headed to Berlin for a one day trip aiming mostly at Christmas Markets hopping.

W zeszłym roku pojechałam do Lipska, Drezna i Görlitz, dwa lata temu byłam w pięknym Colmar, a teraz udałam się do Berlina na jednodniową wyprawę skupioną głównie na odwiedzeniu jarmarków bożonarodzeniowych.

IMG_20191220_145910_383

When planning to move between many places in Berlin it’s a good idea to buy a day ticket: it costs 7 EUR and is valid for all the pubic transport in A and B zones until 3 am next day.

Planując jeżdżenie po Berlinie z jednego miejsca do drugiego i dalej, warto kupić bilet na cały dzień: kosztuje on 7 euro i upoważnia do przejazdu transportem publicznym w strefach A i B do 3 w nocy następnego dnia.

Charlottenburg Christmas market

Charlottenburg Christmas market was the first place where I headed in Berlin. This market is right in front of the Charlottenburg Palace which makes it one of the most beautiful setting for a Christmas market in Berlin – very often it’s called the most romantic one. 🙂 When I got there before 1 am it was almost empty but when I left an hour later it was already getting busier. In the evenings it usually gets very crowded.

Apart from mulled wine and typical German snacks you can buy there Christmas decorations and leather and wooden goods.

Jarmark Bożonarodzeniowy Charlottenburg

Jarmark Bożonarodzeniowy Charlottenburg był pierwszym miejscem, do którego się udałam po przyjeździe do Berlina. Znajduje się on tuż przed Pałacem Charlottenburg, co czyni go jednym z najpiękniej usytuowanych jarmarków w Berlinie – bywa także nazywany najromantyczniejszym 🙂 Gdy przyjechałam tam przed 13 było całkiem pusto, ale niecałą godzinę później było już dużo więcej osób. Wieczorami to miejsce jest bardzo zatłoczone.

Poza grzańcem i typowymi niemieckimi przekąskami można kupić tam też świąteczne dekoracje oraz wyroby ze skóry czy drewna.

Christmas market at the Kaiser Wilhelm Memorial Church

Not far from the Charlottenburg Christmas market there is another interesting one: around the Kaiser Wilhelm Memorial Church. It welcomes its visitors with more than 100 beautifully decorated market stands and different carousels and attractions for children. During your visit to the Christmas market, you should definitely take a look at the landmark of West Berlin: the Memorial Church. It’s really impressive, especially inside where you can admire beautiful mosaics on the ceiling.

Jarmark przy Kościele Pamięci Cesarza Wilhelma

Nieopodal Jarmarku Charlottenburg znajduje się inny ciekawy targ: przy Kościele Pamięci Cesarza Wilhelma. Na odwiedzających go czeka ponad 100 pięknie udekorowanych stoisk, a także różne karuzele i atrakcje dla dzieci. Odwiedzając ten jarmark zajrzyjcie koniecznie do ikony Zachodniego Berlina: Kościoła Pamięci. Robi on niesamowite wrażenie, zwłaszcza jego wnętrze, gdzie można podziwiać przepiękne mozaiki na suficie.

Alexanderplatz Christmas market

Alexanderplatz Christmas market is one of the most popular ones in Berlin. It is located right in the heart of the city and is a mix between market, fairground and party. You can enjoy there some music, mulled wine, food and Christmas gifts shopping. Not far from the main square there’s a skating rink and other attractions.

Jarmark na Placu Aleksandra

Świąteczny Jarmark na Placu Aleksandra jest jednym z najpopularniejszych w Berlinie. Znajduje się on w samym sercu miasta i jest to jarmarkowo-zabawowo-imprezowy mix. Gra muzyka, jest grzane wino i jedzenie, jest gdzie szukać prezentów świątecznych. Niedaleko od głównego placu jest też lodowisko i inne atrakcje.

Gendarmenmarkt Christmas Market

Christmas Market at Gendarmenmarkt is considered one of the most atmospheric in Berlin. It is beautifully located and decorated so paying the 1 EUR admission fee is definitely worth it (especially that a part of it is given to charity). The market offers its visitors a large range of handmade goods crafted by local artisans, live music and many shows.

Jarmark Bożonarodzeniowy na Placu Żandarmerii

Jarmark Bożonarodzeniowy na Placu Żandarmerii jest uznawany za jeden z najbardziej klimatycznych w Berlinie. Znajduje się on w pięknym miejscu i jest jeszcze piękniej ozdobiony, więc z pewnością warto zapłacić 1 euro za wejście (zwłaszcza, ze część wpływów z biletów wejścia jest przeznaczana na cele charytatywne). Jarmark oferuje odwiedzającym go sporą gamę rękodzieł zrobionych przez lokalnych rzemieślników, muzykę na żywo oraz liczne przedstawienia

Berlin is not all about its Christmas markets…

Every trip to Berlin means also descovering new places on the culinary map of the city. This time I finally made it to Five Elephant Coffee & Cake– even Cafe La Ruina i Raj recommended their cheesecake, and I know I can really trust them! The cheesecake was delicious and the whole place is very nice.
Before I had dinner in a small place called The Hummusapiens – just a couple of steps from the Schlesisches Tor station: nice staff, big portions and reasonable prices – I will be back!

Berlin to nie tylko jarmarki bożonarodzeniowe…

Każdy pobyt w Berlinie to także odkrywanie kolejnych ciekawych kulinarnych miejsc. Tym razem udało mi się wreszcie trafić do kawiarni Five Elephant Coffee & Cake ​- sernik tam polecali Cafe La Ruina i Raj, a im w tej w kwestii można wierzyć jak mało komu! Faktycznie był przepyszny, a lokal sam w sobie bardzo przyjemny.
Wcześniej zaliczyłam też kolację w niepozornym małym miejscu The Hummusapiens, kilka kroków od stacji Schlesisches Tor: miła obsługa, solidne porcje i rozsądne ceny – pewnie tam wrócę!

**********

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts!

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 

9 days in Taiwan: my travel plan

In my previous article I answered some of frequently asked questions about Taiwan and in this one I am sharing my travel plan. I spent in Taiwan 9 days and travelled around the island. Of course, staying there longer would have allowed me to see even more but when the trip is well planned you can see a lot in within 9 days.

poprzednim wpisie odpowiedziałam na niektóre z często zadawanych pytań na temat Tajwanu, a w dzisiejszym dzielę się moim planem podróży. Na Tajwanie spędziłam 9 dni i de facto objechałam wyspę dookoła. Oczywiście, idealnie byłoby zostać tam dłużej i zobaczyć jeszcze więcej, ale przy dobrze zaplanowanej podróży w 9 dni można zobaczyć naprawdę dużo.

DSC_0748

Day 1: Taipei

I landed in Taiwan after one hour and a half flight from Hong Kong in the early afternoon. You can easily get to Taipei city centre from the airport by Taoyuan Airport MRT and the whole journey takes less than 40 minutes. My hostel  (Taipei Taipei Hostel – I really recommend it!) was really close to Taipei Main Station so I left my backpack there and went for my first walk downtown. In comparison to super busy Hong Kong and Macau Taipei first felt a bit slower and more calm. But it’s also an Asian metropolis which bursts with 24/7 city living, there’s much to see and do there. During my first day in in Taipei I saw the Presidential Palace, Chiang Kai-shek Memorial Hall, Dongmen area and in the evening headed to Ningxia Night Market.

Dzień Pierwszy: Tajpej

Wylądowałam na Tajwanie po półtoragodzinnym lodzie z Hongkongu wczesnym popołudniem. Z lotniska łatwo dostać się do centrum Tajpej Taoyuan Airport MRT – cała podróż to mniej niż 40 minut. Mój hostel Taipei Taipei Hostel– bardzo polecam!) był położony niedaleko Głównego Dworca Tajpej, więc wpadłam tam szybko zostawić mój plecak i poszłam na pierwszą przechadzkę po mieście. W porównaniu do Hongkongu i Macau, Tajpej na początku wydawało mi się nieco wolniejsze i spokojniejsze. Ale przecież to także azjatycka metropolia, która tętni życiem 24/7, jest w niej sporo do zrobienia i do zobaczenia. Pierwszego dnia w Tajpej zobaczyłam Pałac Prezydencki, Halę Pamięci Czang Kaj-szeka, okolicę Dongmen, a wieczorem udałam się do Ningxia Night Market.

Day 2: Maokong and Beitou

The next day I headed to two amazing places which are just a 30 minutes MRT ride from the centre of Taipei yet they feel like far from big city: Maokong and Beitou. Maokong is a lush hilly area is widely known as one of the most scenic spots in Taipei as well as a great place to drink locally grown tea. The best way to reach Maokong is to take the Maokong Gondola cable car up the mountain from MRT Taipei Zoo Station. Taking the cable car is experience in itself: you can enjoy the view of beautiful tea fields and the city of Taipei.

Beitou is a mountanious suburb of Taipei known for its hot springs. Beitou Park used to be one of the largest hot spring spas under Japanese rule in Taiwan and today you can find there hotels, public and private hot springs. Thermal Valley, historically one of Taiwan’s 12 Great Sites, is also a highlight: the springs there have the highest temperatures in the Datun Mountains area, giving off a sulphuric steam that rises from the surface of the pond.

Dzień drugi: Maokong i Beitou

Następnego dnia udałam się do dwóch niesamowitych miejsc, do których można dotrzeć metrem w pół godziny z centrum Tajpej, a wydawać by się mogło, że są bardzo daleko od dużych miast: Maokong and Beitou. Maokong to górzysty obszar o bujnej roślinności znany jako jeden z najbardziej malowniczych rejonów w Tajpej oraz świetne miejsce, by napić się tutejszej herbaty. Na wzgórze Maokong najlepiej dostać się kolejką kabinową Maokong Gondola ze stacji metra Tajpejskiego ZOO. Już sama przejażdżka kolejką jest nie lada doświadczeniem: rozpościera się widok na herbaciane pola i na miasto Tajpej.

Beitou to z kolei górzyste przedmieścia Tajpej słynne głównie z tamtejszych gorących źródeł. Beitou Park był jednym z największych spa z gorącymi źródłami za czasów japońskiej okupacji na Tajwanie, dzisiaj natomiast można tam znaleźć hotele i prywatne oraz publiczne łaźnie. Dolina Termalna, historycznie jedno z 12 Najwspanialnych Miejsc na Tajwanie to także atrakcja Beitou: źródła tam mają najwyższą temperaturę spośród wszystkich w rejonie Gór Datun, dzięki czemu nad stawami rozpościera się siarkowa para.

Maokong
Beitou

Day 3: Taipei 101, Elephant Mountain and trip to Hualien

On my day 3 in Taipei I finally headed to Taipei 101, 11th tallest building in the world. It used to be the tallest one from its opening (2004) until the completion of the Burj Khalifa in Dubai (2010). However, it’s not its height that impressed me the most, it’s rather the technology used in it. The super fast elevator took us to (almost) the top of the building within less than 40 secs. Also, many green solutions are applied in Taipei 101 everyday use. And when talking about the impressive technology, have to mention the tuned mass damper – a massive device suspended in the uppper part of the building. It prevents damage to the structure due to strong wind loads or earthquakes – which occur reguarly in Taiwan. The dumper is moved in opposition to the resonance frequency oscillations of the building.

Later I headed to Elephant Mountain – I think this is the most cliched place for taking photos in Taipei but it’s such a good one. All Taiwan’s capital in one picture: lush vegetation, Taipei 101, thousands of buildings on the horizon.

In the afternoon I took a train to Hualien, second city I visited in Taiwan. It’s much smaller than Taipei yet there’s much is going on: penty of colourful night markets, stands with food all over the city and many people on the streets until very late.

Dzień Trzeci: Taipei 101, Góra Słonia i wyjazd do Hualien

Trzeciego dnia mojego pobytu w Tajpej udałam się wreszcie do Taipei 101, jedenastego pod względem wysokości budynku na świecie. Był on nawet najwyższym od jego otwarcia (w 2004 r.) aż do ukończenia budowy Burj Khalifa w Dubaju (2010). To jednak nie jego wysokość zrobiła na mnie największe wrażenie, a technologia tam obecna: niesamowicie szybka winda, która w mniej niż 40 sekund zawiezie nas niemal na szczyt. Ponadto, jest też wiele ekologicznych rozwiązań w codziennym funkcjonowaniu budynku. Mówiąc o technologii, przede wszystkim mam jednak na myśli dynamiczny eliminator drgań, bo tak nazywa się fachowo olbrzymie “coś” zawieszone górnej części Taipei 101. Zadaniem eliminatora jest ochrona budowli przed drganiami konstrukcji, jakie mogą powodować trzęsienia ziemi czy podmuchy wiatru – a ani jednych, ani drugich na Tajwanie nie brakuje. Gdy jakaś siła zewnętrzna próbuje odchylić wieżowiec w jedną stronę, amortyzator przesuwa się w przeciwnym kierunku.

Później udałam się w kierunku Góry Słonia – prawdopodobnie najbardziej oklepanego miejsca do zdjęć w Tajpej, ale trudno mu odmówić uroku. Cała stolica Tajwanu na jednym zdjęciu: bujna roślinność, Tajpej 101, tysiące budynków na horyzoncie.

Dzień zakończyłam popołudniową jazdą pociągiem do Hualien – drugiego odwiedzonego przeze mnie miasta na Tajwanie. Hualien jest znacznie mniejszy od Tajpej, ale tętni życiem: jest sporo kolorowych nocnych targów, budek z jedzeniem na każdym kroku, a ludzie są na ulicach miasta do późna.

Taipei 101
Elephant Mountain
Hualien

Day: 4 Taroko National Park

Taroko National Park, finally! It’s one of Taiwan’s top tourist attractions. The landscape is composed of marble-walled canyons, emerald rivers and lush vegetation. No wonder why the Portuguese sailors who got to Taiwan in the 16th century called Taiwan Ilha Formosa – Beautiful Island. Just look at the below photos – amazing place!

You can enter the park for free. I took an organised excursion to go to Taroko because all the main spots aren’t in the same place so it was great to have a guide taking the group from one place to another and explaining everything about Taroko. Other option would be visiting Taroko by car or by scooter, as some of the tourists do.

Dzień Czwarty: Park Narodowy Taroko

Park Narodowy Taroko, wreszcie! To jedna z głównych atrakcji Tajwanu. Tutejszy krajobraz to marmurowe kaniony, szmaragdowa woda oraz bujna roślinność. Nic dziwnego, że gdy portugalscy żeglarze dotarli tu w XVI w., nazwali Tajwan Ilha Formosa, czyli Piękna Wyspa. Tylko spójrzcie na poniższe zdjęcia – niesamowite miejsce!

Wjazd do parku jest darmowy. Ja udałam się do Taroko w ramach zorganizowanej wycieczki, bo główne atrakcje warte odwiedzenia się są obok siebie, więc dobrze było mieć przewodnika, który prowadził grupę z jednego miejsca do innego przy okazji opowiadając o Taroko. Innym wyjściem jest wynajęcie samochodu albo skuteru i zwiedzanie parku na własną rękę, jak inni turyści.

Day 5: Kaohsiung

The day after visiting Taroko I spent the morning in Hualien and then took a plane to Kaohsiung, a city on the other side of Taiwan. While the East of Taiwan is rather rural and was barely habited beyond indigenous tribes until a bit more than a century ago, the Western coast is where many big cities and industrial centres are and fast trains zip through it at over 250 km/h. That’s why Koahsiung, second largest metropolis in Taiwan, is so much different than Hualien. After my evening stroll there I had the impression that the city is the Asian version of Berlin: there’s an art centre in abandoned warehouse sites, street art and restaurants serving dishes from all around the world.

Dzień Piąty: Kaohsiung

Dzień po wycieczce do Taroko spędziłam poranek w Hualien, a później poleciałam do Kaohsiung, miasta po drugiej stronie Tajwanu. O ile wschód Tajwanu to raczej wiejskie tereny i jeszcze niewiele ponad wiek temu mało kto – poza rdzennymi plemionami – tam mieszkał, o tyle na zachodnim wybrzeżu znajdują się duże miasta oraz ośrodki przemysłowe, a szybki pociąg przedziera się przez nie z prędkością ponad 250 km/h. To właśnie dlatego w Kaohsiung, drugim największym mieście Tajwanu, odczuwało się zupełnie inną atmosferę niż w Hualien. Po wieczornym spacerze miałam wrażenie, że Kaohsiung to azjatycka wersja Berlina: w opuszczonych magazynach powstał ośrodek sztuki, sporo tam street artu i knajpek serwujących kuchnie różnych stron świata.

Day 6: Lotus Pond and Tainan

I couldn’t leave Kaohsiung without seeing its best gem: Lotus Pond. When I got there I was impressed by how colourful the place is. The lake surrounded by many temples and pagodas was one of the most beautiful spots I have seen in Taiwan. I was sad to leave this place and maybe that’s why I didn’t enjoy that much my next stop: Tainan. After reading Lonely Planet guide about the town, my expectations were rather high but Tainan totally disappointed me: Anping District was crowded and I had the impression there were more souvenir shops than temples there and the popular Shennong street was just nice and nothing outstanding. Don’t get me wrong, Tainan isn’t ugly or a place to avoid at all costs. It’s just that after having seen many beautiful spots this one seemed nothing special. Or maybe I was getting a bit tired after almost two weeks of travelling? Either way, I was looking forward to taking the train the next day and heading back to the North of Taiwan.

Dzień Szósty: Lotus Pond i Tainan

Nie mogłam wyjechać z Kaohsiung nie zobaczywszy jego perełki: Lotus Pond. Gdy tam dotarłam, byłam pod wielkim wrażeniem, jak bardzo jest tam kolorowo. Jezioro, które otoczone jest przez wiele świątyń i pagod było jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie udało mi się zobaczyć na Tajwanie. Przykro było stamtąd wyjeżdżać i może właśnie dlatego następny przystanek trasy – Tainan – nie zachwycił mnie. Po przeczytaniu opisu miasta w przewodniku Lonely Planet, moje oczekiwanie były dość wygórowane, a tymczasem Tainan mnie rozczarował: dzielnica Anping była zatłoczona i miałam wrażenie, że więcej niż świątyń jest tam sklepów z pamiątkami, a popularna ulica Shennong była owszem, ładna, ale bez szału. Nie zrozumcie mnie źle, Tainan nie jest brzydki ani nie jest miejscem, którego trzeba unikać za wszelką cenę. Po prostu gdy zobaczyło się już wiele pięknych zakątków, ten wydawał się niczym szczególnym. A może dopadło mnie zmęczenie po prawie dwóch tygodniach podróżowania? W każdym razie nie mogłam się doczekać, by następnego dnia wsiąść w pociąg i udać się z powrotem na północ Tajwanu.

Lotus Pond
Tainan

Day 7: Jiufen

I started Day 7 of the trip with a journey on Taiwan high speed rail, train based on Japan’s Shinkansen. The journey from Tainan to Taipei (a bit more than 300 km) with few stops on the way lasted 106 minutes. Taipei wasn’t the final destination of my trip though: I took a bus to Jiufen – former mining centre and one of the most beautiful towns in Taiwan. Jiufen and the surrounding area are really picturesque: the town is nestled against the mountains, near the coast and when walking through the narrow streets beautifully lit by lanterns you can really feel the charm of the old Taiwan.

Dzień Siódmy: Jiufen

Rozpoczęłam siódmy dzień wyprawy po Tajwanie jazdą Tajwańską Szybką Koleją, wzorowanej na japońskim shinkansenie. Podróż z Tainan do Tajpej (ponad 300 km) z kilkoma przystankami po drodze zajęła 106 minut. Tajpej nie było jednak finalnym celem mojej podróży, tam tylko przesiadłam się na autobus do Jiufen – miasteczka, w którym znajdują się dawne sztolnie kopalni złota oraz które jest jednym z najpiękniejszych na Tajwanie. Zarówno Jiufen, jak i otaczająca go okolica jest wyjątkowo malownicza: miasteczko mieści się na wzgórzach, nieopodal Pacyfiku, a spacerując wąskimi uliczkami pięknie oświetlonymi lampionami można poczuć ducha Tajwanu sprzed lat.

DSC_0816

Day 8: Shifen and back to Taipei

Instead of heading directly to Taipei, I decided to go first to Shifen – another magical place in the Northern Taiwan. Originally built for transporting coal during the Japanese era, the railtrack runs through the village just metres from buildings there. It’s the only place left in Taiwan where this occurs so it became a big tourist attraction. Many people take photos on the track with a Chinese lantern with a wish written on it.
Nearby there’s a 40 m tall waterfall – one of the most beautiful places I have seen in Taiwan.

In the afternoon I finally headed to Taipei: it was great to be there again as this city was one of the highlights of the trip but unfortunately going there again meant soon I would have to leave.

Dzień ósmy: Shifen i z powrotem Tajpej

Zdecydowałam się nie wracać od razu do Tajpej, a najpierw udać się jeszcze do Shifen – kolejnego magicznego miejsca na północy Tajwanu. Tory, pierwotnie zbudowane tam w czasie japońskiej ery w celu transportu węgla, przebiegają przez sam środek wioski, tuż obok budynków – jest to jedyne takie miejsce, które ostało się na Tajwanie, stało się więc ono sporą atrakcją turystyczną. Wiele osób pozuje na torach z typowymi chińskimi lampionami, na których wypisano wcześniej życzenia.
Nieopodal Shifen znajduje się wysoki na 40 m wodospad – jedno najpiękniejszych miejsc, jakie dotychczas widziałam na Tajwanie.

Po południu przyszła pora, by wrócić wreszcie do Tajpej: z jednej strony świetnie było być tam znowu, bo właśnie stolica Tajwanu była jednym z najciekawszych miejsc wyprawy, ale z drugiej strony powrót tam oznaczał, że zbliżał się już koniec podróży.

Day 9: Wulai and last hours in Taipei

Day 9 was my very last day in Taiwan so I really wanted to make the most of it. The destination of the last small trip I planned was Wulai, place famous for its aboriginal culture. 20 minutes bus ride from Taipei took me to this village surrounded by jungle, spectacular waterfalls and river pools for swimming.

My last day in Taiwan was actually the only rainy and cold day (less than 20 degrees) during my stay there. Upon coming back to Taipei from Wulai I had my last Taiwanese dinner, last bubble tea and then headed to the airport.

Dzień Dziewiąty: Wulai i ostatnie godziny w Tajpej

Dziewiąty dzień był zarazem ostatnim dniem pobytu na Tajwanie, więc naprawdę chciałam wycisnąć z niego jak najwięcej. Wulai, miejsce znane jako ośrodek rdzennej kultury Tajwanu, było kierunkiem mojej ostatniej wyprawy. 20 minut autobusem z Tajpej i znalazłam się w wiosce otoczonej dżunglą, spektakularnymi wodospadami i miejsc na kąpiel w rzece.

Mój ostatni dzień na Tajwanie był de facto jedynym deszczowym i chłodnym (z temperaturą poniżej 20 stopni) dniem podczas całego mojego pobytu. Po powrocie z Wulai do Tajpej zjadłam ostatni tajwański posiłek, wypiłam ostatnią bubble tea i pojechałam na lotnisko.

Summary

I am really happy with the trip: the length of my stay in Taiwan, the travel plan and I managed without any problems to stick to it. I loved Taipei and all the lovely spots at its outskirts, Kaohsiung was a great discovery even though I did not expect a lot from it and of course Taroko was an amazing place to admire the nature of Ihla Formosa. Taiwanese people are very nice and helpful, although communication sometimes was quite a challenge: not everywhere people speak English and learning more than most useful Chinese expressions is not an easy task. I’m surprised that Taiwan isn’t a popular destination amongst European travellers because it has all you can potentially need in a perfect trip destination: it’s safe, not expensive, there is much to see and there’s a whole range of different activities (from hiking to tea tasting or night markets hopping – to mention just few).

You can read more about my November trip here, here, and here.

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts!

Podsumowanie

Jestem naprawdę zadowolona z tej wyprawy: z długości pobytu na Tajwanie, z planu podróży oraz tego, że udało mi się bez problemów tego planu trzymać. Bardzo spodobało mi się Tajpej i wszystkie cudne miejsca na jego obrzeżach, Kaohsiung był świetnym odkryciem, choć niewiele się po tym mieście spodziewałam. Wreszcie Taroko było niesamowitym ukoronowaniem niesamowitej natury Ihla Formosa. Tajwańczycy są bardzo mili i pomocni, chociaż komunikacja z nimi może czasem być wyzwaniem: nie wszędzie mówi się po angielsku, a dla podróżnika nauczenie się więcej niż podstawowych zwrotów po chińsku na pewno nie jest łatwym zadaniem. Dziwię się, że Tajwan nie jest popularnym kierunkiem wypraw wśród europejskich podróżników, bo jest tam praktycznie wszystko, czego można oczekiwać od idealnej destynacji: jest tam bezpiecznie, niedrogo, wiele do zobaczenia, a różnorodność atrakcji i aktywności jest imponująca (od górskich wycieczek po degustacje herbaty czy chodzenie po nocnych targach – to zaledwie kilka).

Jeśli chcesz przeczytać więcej o mojej listopadowej wyprawie, to zapraszam do lektury tutaj, tutaj, oraz tutaj.

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 

 

Taiwan FAQ

Taiwan is definitely not a popular tourist destination. As recently I have had the chance to visit the island, I have written this post to answer the most common questions about this Asian state.

Tajwan zdecydowanie nie jest popularnym kierunkiem turystycznym. Ponieważ niedawno udało mi się odwiedzić tę wyspę, napisałam ten post, by odpowiedzieć na najczęstsze pytania dotyczące tego azjatyckiego państwa.

IMG_20191109_231850_965

What’s the current political status of Taiwan?

This might seem an easy question but when it comes to Taiwan it is not. The status of Taiwan is complicated: basically, for for all practical purposes Taiwan is independent but China regards it as a rebel region. China doesn’t want other states to have official relations with both China and Taiwan; as a result Taiwan has formal diplomatic ties with only few countries.

Jaki jest aktualny status polityczny Tajwanu?

Mogłoby się wydawać, że to łatwe pytanie, ale gdy mowa o Tajwanie, sprawa nie jest taka prosta. Status Tajwanu jest skomplikowany: de facto Tajwan jest jak niepodległe państwo, jednak Chiny uznają je za zbuntowany region. Chiny także nie chcą, by inne kraje miały oficjalne stosunki zarówno z nimi, jak i z Tajwanem, skutek jest więc taki, że Tajwan ma dyplomatyczne stosunki z niewieloma krajami.

Is Taiwan safe?

Taiwan is safe to visit. The rates of violent crime are low by world standards, but – as always and everywhere – it’s good to remain vigilant at all times. Taiwanese people are friendly and helpful with tourists and I haven’t come accross any scams or suspicious situations which you can frequently experience in South East Asia. However, seismic activity is a real threat in Taiwan. Earthquakes and typhoons hit the island regularly. It’s important to follow Central Weather Bureau notifications and act accordingly to their recommendations.

Czy Tajwan jest bezpieczny? 

Tajwan jest bezpiecznym kierunkiem wypraw. Odsetek przestępstw jest niski w porównaniu z innymi miejscami, ale – jak zawsze i wszędzie – warto cały czas być czujnym. Tajwańczycy są dobrze nastawieni do turystów oraz są pomocni. Nie doświadczyłam żadnego oszukiwania oraz podejrzanych sytuacji, które często zdarzają się w Azji Południowo-Wschodniej. Na Tajwanie aktywność sejsmiczna może być zagrożeniem: trzęsienia ziemi i tajfuny występują regularnie. Warto śledzić informacje Głównego Biura Meteorologicznego oraz postępować zgodnie z ich zaleceniami.

Do I need a visa to go to Taiwan? 

Citizens of most European countries (including Poland) are allowed a 90 day visa-free stay. You just need to make sure that your passport is valid for at least 6 months.

Czy potrzebna jest wiza, by pojechać na Tajwan?

Obywatele większości krajów europejskich (w tym Polski) są zwolnieni z obowiązku wizowego na pobyty na Tajwanie nie przekraczające 90 dni, wymagany jest jednak paszport ważny min. 6 miesięcy w momencie wjazdu.

DSC_0712

When is the best time of year to visit Taiwan?

The best time to visit Taiwan is between April and June, and between September and November. In these two periods the weather is pleasant and the tourist season isn’t at its peak. June to October is the typhoon season in Taiwan.

Kiedy najlepiej wybrać się na Tajwan?

Na Tajwan najlepiej wybrać się między kwietniem a czerwcem albo między wrześniem a listopadem. W tych dwóch okresach pogoda jest przyjemna i nie jest to szczyt sezonu turystycznego. Od czerwca do października na Tajwanie jest sezon tajfunów.

What is the population of Taiwan?

The population of Taiwan is over 23 million today. About 98% of Taiwan inhabitants are ethnically Han Chinese – the other 2% are indigenous.

Jaka jest populacja Tajwanu?

Populacja Tajwanu to w tej chwili ponad 23 miliony. Ok. 98% ludzi na tajwanie to etnicznie Chińczycy Han, natomiast pozostałe 2% to rdzenni mieszkańcy wyspy.

20191109_132542

What language is spoken in Taiwan?

Mandarin is the primary language in Taiwan and it’s spoken by the vast majority of the population. Traditional Chinese is used as the writing system. Many people speak also native languages of Taiwan.

Jaki język jest używany na Tajwanie?

Mandaryński to główny język na Tajwanie i jest on używany przez zdecydowaną większość społeczeństwa. Do zapisu używane jest tradycyjne chińskie pismo. Wiele osób porozumiewa się także aborygeńskimi językami Tajwanu.

What is the dominant religion in Taiwan?

Religion in Taiwan is characterised by a considerable diversity of religious beliefs. Today, Buddhism and Taoism are the two main religions in Taiwan. Christianity and Islam play more minor roles and over 18% of the population identifies themselves as not religious.

Jaka religia dominuje na Tajwanie?

Tajwan charakteryzuje się sporą różnorodnością religii. Dzisiaj głównymi religiami są buddyzm oraz taoizm. Mniejszą rolę grają chrześcijaństwo oraz islam, a ponad 18% społeczeństwa deklaruje się jako niewierzący.

**************

If you like this article and want to read more about Taiwan, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł i chcesz przeczytać więcej o Tajwanie, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 🙂

Hong Kong – where East meets West

Tea with milk, Asian noodles, everything written both in English and Cantonese – that’s Hong Kong, a place where East meets West.

Herbata z mlekiem, azjatyckie nudle, napisy wszędzie zarówno po angielsku, jak i chińsku – to Hongkong,  miejsce, gdzie Wschód spotyka się z Zachodem.

DSC_0584

20191104_143604

INTRODUCTION

Hong Kong has the area of 1,104 km2 and with a population of 7,5 million is one of the most densely populated areas in the world. It really feels like a place that never sleeps: always busy, always crowds in the streets.  Hong Kong is often described as the place where East meets West. It used to be a British colony for almost 150 years but more than 90% of its citizens are ethnically Chinese. Education in Hong Kong is modeled after the UK education system. The Chinese government allows more religious liberty in Hong Kong than in other parts of the country so religious people in Hong Kong follow a diverse range of religions, among which Taoist, Buddhist but also Christian and Muslim can be mentioned.

WSTĘP

Z powierzchnią 1,104 km2 oraz populacją 7,5 miliona Hongkong jest jednym z najgęściej zaludnionych terytoriów na świecie. To miejsce, które nigdy nie śpi: zawsze coś się dzieje, zawsze tłumy na ulicach. Hongkong bywa często jest opisywany jako miasto, gdzie Wschód spotyka się z Zachodem: był rządzony przez Wielką Brytanię przez niemal 150 lat, ale ponad 90% jego mieszkańców to etniczni Chińczycy. Model edukacji do dzisiaj odwzorowany jest na tym brytyjskim. Rząd w Pekinie pozwala na większą wolność wyznaniową w Hongkongu niż na innych terenach kraju, więc znajdziemy tu zarówno buddystów, taoistów, jak i chrześcijan czy muzułmanów.

PRACTICAL INFO

European Union citizens don’t require a visa to enter Hong Kong for stays of up to 90 days. but all visitors must have a passport that is valid for six months.

The currency used in Hong Kong is Hong Kong dollar. One HKD is around 0,12 EUR (November 2019). Cards aren’t accepted everywhere so it’s good to have some cash too.

If you’ll be using public transport, make sure you get Octopus Card (you can get it also at the airport): you top it up and then can use it on MTR, buses, trams and even pay with the card as with any other pre-paid one. MTR is very efficient but it’s also nice to ride a double-decker tram, a very characteristic mean of transport of Hong Kong.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Obywatele Unii Europejskiej nie potrzebują wizy, by przebywać na terenie HongKongu do 90 dni, ale trzeba mieć paszport ważny przynajmniej przez sześć miesięcy.

Walutą Hongkongu jest dolar hongkoński. Jeden dolar to ok. 0,50 zł (stan na listopad 2019). Nie wszędzie można płacić kartą, dlatego warto mieć przy sobie także gotówkę.

Jeśli planujecie przemieszczanie się transportem publicznym, koniecznie wyróbcie Octobus Card (można ją dostać m.in. na lotnisku): wystarczy ją doładować i można korzystać z niej jeżdżąc metrem, autobusami czy tramwajami, a nawet zapłacić nią tak jak innymi kartami przedpłaconymi. Metro jest świetnym środkiem transportu w Hongkongu, ale warto także przejechać się podwójnymi tramwajami – charakterystycznymi dla tego miejsca.

WHERE TO STAY AND WHAT TO SEE

During my stay in Hong Kong I stayed in a hostel in rather central part of Kowloon, close to Sham Shui Po metro station. The area feels like a typical Asian city: night markets, bars opened from the morning until very late, always many people around, always very chaotic. But a 20 minutes metro ride takes you to Hong Kong island, which feels very Western. It somehow reminded me some areas of London – the only other place where I had seen sky-scapers and double deckers before. 🙂
But even there you could find hidden bars serving typical Cantonese food or small local shops.

GDZIE SIĘ ZATRZYMAĆ I CO ZOBACZYĆ

Moją bazą w Hongkongu była dość centralna część Kowloon, nieopodal stacji metra Sham Shui Po. Ta okolica to typowe azjatyckie miasto: nocne targi, bary otwarte od świtu aż do późnych godzin nocnych, cały czas mnóstwo ludzi, cały czas panuje chaos. Ale zaledwie dwudziestominutowy przejazd metrem zabiera nas na wyspę Hongkong, która wygląda bardzo zachodnio. Przypominała mi niektóre części Londynu – to jedyne inne miejsce, gdzie widziałam tyle wysokich budynków i piętrowe autobusy. 🙂
Ale nawet tam można znaleźć ukryte bary serwujące kantońską kuchnie czy też małe, lokalne sklepy.

DSC_0556

Hong Kong has the largest number of skyscrapers of any city in the world: over 1500 are skyscrapers standing taller than 100 metres and 350 buildings are over 150 m. The view from Victoria peak is unbelievable – both, by day and by night. What stroke me most in this area is that if you walk a bit off the main roads at the peak, you can see really lush vegetation – Hong Kong is an urban jungle built in the real jungle. This makes everything even more impressive: building so many skyscapers requires great technology and if you have to build them in a very hilly area covered by such vegetation, then it’s really an amazing engineering achievement.

Hongkong jest miastem z największą na świecie liczbą wieżowców: ponad 1500 budynków ma co najmniej 100 metrów, a 350 z nich – ponad 150 m. Widok ze szczytu Victoria jest niesamowity – zarówno za dnia, jak i nocą. Najbardziej uderzyło mnie w tej okolicy to, że wystarczy lekko oddalić się od głównej drogi na szczycie, by znaleźć się wśród bujnej roślinności – Hong Kong to miejska dżungla zbudowana w prawdziwej dżungli. To sprawia, że wszystko staje się jeszcze bardziej niesamowite: potrzeba nie lada technologii, by wybudować tyle wysokich budynków, a co dopiero, gdy trzeba wybudować je na górzystym terenie pokrytym taką roślinnością – to naprawdę wielkie osiągnięcie inżynierii.

You can admire the impressive Hong Kong skyline also from Kowloon. Since 2004 each evening a show of lights – A Symphony of Lights – can be watched there. It is the world’s largest permanent light and sound show with 42 buildings participating in it.

Imponującą panoramę Hongkongu można także podziwiać ze strony Kowloon. Od 2004 r. każdego wieczoru można oglądać stamtąd spektakl świateł zwany Symfonią Świateł. To największy na świecie stały pokaz świetlno-dzwiękowy, uczestniczą w nim 42 budynki.

DSC_0448

When talking about urban jungle blending with the real one, I have to mention Hong Kong Park too. The park captures the natural landscape in the busy business centre. One of the main highlights of Hong Kong Park is the Edward Youde Aviary -a 3000 m2 walk-through place built over a natural valley. It features a collection of 600 birds representing 80 species indigenous to Southeast Asia.

A jeśli już mowa o miejskiej dżungli w tej prawdziwej, to nie mogę nie wspomnieć o Hong Kong Park. W tym parku znajdziemy naturalny dla tego obszaru krajobraz ukryty w ruchliwym centrum biznesowym. Jedną z głównych atrakcji Hong Kong Parku jest Ptaszarnia im. Edwarda Youde – osadzone w naturalnej dolinie miejsce o powierzchni 3000 m2, do którego można wejść. W paszarni znajduje się 600 ptaków z 80 różnych gatunków z Południowo-Wschodniej Azji.

DSC_0502

One of the places which boast with a truly Hong Kong vibe and capture its unique atmosphere is SoHo. The area south of Hollywood Road (hence its name) is a popular destination for eating and drinking. In the maze of narrow SoHo streets you can find plenty of small bars where expats and local tastemakers mingle.

Jednym z miejsc, które są kwintesencją Hongkongu i gdzie poczujemy tamtejszą wyjątkową atmosferę jest SoHo. Okolica na południe od Hollywood Road (stąd pochodzi nazwa dzielnicy) jest popularną metą dla chcących zjeść bądź wypić coś na mieście. W labiryncie wąskich ulic SoHo znajdziemy mnóstwo małych barów prowadzonych zarówno przez tubylców, jak i przyjezdnych.

How should I briefly describe Hong Kong? It’s one of the busiest and most vibrant places I have ever seen and a unique blend of cultures, architecture, languages and influences. Despite what currently is going on in Hong Kong I do hope everything will be back to normal soon and the place will continue to thrive the way it’s supposed to.

Jak opisać Hongkong w kilku słowach? To jedno z najbardziej żywych i intensywnych miejsc, jakie kiedykolwiek widziałam. To także wyjątkowa mieszanka kultur, architektury, języków i wpływów. Pomimo tego, co aktualnie się tam dzieje, mam nadzieję, że wszystko niebawem wróci do normy i Hongkong będzie dalej kwitnąć.

DSC_0563

***********************

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 🙂

Macau – the strangest place I have been to

Macau – this little region is the strangest place I have every been to! But let me start with the very beginning…

Makau – mały skrawek ziemi, który jest najdziwniejszym miejscem na świecie, jakie do tej pory miałam okazję zobaczyć! Ale zacznijmy od samego początku…

20191105_114042

Usually, when talking about former Portuguese colonies, we think mostly about different places in South America and Africa – but the Portuguese Empire had also overseas territories in Asia, amongst them also Macau – an area of a bit more than 30 km2 in the Southern China. Macau was both the first and last European holding in China. Following the 1974 Carnation Revolution, Portugal acknowledged Macau as a “Chinese territory under Portuguese administration”. Later, in the 80ies, Portugal afreed to transfer the colony in 1999. Macau was officially transferred to China on 20 December 1999, after 442 years of Portuguese rule.

Today, Macau is an extraordinary hybrid of cultures. Both Chinese (Cantonese) and Portuguese are official languages there and its Food is mainly based on both Cantonese and Portuguese cuisine. Literally everywhere in Macau you can experience this unique culture blend.

Zazwyczaj na hasło “portugalskie kolonie” myślimy o różnych miejscach w Ameryce Południowej i Afryce, jednak Imperium Portugalskie miało swoje terytoria także w Azji, a wśród nich Makau – obszar na południu Chin o powierzchni niewiele ponad 30 km2. Makau było zarówno pierwszą, jak i ostatnią europejską kolonią w Chinach. Wskutek Rewolucji goździkow w 1974 r., Portugalia uznała Makau za “chińskie terytorium pod rządami portugalskimi”. Później, w latach osiemdziesiątych, Portugalia zgodziła się na oddanie kolonii w 1999 r. Rząd chiński przejął formalne zwierzchnictwo nad Makau 20 grudnia 1999 roku, po 442 latach rządów Portugalii.

Dzisiaj Makau to niesamowita hybryda kultur. Zarówno chiński (kantoński), jak i portugalski są tu językami urzędowymi, a kuchnia Makau to także połączenie kuchni kantońskiej z portugalską. Dosłownie na każdym kroku w Makau doświadcza się tę jedyną w swoim rodzaju mieszankę kulturową.

DSC_0599

First of all, European citizens are allowed ninety days visa-free stay in Macau. All you need is a valid passport with you can you can go there. You can reach Macau easily from Hongkong. One way trip costs around 20 EUR and it’s quite an experience – or at least it was for me. This was the first time I took such a speedboat and I was really impressed by its interior and, of course, its speed 🙂 Upon arriving to Macau we can get to basically everywhere by bus (single ticket costs 6MOP), by taxi or… by one of many free casino shuttle buses. The currency in Macau is Macanese pataca but it’s possible to pay everywhere 1:1 in Hong Kong dollars (the actual rate is 100 MOP = ~97 HKD).

You can also fly to Macau – there’s an international airport there.

Przede wszystkim, obywatele UE mogą przebywać na terenie Makau 90 dni bez wizy. Jedyne, czego potrzebujesz, to mieć przy sobie ważny paszport i możesz śmiało się tam udać. Do Makau można łatwo dostać się z Hong Kongu. Podróż w jedną stronę kosztuje ok. 80 zł i jest doświadczeniem samym w sobie – a przynajmniej była takowym dla mnie. Po raz pierwszy płynęłam łodzią typu speedboat – byłam pod wrażeniem wnętrza łodzi oraz, oczywiście, jej prędkości. 🙂 Gdy dotrzemy do Makau, do każdego miejsca w tym regionie dotrzemy autobusami (jednorazowy bilet kosztuje 6 MOP), taksówką albo… darmowymi busikami kursującymi między portem a kasynami. Walutą Makau jest pataca, ale wszędzie można płacić 1:1 dolarami Hong Kongu (oficjalny kurs to 100 MOP = ok. 97 HKD).

Do Makau możemy także dolecieć, bowiem znajduje się tam międzynarodowe lotnisko.

Alright, so you know something about Macau, how to get here… But what should you see there?

The Historic Centre of Macau is the main tourist attraction. It is a collection of over twenty locations that witness the unique assimilation and co-existence of Chinese and Western cultures that in 2005 was inscribed on the UNESCO World Heritage List.
To me, the most impressive were The Ruins of Saint Paul’s. These are the ruins of a 17th century Catholic religious complex built by the Jesuits. it was destroyed by a fire during a typhoon in 1835. The ruins were restored by the Macanese government into a museum, and the façade is now buttressed with concrete and steel.

Dobra, to wiadomo już coś o Makau oraz jak się tam dostać… A co warto zwiedzić i zobaczyć, gdy już tam będziecie?

Zabytkowe centrum Makau to główne miejsce do odwiedzenia przez turystów. Jest to zespół ponad dwudziestu obiektów będących przykładem asymilacji i współistnienia kultur chińskiej i zachodniej, który od 2005 r. znajduje się na Liście światowego dziedzictwa UNESCO.
Na mnie największe wrażenie wywarły ruiny katedry św. Pawła. Są to ruiny siedemnastowiecznego kompleksu katolickiego zbudowanego przez Jezuitów. Został on zniszczony przez pożar w trakcie tajfunu w 1835 r. Rząd Makau przekształcił ruiny w muzeum, a fasada jest podpierana betonowo-stalową konstrukcją.

When strolling through the Historic Centre of Macau, you can spot some beautiful azulejos – characteristic Portuguesepainted tin-glazed ceramic tilework. One of the places where you ca nfind them is Av. de Sidonio Pais.

Przechadzając się po zabbytkowym centrum Makau, można podziwiać piękne azulejos – charakterystyczne portugalskie malowane ceramiczne płytki. Jednym z miejsc, gdzie można je znaleźć jest Av. de Sidonio Pais.

DSC_0606

In some places in Macau I felt like somewhere in Central or South America. You can find this type of architecture mainly there.

W niektórych miejscach w Makau czułam się, jak gdybym była w Ameryce Środkowej bądź Południowej. Tego typu architekturę znajdziemy głównie właśnie tam.

Another place to visit in Macau is Taipa Village – vibrant and charming neighbourhood with some historical feel. In Taipa Village you can try local snacks, for example Portuguese egg tart. There are also many cafes, restaurants and colorful, tiny streets – perfect for a little walk.

Kolejnym miejscem do zobaczenia w Makau jest Wioska Taipa – żywiołowa okolica o historycznym uroku. We Wiosce Taipa można spróbować lokalnych przysmaków, na przykład portugalskie babeczki budyniowe. W tym miejscu jest także wiele kawiarni, restauracji i małych, kolorowych uliczek – idealnych na przechadzkę.

In the post about Macau I have to mention what for many is the main attraction of this place – casinos: there are 41 of them in Macau (as of 2018). Macau is the gambling capital of the world, – it has surpassed Las Vegas as the world leader in gambling revenue. Gambling tourism is Macau’s biggest source of revenue, making up about 50% of the economy.

We wpisie o Makau muszę też wspomnieć o tym, co dla wielu jest główną atrakcją tego miejsca: o kasynach. Jest ich w Makau aż 41 (stan na 2018 r.).  Makau to światowa stolica hazardu – dochody z hazardu przerosły już bowiem Las Vegas. Hazardowa turystyka to największe źródło dochodu państwa i aż 50% wpływów.

20191105_132724(1)

I cannot say Macau is the most beautiful or most amazing place I have been to but it’s definitely the strangest one. Colonial architecture, Asian hustle and bustle, luxury stores and casinos and Chinese street food a couple of streets away… This is an overwhelming mix and definitely something very unique!

Nie mogę powiedzieć, że Makau to najpiękniejsze czy najwspanialsze miejsce, jakie odwiedziłam, ale z pewnością jest najdziwniejszym. Kolonialna architektura, azjatycki zgiełk, luksusowe sklepy i kasyna, a kilka przecznic dalej chiński street food… To przytłaczająca mieszanka i zdecydowanie ewenement na skalę światową!

***********************

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post!