Perfect Mediterranean summer holiday spot: Sorrento

This month I have spent a week in Italy and Sorrento was one of its main highlights. That’s why the first post about this trip to Italy will be about this cute town which overlooks the Bay of Naples.

W tym miesiącu spędziłam tydzień we Włoszech, a pobyt w Sorrento był jednym z najfajniejszych momentów, dlatego pierwszy post o tej podroży do Włoch będzie dedykowany własnie temu uroczemu miasteczku nad Zatoka Neapolitańską.

Sorrento is a well-known tourist destination, althought I think it attracts less tourists than the famous towns on the other side of the Sorrentine Peninsula: Amalfi and Positano. It can be easily reached from Naples (by the Circumvesuviana rail line), and ferries and hydrofoils connect Sorrento to Capri, Ischia, Amalfi, and Positano. Sorrento is quite small so it’s a great destination for a weekend trip but I wouldn’t spend there more than two or three days. Amongst main sights are Piazza Tasso (named after Torquato Tasso, a famous Italian poet of the 16th century who was born in Sorrento), main port, Via San Cesareo, and Roman ruins at the Punta del Capo.

Sorrento jest znanym kierunkiem turystycznym, chociaż mam wrażenie, że jest tam mniej turystów niż w słynnych miasteczkach po drugiej stronie Półwyspu Sorrentyńskiego: Amalfi czy Positano. Łatwo dostać się tam z Neapolu (koleją Circumvesuviana), a promy i wodoloty łączą Sorrento z Capri, Ischią, Amalfi i Positano. Sorrento jest dość małe, więc to dobre miejsce na weekend, ale nie spędziłabym tam więcej niż dwa albo trzy dni. Pośród najważniejszych miejsc do zobaczenia jest Plac Tasso (nazwany nazwiskiem Torquata Tassa, słynnego włoskiego szesnastowiecznego poety, który urodził się właśnie w Sorrento), główny port, Via San Cesareo oraz ruiny z czasów rzymskich w Punta del Capo.

Mimo że Sorrento leży nad morzem, jest tam niewiele plaż, a większość z nich jest prywatna (i droga). Ceny miejsca na prywatnej plaży zaczynają się od 15 euro dziennie. Nieopodal Sorrento jest jednak niesamowite miejsce, gdzie można popływać i miło spędzić czas (choć zdecydowanie jest lepsze na chwilkę niż na całodzienny pobyt): Bagni della Regina Giovanna. Można dostać się tam autobusem albo pieszo (jak ja) – zajmie to ok. 40 minut. To nie jest stricte plaża, a ukryta naturalna zatoczka, która wygląda naprawdę pięknie. Woda jest tam ciepła, więc to idealne miejsce na kąpiel!

Sorrento is known for its delicious lemon species called – surprise surprise – Sorrento lemons 🙂 Grown on the steep, rocky slopes of the Sorrento Peninsula, these unique lemons flower up to 4 times a year, allowing for a constant harvest. They are quite large and very juicy. Around 60% of all Sorrento Lemons harvested in Italy are used to produce Limoncello which is something you definitely have to taste when in Sorrento.

Sorrento słynie ze swojej pysznej odmiany cytryn zwanej – cóż na niespodzianka – cytryny Sorrento 🙂 Porastają one na stromych, skalistych zboczach Półwyspu Sorrentyńskiego i są tak wyjątkowe, że kwitną do 4 razy rocznie, co pozwala na zbieranie ich przez cały rok. Są spore i bardzo soczyste. Około 60% cytryn Sorrento zebranych we Włoszech jest wykorzystywanych do produkcji Limoncello – trunku, którego trzeba skosztować będąc w Sorrento.

There are many hotels in Sorrento but it’s good to book something in advance if you are going there during a summer weekend as this is a very popular destination – especially for Italians – for a weekend getaway. I stayed in Hotel Mignon in Via Sersale: the hotel was nice and cosy and very centrally located.

W Sorrento jest wiele hoteli, ale warto zarezerwować nocleg wcześniej, jeśli wybierasz się tam w letni weekend, bo Sorrento to popularny kierunek – przede wszystkim dla Włochów – na weekendowy wypad. Nocowałam w Hotelu Mignon przy Via Sersale: hotel był ładny i przytulny, a przede wszystkim centralnie położony.

Sorrento is a great destination for a couple of days of chill, sun, and good food. You can get there in one hour from Naples (by fastest trains) yet time seems to go much, much slower than in the capital of Campania.

Sorrento jest świetnym miejscem na parę dni relaksu, słońca i dobrego jedzenia. Choć dostaniemy się tam w zaledwie godzinę z Neapolu (najszybszymi pociągami), czas płynie tam dużo, dużo wolniej niż w stolicy Kampanii.

2019 travels photosummary

Year 2019 just came to its end and for many people it’s the time for summaries and memories from the previous months. It was an intense year for me; more in terms of my professional life than travels but I’m glad I managed to discover new places and see these where I had not been for a while.

I spent almost 50 days travelling – never let anyone tell you that you can travel a lot when working full time 🙂

Rok 2019 właśnie się skończył i dla wielu osób jest to czas podsumowań i wspomnień z minionych miesięcy. 2019 był dla mnie bardzo intensywnym rokiem, głownie ze względu na pracę, ale cieszę się, że udało mi się także odkryć nowe miejsca oraz wrócić do tych, których od dawna nie widziałam.

Prawie 50 dni upłynęło mi na podróży – nigdy nie dajcie sobie wmówić, że nie da się dużo podróżować pracując na pełen etat 🙂

Cabo Verde was one of my travel highlights of 2019: you can get there relatively fast and cheaply from Europe and there are plenty of paradise beaches and breahtaking views yet Cape Verde still hasn’t become a popular tourist destination so you can be sure there won’t be any crowds on the main beaches or trekking routes.

Wyspy Zielonego Przylądka były jednym z najlepszych kierunków podróży w 2019: można się tam dostać stosunkowo szybko i tanio z Europy, nie brakuje rajskich plaż i zapierających dech w piersiach widoków, a jednocześnie wciąż jest to miejsce mało znane, więc na plaży czy na szlaku nie utkniemy w tłoku turystów.

On the way to Cabo Verde I spent one day in Lisbon and on the way back I swung by Berlin.

Po drodze na Wyspy Zielonego Przylądka spędziłam jeden dzień w Lizbonie, a wracając zahaczyłam o Berlin.

At the beginning of May I drove through the East of Poland, Lithuania and Latvia to finally reach Estonia. Despite really bad weather the Baltic Trip was great and I managed to see lovely places – I think Tallinn was my favourite city althought Vilnius and Riga have also plenty to offer.

Na początku maja wybrałam się na podróż samochodem przez wschód Polski, Litwę i Łotwę, by w końcu dotrzeć do Estonii. Pomimo naprawdę kiepskiej pogody wyprawa była świetna i udało mi się zobaczyć wiele pięknych miejsc – Tallin skradł moje serce, ale Wilno i Ryga są także uroczymi miastami.

In 2019 I went to 12 different countries and independent territories and 9 were brand new places for me. However, I think I travelled too litte in Poland: I was to Toruń, Cracow, Warsaw and in the seaside but in 2020 I would definitely like to see again Gdańsk and Wrocław. And maybe few more places? I already have some ideas 🙂

W 2019 r. byłam w 12 różnych krajach i niezależnych terytoriach, z czego 9 z nich odwiedziłam po raz pierwszy. Myślę jednak, że za mało podróżowałam po Polsce: byłam w Toruniu, Krakowie, Warszawie i nad morzem, ale w 2020 na pewno chciałabym wrócić do Gdańska i Wrocławia. I może jeszcze gdzieś? Mam już parę pomysłów 🙂 

Malta was a great escape from the Polish autumn which arrived here already in September. Three days were enough to visit Gozo and main spots in Malta.

Malta okazała się być świetną ucieczką od polskiej jesieni, która zawitała tu już we wrześniu. W trzy dni udało się całkiem dobrze zwiedzić Gozo i główne atrakcje na Malcie.

I don’t even know how to summarise my November trip to Hong Kong, Makau and Taiwan because it was full of emotions, impressions and beautiful sights. I’m planning on organising a post travel meeting in Poznan to share my memories from these incredible places.

Nie wiem nawet jak streścić listopadową podróż do Hongkongu, Makau i Tajwanu, bo obfitowała ona w mnóstwo emocji, wrażeń i pięknych widoków. Planuję niebawem zorganizować w Poznaniu spotkanie, by opowiedzieć o tych niesamowitych miejscach.

Above few snaps from my three trips to France last year; I spent most time in Lille and Paris.

Powyżej kilka ujęć z trzech wyjazdów do Francji w zeszłym roku; większość czasu spędziłam w Lille i w Paryżu.

My last two trips in 2019 – both in December – were to Berlin and to Luxemburg. This time I decided to just go from one Christmas market to another without properly visiting the city – it’s good to travel like this from time to time too 🙂

Luxemburg rather disappointed me: although the Old Town is really pretty its main focus are luxury shops and not beautiful cafes or tourist spots. The whole place is much more chaotic than I thought it would be.

Ostatnie dwa wyjazdy w 2019 – oba w grudniu – były do Berlina i Luksemburga. Tym razem w Berlinie zdecydowałam się na chodzenie po jarmarkach bożonarodzeniowych zamiast prawdziwego zwiedzania – czasem miło jest podróżować też w ten sposób 🙂

Luksemburg raczej mnie rozczarował: mimo że Stare Miasto jest naprawdę ładne, to główne skrzypce grają w nim luksusowe butiki, a nie urocze kawiarnie czy atrakcje turystyczne. Luksemburg jest też zdecydowanie bardziej chaotyczny niż to sobie wyobrażałam.

I’m very happy that despite my full time job, my company and many travels I have managed to train on a regular basis and complete two full marathons. It wasn’t always easy but a good organisation and self discipline are the key to achieve even more than we imagine.

Bardzo się cieszę, że pomimo pracy na cały etat, prowadzenia swojej działalności gospodarczej i wielu podróży udało mi się regularnie trenować i ukończyć dwa maratony. Nie zawsze było łatwo, ale dobra organizacja i dyscyplina są kluczem do osiągnięć, które pozornie mogą wydawać się niemożliwe do zrealizowania.

As 2019 is over I am already thinking about what’s ahead of me. I’m excited about a long weekend in Italy this month (it’s been two years since I was in Italy last time and I really miss it) and about taking part in a travel festival in February. Who knows, maybe I will be able to take part in two different ones? Keep fingers crossed!

Rok 2019 to już przeszłość, więc myślę o tym, co przede mną. Cieszę się bardzo na dłuższy weekend we Włoszech jeszcze w tym miesiącu (nie byłam we Włoszech już od dwóch lat i bardzo tęsknię) oraz na udział w festiwalu podróżniczym. Kto wie, może uda mi się wziąć udział aż we dwóch? Trzymajcie kciuki!

 

9 days in Taiwan: my travel plan

In my previous article I answered some of frequently asked questions about Taiwan and in this one I am sharing my travel plan. I spent in Taiwan 9 days and travelled around the island. Of course, staying there longer would have allowed me to see even more but when the trip is well planned you can see a lot in within 9 days.

poprzednim wpisie odpowiedziałam na niektóre z często zadawanych pytań na temat Tajwanu, a w dzisiejszym dzielę się moim planem podróży. Na Tajwanie spędziłam 9 dni i de facto objechałam wyspę dookoła. Oczywiście, idealnie byłoby zostać tam dłużej i zobaczyć jeszcze więcej, ale przy dobrze zaplanowanej podróży w 9 dni można zobaczyć naprawdę dużo.

DSC_0748

Day 1: Taipei

I landed in Taiwan after one hour and a half flight from Hong Kong in the early afternoon. You can easily get to Taipei city centre from the airport by Taoyuan Airport MRT and the whole journey takes less than 40 minutes. My hostel  (Taipei Taipei Hostel – I really recommend it!) was really close to Taipei Main Station so I left my backpack there and went for my first walk downtown. In comparison to super busy Hong Kong and Macau Taipei first felt a bit slower and more calm. But it’s also an Asian metropolis which bursts with 24/7 city living, there’s much to see and do there. During my first day in in Taipei I saw the Presidential Palace, Chiang Kai-shek Memorial Hall, Dongmen area and in the evening headed to Ningxia Night Market.

Dzień Pierwszy: Tajpej

Wylądowałam na Tajwanie po półtoragodzinnym lodzie z Hongkongu wczesnym popołudniem. Z lotniska łatwo dostać się do centrum Tajpej Taoyuan Airport MRT – cała podróż to mniej niż 40 minut. Mój hostel Taipei Taipei Hostel– bardzo polecam!) był położony niedaleko Głównego Dworca Tajpej, więc wpadłam tam szybko zostawić mój plecak i poszłam na pierwszą przechadzkę po mieście. W porównaniu do Hongkongu i Macau, Tajpej na początku wydawało mi się nieco wolniejsze i spokojniejsze. Ale przecież to także azjatycka metropolia, która tętni życiem 24/7, jest w niej sporo do zrobienia i do zobaczenia. Pierwszego dnia w Tajpej zobaczyłam Pałac Prezydencki, Halę Pamięci Czang Kaj-szeka, okolicę Dongmen, a wieczorem udałam się do Ningxia Night Market.

Day 2: Maokong and Beitou

The next day I headed to two amazing places which are just a 30 minutes MRT ride from the centre of Taipei yet they feel like far from big city: Maokong and Beitou. Maokong is a lush hilly area is widely known as one of the most scenic spots in Taipei as well as a great place to drink locally grown tea. The best way to reach Maokong is to take the Maokong Gondola cable car up the mountain from MRT Taipei Zoo Station. Taking the cable car is experience in itself: you can enjoy the view of beautiful tea fields and the city of Taipei.

Beitou is a mountanious suburb of Taipei known for its hot springs. Beitou Park used to be one of the largest hot spring spas under Japanese rule in Taiwan and today you can find there hotels, public and private hot springs. Thermal Valley, historically one of Taiwan’s 12 Great Sites, is also a highlight: the springs there have the highest temperatures in the Datun Mountains area, giving off a sulphuric steam that rises from the surface of the pond.

Dzień drugi: Maokong i Beitou

Następnego dnia udałam się do dwóch niesamowitych miejsc, do których można dotrzeć metrem w pół godziny z centrum Tajpej, a wydawać by się mogło, że są bardzo daleko od dużych miast: Maokong and Beitou. Maokong to górzysty obszar o bujnej roślinności znany jako jeden z najbardziej malowniczych rejonów w Tajpej oraz świetne miejsce, by napić się tutejszej herbaty. Na wzgórze Maokong najlepiej dostać się kolejką kabinową Maokong Gondola ze stacji metra Tajpejskiego ZOO. Już sama przejażdżka kolejką jest nie lada doświadczeniem: rozpościera się widok na herbaciane pola i na miasto Tajpej.

Beitou to z kolei górzyste przedmieścia Tajpej słynne głównie z tamtejszych gorących źródeł. Beitou Park był jednym z największych spa z gorącymi źródłami za czasów japońskiej okupacji na Tajwanie, dzisiaj natomiast można tam znaleźć hotele i prywatne oraz publiczne łaźnie. Dolina Termalna, historycznie jedno z 12 Najwspanialnych Miejsc na Tajwanie to także atrakcja Beitou: źródła tam mają najwyższą temperaturę spośród wszystkich w rejonie Gór Datun, dzięki czemu nad stawami rozpościera się siarkowa para.

Maokong

Beitou

Day 3: Taipei 101, Elephant Mountain and trip to Hualien

On my day 3 in Taipei I finally headed to Taipei 101, 11th tallest building in the world. It used to be the tallest one from its opening (2004) until the completion of the Burj Khalifa in Dubai (2010). However, it’s not its height that impressed me the most, it’s rather the technology used in it. The super fast elevator took us to (almost) the top of the building within less than 40 secs. Also, many green solutions are applied in Taipei 101 everyday use. And when talking about the impressive technology, have to mention the tuned mass damper – a massive device suspended in the uppper part of the building. It prevents damage to the structure due to strong wind loads or earthquakes – which occur reguarly in Taiwan. The dumper is moved in opposition to the resonance frequency oscillations of the building.

Later I headed to Elephant Mountain – I think this is the most cliched place for taking photos in Taipei but it’s such a good one. All Taiwan’s capital in one picture: lush vegetation, Taipei 101, thousands of buildings on the horizon.

In the afternoon I took a train to Hualien, second city I visited in Taiwan. It’s much smaller than Taipei yet there’s much is going on: penty of colourful night markets, stands with food all over the city and many people on the streets until very late.

Dzień Trzeci: Taipei 101, Góra Słonia i wyjazd do Hualien

Trzeciego dnia mojego pobytu w Tajpej udałam się wreszcie do Taipei 101, jedenastego pod względem wysokości budynku na świecie. Był on nawet najwyższym od jego otwarcia (w 2004 r.) aż do ukończenia budowy Burj Khalifa w Dubaju (2010). To jednak nie jego wysokość zrobiła na mnie największe wrażenie, a technologia tam obecna: niesamowicie szybka winda, która w mniej niż 40 sekund zawiezie nas niemal na szczyt. Ponadto, jest też wiele ekologicznych rozwiązań w codziennym funkcjonowaniu budynku. Mówiąc o technologii, przede wszystkim mam jednak na myśli dynamiczny eliminator drgań, bo tak nazywa się fachowo olbrzymie “coś” zawieszone górnej części Taipei 101. Zadaniem eliminatora jest ochrona budowli przed drganiami konstrukcji, jakie mogą powodować trzęsienia ziemi czy podmuchy wiatru – a ani jednych, ani drugich na Tajwanie nie brakuje. Gdy jakaś siła zewnętrzna próbuje odchylić wieżowiec w jedną stronę, amortyzator przesuwa się w przeciwnym kierunku.

Później udałam się w kierunku Góry Słonia – prawdopodobnie najbardziej oklepanego miejsca do zdjęć w Tajpej, ale trudno mu odmówić uroku. Cała stolica Tajwanu na jednym zdjęciu: bujna roślinność, Tajpej 101, tysiące budynków na horyzoncie.

Dzień zakończyłam popołudniową jazdą pociągiem do Hualien – drugiego odwiedzonego przeze mnie miasta na Tajwanie. Hualien jest znacznie mniejszy od Tajpej, ale tętni życiem: jest sporo kolorowych nocnych targów, budek z jedzeniem na każdym kroku, a ludzie są na ulicach miasta do późna.

Taipei 101

Elephant Mountain

Hualien

Day: 4 Taroko National Park

Taroko National Park, finally! It’s one of Taiwan’s top tourist attractions. The landscape is composed of marble-walled canyons, emerald rivers and lush vegetation. No wonder why the Portuguese sailors who got to Taiwan in the 16th century called Taiwan Ilha Formosa – Beautiful Island. Just look at the below photos – amazing place!

You can enter the park for free. I took an organised excursion to go to Taroko because all the main spots aren’t in the same place so it was great to have a guide taking the group from one place to another and explaining everything about Taroko. Other option would be visiting Taroko by car or by scooter, as some of the tourists do.

Dzień Czwarty: Park Narodowy Taroko

Park Narodowy Taroko, wreszcie! To jedna z głównych atrakcji Tajwanu. Tutejszy krajobraz to marmurowe kaniony, szmaragdowa woda oraz bujna roślinność. Nic dziwnego, że gdy portugalscy żeglarze dotarli tu w XVI w., nazwali Tajwan Ilha Formosa, czyli Piękna Wyspa. Tylko spójrzcie na poniższe zdjęcia – niesamowite miejsce!

Wjazd do parku jest darmowy. Ja udałam się do Taroko w ramach zorganizowanej wycieczki, bo główne atrakcje warte odwiedzenia się są obok siebie, więc dobrze było mieć przewodnika, który prowadził grupę z jednego miejsca do innego przy okazji opowiadając o Taroko. Innym wyjściem jest wynajęcie samochodu albo skuteru i zwiedzanie parku na własną rękę, jak inni turyści.

Day 5: Kaohsiung

The day after visiting Taroko I spent the morning in Hualien and then took a plane to Kaohsiung, a city on the other side of Taiwan. While the East of Taiwan is rather rural and was barely habited beyond indigenous tribes until a bit more than a century ago, the Western coast is where many big cities and industrial centres are and fast trains zip through it at over 250 km/h. That’s why Koahsiung, second largest metropolis in Taiwan, is so much different than Hualien. After my evening stroll there I had the impression that the city is the Asian version of Berlin: there’s an art centre in abandoned warehouse sites, street art and restaurants serving dishes from all around the world.

Dzień Piąty: Kaohsiung

Dzień po wycieczce do Taroko spędziłam poranek w Hualien, a później poleciałam do Kaohsiung, miasta po drugiej stronie Tajwanu. O ile wschód Tajwanu to raczej wiejskie tereny i jeszcze niewiele ponad wiek temu mało kto – poza rdzennymi plemionami – tam mieszkał, o tyle na zachodnim wybrzeżu znajdują się duże miasta oraz ośrodki przemysłowe, a szybki pociąg przedziera się przez nie z prędkością ponad 250 km/h. To właśnie dlatego w Kaohsiung, drugim największym mieście Tajwanu, odczuwało się zupełnie inną atmosferę niż w Hualien. Po wieczornym spacerze miałam wrażenie, że Kaohsiung to azjatycka wersja Berlina: w opuszczonych magazynach powstał ośrodek sztuki, sporo tam street artu i knajpek serwujących kuchnie różnych stron świata.

Day 6: Lotus Pond and Tainan

I couldn’t leave Kaohsiung without seeing its best gem: Lotus Pond. When I got there I was impressed by how colourful the place is. The lake surrounded by many temples and pagodas was one of the most beautiful spots I have seen in Taiwan. I was sad to leave this place and maybe that’s why I didn’t enjoy that much my next stop: Tainan. After reading Lonely Planet guide about the town, my expectations were rather high but Tainan totally disappointed me: Anping District was crowded and I had the impression there were more souvenir shops than temples there and the popular Shennong street was just nice and nothing outstanding. Don’t get me wrong, Tainan isn’t ugly or a place to avoid at all costs. It’s just that after having seen many beautiful spots this one seemed nothing special. Or maybe I was getting a bit tired after almost two weeks of travelling? Either way, I was looking forward to taking the train the next day and heading back to the North of Taiwan.

Dzień Szósty: Lotus Pond i Tainan

Nie mogłam wyjechać z Kaohsiung nie zobaczywszy jego perełki: Lotus Pond. Gdy tam dotarłam, byłam pod wielkim wrażeniem, jak bardzo jest tam kolorowo. Jezioro, które otoczone jest przez wiele świątyń i pagod było jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie udało mi się zobaczyć na Tajwanie. Przykro było stamtąd wyjeżdżać i może właśnie dlatego następny przystanek trasy – Tainan – nie zachwycił mnie. Po przeczytaniu opisu miasta w przewodniku Lonely Planet, moje oczekiwanie były dość wygórowane, a tymczasem Tainan mnie rozczarował: dzielnica Anping była zatłoczona i miałam wrażenie, że więcej niż świątyń jest tam sklepów z pamiątkami, a popularna ulica Shennong była owszem, ładna, ale bez szału. Nie zrozumcie mnie źle, Tainan nie jest brzydki ani nie jest miejscem, którego trzeba unikać za wszelką cenę. Po prostu gdy zobaczyło się już wiele pięknych zakątków, ten wydawał się niczym szczególnym. A może dopadło mnie zmęczenie po prawie dwóch tygodniach podróżowania? W każdym razie nie mogłam się doczekać, by następnego dnia wsiąść w pociąg i udać się z powrotem na północ Tajwanu.

Lotus Pond

Tainan

Day 7: Jiufen

I started Day 7 of the trip with a journey on Taiwan high speed rail, train based on Japan’s Shinkansen. The journey from Tainan to Taipei (a bit more than 300 km) with few stops on the way lasted 106 minutes. Taipei wasn’t the final destination of my trip though: I took a bus to Jiufen – former mining centre and one of the most beautiful towns in Taiwan. Jiufen and the surrounding area are really picturesque: the town is nestled against the mountains, near the coast and when walking through the narrow streets beautifully lit by lanterns you can really feel the charm of the old Taiwan.

Dzień Siódmy: Jiufen

Rozpoczęłam siódmy dzień wyprawy po Tajwanie jazdą Tajwańską Szybką Koleją, wzorowanej na japońskim shinkansenie. Podróż z Tainan do Tajpej (ponad 300 km) z kilkoma przystankami po drodze zajęła 106 minut. Tajpej nie było jednak finalnym celem mojej podróży, tam tylko przesiadłam się na autobus do Jiufen – miasteczka, w którym znajdują się dawne sztolnie kopalni złota oraz które jest jednym z najpiękniejszych na Tajwanie. Zarówno Jiufen, jak i otaczająca go okolica jest wyjątkowo malownicza: miasteczko mieści się na wzgórzach, nieopodal Pacyfiku, a spacerując wąskimi uliczkami pięknie oświetlonymi lampionami można poczuć ducha Tajwanu sprzed lat.

DSC_0816

Day 8: Shifen and back to Taipei

Instead of heading directly to Taipei, I decided to go first to Shifen – another magical place in the Northern Taiwan. Originally built for transporting coal during the Japanese era, the railtrack runs through the village just metres from buildings there. It’s the only place left in Taiwan where this occurs so it became a big tourist attraction. Many people take photos on the track with a Chinese lantern with a wish written on it.
Nearby there’s a 40 m tall waterfall – one of the most beautiful places I have seen in Taiwan.

In the afternoon I finally headed to Taipei: it was great to be there again as this city was one of the highlights of the trip but unfortunately going there again meant soon I would have to leave.

Dzień ósmy: Shifen i z powrotem Tajpej

Zdecydowałam się nie wracać od razu do Tajpej, a najpierw udać się jeszcze do Shifen – kolejnego magicznego miejsca na północy Tajwanu. Tory, pierwotnie zbudowane tam w czasie japońskiej ery w celu transportu węgla, przebiegają przez sam środek wioski, tuż obok budynków – jest to jedyne takie miejsce, które ostało się na Tajwanie, stało się więc ono sporą atrakcją turystyczną. Wiele osób pozuje na torach z typowymi chińskimi lampionami, na których wypisano wcześniej życzenia.
Nieopodal Shifen znajduje się wysoki na 40 m wodospad – jedno najpiękniejszych miejsc, jakie dotychczas widziałam na Tajwanie.

Po południu przyszła pora, by wrócić wreszcie do Tajpej: z jednej strony świetnie było być tam znowu, bo właśnie stolica Tajwanu była jednym z najciekawszych miejsc wyprawy, ale z drugiej strony powrót tam oznaczał, że zbliżał się już koniec podróży.

Day 9: Wulai and last hours in Taipei

Day 9 was my very last day in Taiwan so I really wanted to make the most of it. The destination of the last small trip I planned was Wulai, place famous for its aboriginal culture. 20 minutes bus ride from Taipei took me to this village surrounded by jungle, spectacular waterfalls and river pools for swimming.

My last day in Taiwan was actually the only rainy and cold day (less than 20 degrees) during my stay there. Upon coming back to Taipei from Wulai I had my last Taiwanese dinner, last bubble tea and then headed to the airport.

Dzień Dziewiąty: Wulai i ostatnie godziny w Tajpej

Dziewiąty dzień był zarazem ostatnim dniem pobytu na Tajwanie, więc naprawdę chciałam wycisnąć z niego jak najwięcej. Wulai, miejsce znane jako ośrodek rdzennej kultury Tajwanu, było kierunkiem mojej ostatniej wyprawy. 20 minut autobusem z Tajpej i znalazłam się w wiosce otoczonej dżunglą, spektakularnymi wodospadami i miejsc na kąpiel w rzece.

Mój ostatni dzień na Tajwanie był de facto jedynym deszczowym i chłodnym (z temperaturą poniżej 20 stopni) dniem podczas całego mojego pobytu. Po powrocie z Wulai do Tajpej zjadłam ostatni tajwański posiłek, wypiłam ostatnią bubble tea i pojechałam na lotnisko.

Summary

I am really happy with the trip: the length of my stay in Taiwan, the travel plan and I managed without any problems to stick to it. I loved Taipei and all the lovely spots at its outskirts, Kaohsiung was a great discovery even though I did not expect a lot from it and of course Taroko was an amazing place to admire the nature of Ihla Formosa. Taiwanese people are very nice and helpful, although communication sometimes was quite a challenge: not everywhere people speak English and learning more than most useful Chinese expressions is not an easy task. I’m surprised that Taiwan isn’t a popular destination amongst European travellers because it has all you can potentially need in a perfect trip destination: it’s safe, not expensive, there is much to see and there’s a whole range of different activities (from hiking to tea tasting or night markets hopping – to mention just few).

You can read more about my November trip here, here, and here.

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts!

Podsumowanie

Jestem naprawdę zadowolona z tej wyprawy: z długości pobytu na Tajwanie, z planu podróży oraz tego, że udało mi się bez problemów tego planu trzymać. Bardzo spodobało mi się Tajpej i wszystkie cudne miejsca na jego obrzeżach, Kaohsiung był świetnym odkryciem, choć niewiele się po tym mieście spodziewałam. Wreszcie Taroko było niesamowitym ukoronowaniem niesamowitej natury Ihla Formosa. Tajwańczycy są bardzo mili i pomocni, chociaż komunikacja z nimi może czasem być wyzwaniem: nie wszędzie mówi się po angielsku, a dla podróżnika nauczenie się więcej niż podstawowych zwrotów po chińsku na pewno nie jest łatwym zadaniem. Dziwię się, że Tajwan nie jest popularnym kierunkiem wypraw wśród europejskich podróżników, bo jest tam praktycznie wszystko, czego można oczekiwać od idealnej destynacji: jest tam bezpiecznie, niedrogo, wiele do zobaczenia, a różnorodność atrakcji i aktywności jest imponująca (od górskich wycieczek po degustacje herbaty czy chodzenie po nocnych targach – to zaledwie kilka).

Jeśli chcesz przeczytać więcej o mojej listopadowej wyprawie, to zapraszam do lektury tutaj, tutaj, oraz tutaj.

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 

 

Cabo Verde travel plan

In my previous blog posts I have written about Cabo Verde: about its cultural capital: São Vicente, about it’s most spectacular island – Santo Antão and All you need to know about the country. Today I would like to share with you my exact travel plan: places where I stayed, transport, cost – anything that can help you plan your trip there.

W poprzednich wpisach na blogu pisałam już o Wyspach Zielonego Przylądka: o ich kulturowej stolicy: São Vicente, o najbardziej spektakularnej wyspie: Santo Antão oraz o tym, co warto wiedzieć o tym kraju. Dzisiaj natomiast dzielę się z Wami moim dokładnym planem podróży: noclegami, transportem, kosztami – słowem: wszystkim, co może ułatwić planowanie wyprawy.

DSC_0917

I flew to Cabo Verde with TAP Portugal with a stopover in Lisbon. As I had never been to Lisbon before, I decided to spend a whole day there before heading South. It was my first time with TAP Portugal and I must say all flights were on time, cabin crew was hepful and it was overall a nice experience (and good quality to price ratio). Good lunch was served on the flight from Lisbon to São Vicente and  I really liked the fact that metal cutlery was used – still the meal was far from being zero waste but at least this was a little step in a good direction.

Leciałam na Wyspy Zielonego Przylądka linią TAP Portugal z przesiadką w Lizbonie. Jako że nigdy wcześniej nie byłam w portugalskiej stolicy, zdecydowałam się spędzić tam cały dzień zanim udam się na południe. To było moje pierwsze doświadczenie z TAP Portugal i muszę przyznać, że wszystkie loty o czasie, załoga pokładowa była pomocna i całość oceniam zdecydowanie na plus (z dobrym stosunkiem jakości do ceny). Podczas lotu z Lizbony do São Vicente był serwowany smaczny lunch i bardzo spodobał mi się fakt, że użyto metalowych sztućców – i tak posiłek nie był w duchu zero waste, ale te sztućce to chociaż mały krok w dobrym kierunku.

 

Day 1

Upon arrival to São Vicente I headed directly to Vanilla Guesthouse in Mindelo. I really liked this place: it was very clean, the room was spacious and had a balcony with a great view over the town. It was also not far from the city centre (around 10/15 minutes walking) which made it a great place to stay.

I spent the first afternoon strolling over Mindelo and chilling at the beach.

Dzień Pierwszy

Po przylocie na São Vicente udałam się od razu do Pensjonatu Vanilla w Mindelo. Naprawdę mi się spodobał: był bardzo czysty, pokój był duży oraz z balkonem, z którego rozpościerał się piękny widok na miasto. Pensjonat był też całkiem niedaleko centrum (10/15 minut drogi piechotą), słowem: świetne miejsce.

Pierwsze popołudnie na wyspie spędziłam przechadzając się po Mindelo i odpoczywając na plaży.

 

Day 2

After some rest it was a great moment to explore the whole island. What better way to explore it than by scooter? I rented one for 30 EUR for the whole day and I believe it was a good idea: the size of São Vicente (226.7 km2) is just perfect for a scooter trip. I headed to Calhau – an amazing beach in the middle of nowhere – and then to Baía das Gatas: lovely bay less than 10 km from Mindelo. There are two or three restaurants over there so some people head there for the whole day in the sun.

Dzień Drugi

Po odpoczynku pierwszego dnia przyszedł moment na zwiedzanie całej wyspy. A jak zrobić to lepiej jeśli nie skuterem? Wynajem skuteru na cały dzień kosztował 30 euro i był to świetny pomysł: wielkość wyspy São Vicente (226.7 km2)  aż prosi się o zwiedzanie jej skuterem. Udałam się do Calhau – na niesamowitą plażę z dala od wszystkiego – oraz do Baía das Gatas: uroczej zatoki oddalonej o mniej niż 10 kilometrów od Mindelo. Są tam dwie czy trzy knajpki, więc niektórzy udają się tam wręcz na cały dzień relaksu w słońcu.

 

Calhau

DSC_0469Baía das Gatas

Day 3

Day 3 started with a lazy morning, then packing and heading to the port. At 2 pm I took the ferry to Santo Antão. It cost 800 escludos (around 8 EUR), there are usually two ferries each day and it takes one hour to get to Porto Novo – port in Santo Antão. From there I headed to Ribeira Grande which was my base for hikes for the next days.

Dzień Trzeci

Trzeci dzień zaczął się leniwym porankiem, a później przyszła pora spakować się i udać do portu, by zdążyć na prom o 14 w kierunku wyspy Santo Antão. Rejs w jedną stronę, do miasteczka Porto Novo (portu na Santo Antão) kosztuje 800 escudos (ok. 25 zł) trwa godzinę, a zazwyczaj dziennie kursują dwa promy. Z Porto Novo udałam się do Ribeiry Grande, która była bazą do wycieczek przez następne dni.

DSC_0520DSC_0667

In Ribeira Grande I stayed in Divin Art hotel – a cute place with a restaurant and a garden. In all the places where I stayed in Cabo Verde breakfast was included which I would recommend to anyone travelling there: there aren’t many touristy places nor cafes in São Vicente and Santo Antão so the best option is breakfast at hotel, especially if you want to eat quickly and then go exploring 🙂

W miasteczku Ribeira Grande zatrzymałam się w hotelu Divin Art, uroczym miejscu z restauracją i ogrodem. We wszystkich hotelach/pensjonatach, w których nocowałam na Wyspach Zielonego Przylądka śniadanie było wliczone w cenę noclegu i zdecydowanie polecam to wszystkim udającym się na te wyspy: na São Vicente i Santo Antão nie ma bowiem wielu turystycznych miejsc ani kawiarni, więc śniadanie w hotelu to najlepsza opcja – zwłaszcza, jeśli chcemy jak najszybciej coś zjeść, by później odkrywać wyspy. 🙂

Day 4

Time for first treks: to Fontainhas and Ribeira da Torre. Both can be done within one day and none of them is particularly demanding. Fontainhas is a must see when visiting Cabo Verde – it was nominated one of the villages with the most beautiful view in the world according to the National Geographic. On the way between Ribeira Grande and Fontainhas you can stop in Ponta do Sol for lunch or snack as there are a couple of bars there.

Dzień Czwarty

Pora na pierwsze piesze wędrówki: do Fontainhas i Ribeira da Torre. Można bez problemu zrobić je dwie jednego dnia i żadna z nich nie jest specjalnie trudna. Fontainhas to miejsce, które koniecznie warto odwiedzić podczas podróży na Wyspy Zielonego Przylądka – wioska ta została uznana przez National Geographic za jedną z najpiękniej położonych na świecie. Po drodze między Ribeirą Grande a Fontainhas można zatrzymać się w Ponta do Sol na obiad czy szybką przekąskę w jednym z tamtejszych barów.

 

Day 5

Highlight of the trip to Cabo Verde: Cova Crater trek. For many people this is the most beautiful place in Santo Antão or even in the whole country. I did the trek wit ha local guide – Lima Tours – who organised a taxi transfer from Divin Art hotel to the starting point of the trek. Then we walked towards the crater and started descending through Paúl Valley towards Cidade das Pombas.

The whole trek lasted about 5 hours (+40 minutes taxi ride to the starting point) so we got to Cidade das Pombas in the afternoon. We chilled there a bit and then headed back to Ribeira Grande to pack as the next day I headed to São Vicente again.

Dzień Piąty

Czas na główną atrakcję wyprawy na Wyspy Zielonego Przylądka: wyprawę na krater Cova. Dla wielu jest to najpiękniejsze miejsce na Santo Antão, a nawet w całym kraju. Odwiedziłam je wraz z lokalnym przewodnikiem z Lima Tours, który zorganizował transport z hotelu Divin Art do miejsca, w którym zaczyna się wyprawa. Stamtąd poszliśmy na szczyt krateru i zeszliśmy przez Dolinę Paúl w kierunku Cidade das Pombas.

Wędrówka trwała ok. 5 godzin (+ ok. 40 minut jazdy taksówką na początek trasy), więc dotarliśmy do Cidade das Pombas po południu. Spędziliśmy tam chwilę, by później udać się z powrotem do Ribeiry Grande – trzeba było przecież się spakować, bo następnego dnia wracałam na São Vicente.

 

Day 6

I took the morning ferry to São Vicente. Last day and a half in Cabo Verde was time to relax, buy some souvenirs and wander around Mindelo. Praia da Laginha was the perfect place for last moments of Sun before heading back to Poland.

Dzień Szósty

Rannym promem udałam się z powrotem na São Vicente. Ostatnie półtora dnia na Wyspach Zielonego Przylądka opłynęło mi na relaksie, kupowaniu pamiątek i spacerowaniu po Mindelo. Praia da Laginha była idealnym miejscem na łapanie słońca przed powrotem do Polski.

DSC_0864

Day 7

Before noon I headed to the local market: it’s a great place to feel the atmosphere of Mindelo, buy souvenirs and admire the beautiful azulejos which were initially made in Portugal and then brought by Cabo Verde.

The market is also a real centre of social life in Mindelo: people gather there to spend some time together, have chat or play cards.

The rest of the day was divided into last meals at local restaurants, strolling around Mindelo, packing and going for the very last time to the beach.

Dzień Siódmy 

Przed południem udałam się na tutejszy rynek, który jest świetnym miejscem, by poczuć atmosferę Mindelo, kupić pamiątki i podziwiać piękne, wykonane w Portugalii i przywiezione stamtąd na Wyspy Zielonego Przylądka, azulejos.

Rynek to także prawdziwe centrum życia społecznego w Mindelo: ludzie spotykają się tu, by spędzić razem czas, pogawędzić czy pograć w karty.

Reszta dnia upłynęła mi na ostatnich posiłkach w lokalnych restauracjach, spacerze po Mindelo, pakowaniu i ostatnich chwilach na plaży.

 

Day 8

After quick breakfast I headed to the airport. São Vicente airport is really small and there are only few flights each day. Yet it’s rather clean, there’s free wifi, a couple of souvenirs shops and a cafe.

Dzień Ósmy

Po szybkim śniadaniu pora ruszyć na lotnisko. Lotnisko na São Vicente jest naprawdę niewielkie i obsługuje zaledwie kilka lotów dziennie. Jest natomiast raczej czyste, jest na nim darmowe wifi, parę sklepów z pamiątkami i kawiarnia.

 

 

Summary

7 full days in Cabo Verde – in my opinion that was enough to explore two islands and enjoy the holiday there.

Around 1100 euro – that’s how much I paid for the whole trip per one person (including flights, accommodation, insurance etc.); it’s possible to find relatively cheap flights to Cabo Verde from Lisbon, accommodation is also rather cheap there. Prices of food, taxi, excursions are similar to the ones in Europe.

Vaccination – before another trip I got vaccinated against Hepatitis A and B and this is the main recommended vaccination before going to Cabo Verde.

Language – Portuguese is the official language in Cabo Verde but many people speak also fluent English and French so it’s quite easy to comunicate with locals there.

Safety – I felt very safe both in São Vicente and Santo Antão. However, I was told that after 10/11 pm it’s better to take taxi in Mindelo rather than walking back to the hotel.

Podsumowanie

7 pełnych dni na Wyspach Zielonego Przylądka – moim zdaniem była to dobra długość pobytu, by poznać dwie wyspy i nacieszyć się wakacjami

Ok. 4500 zł – tyle kosztowała całość wyjazdu na jedną osobę (w tym loty, noclegi, ubezpieczenia itp.); można znaleźć loty z Lizbony w przystępnych, noclegi na Wyspach Zielonego Przylądka są również całkiem tanie. Natomiast ceny jedzenia, taksówek i wycieczek są raczej zbliżone do europejskich.

Szczepienia – przed inną podróżą zaszczepiłam się na WZW A i B i to właśnie na te choroby zalecane są szczepienia przed podróżą do Republiki Zielonego Przylądka.

Język – portugalski jest oficjalnym językiem na Wyspach Zielonego Przylądka, a wiele osób mówi tam także świetnie po angielsku i francusku, więc komunikacja z tubylcami jest raczej bezproblemowa.

Bezpieczeństwo – na Wyspach Zielonego Przyląfka czułam się zarówno na São Vicente jak i na Santo Antão. Powiedziano mi jednak, że po 22/23 w Mindelo lepiej jest wziąć taksówkę niż wracać piechotą do hotelu.

******************************

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 🙂

DSC_0675

Alternative way to travel: mat surfing and BJJ Globetrotters

There are thousands ways of travelling: package holidays, camping, day trips, hiking, road trips… It’s definitely good to know many of them and try at least some to find what suits us most. I have asked my partner to write this article to share his way of travelling, meeting people from all around the globe and mixing travels with passion – hope you will like it! If you have any questions, feel free to post them in comments, we’ll do our best to answer them.

Istnieją tysiące sposobów na podróżowanie: wakacje zorganizowane, pod namiotem, jednodniowe wycieczki, chodzenie po górach, wyjazd samochodem… Na pewno warto znać wiele z nich i przynajmniej kilka spróbować, by zobaczyć, co najbardziej nam odpowiada. Poprosiłam mojego partnera, żeby napisał ten artykuł i podzielił się tutaj swoim stylem podróżowania, poznawania ludzi z całego świata i łączenia podróży z pasją – mam nadzieję, że post przypadnie Wam do gustu! Jeśli macie jakieś pytania, napiszcie je proszę w komentarzach, postaramy się na nie odpowiedzieć.

For as long as I can remember, I have been interested in martial arts. My practice started almost 10 years ago and during all this time, I have done kickboxing under different rule sets. Two years ago, I had the opportunity to try Brasilian Jiu Jitsu and I was instantly hooked. BJJ is a quite recent yet very popular martial arts. Unlike kickboxing, there are no strikes. Instead, practitioners take their opponent to the ground (just like in judo), where leverage and timing allow for a weaker, more technical player to beat a bigger and stronger opponent.

Travelling a lot can be problematic for atheltes as it is harder to have a steady training pattern. I have to admit it used to be an issue for me – until one day.

Od kiedy pamiętam, zawsze interesowałem się sztukami walki. Zacząłem je praktykować niemal 10 lat temu skupiając się głównie na różnych odmianach kick boxingu. Dwa lata temu miałem możliwość spróbowania Brazylijskiego Jiu Jitsu i od razu poczułem, że to coś dla mnie. BJJ jest dość młodą, acz już całkiem popularną sztuką walki. W przeciwieństwie do kickboxingu, nie ma tutaj uderzeń. Zawodnicy BJJ muszą sprowadzić przeciwnika na ziemię (tak jak w judo), a tam inne ułożenie środka ciężkości oraz odmienne tempo walki pozwalają słabszemu, ale lepszemu technicznie zawodnikowi wygrać z kimś znacznie silniejszym.

Częste podróżowanie i brak możliwości regularnego treningu spędzają sportowcom sen z powiek. Przyznam, że i dla mnie był to problem – aż do pewnego dnia.

IMG-20180824-WA0008

I was casually surfing online when I found a Facebook group that caught my attention: “The Brazilian Jiu-Jitsu Globetrotters“. It is a worldwide network of practitioners that put asside rivalry and politics in the sport. The Brazilian Jiu Jitsu Globtrotters organization allows its members to meet, train together, host each other and – above all – share their passion all over the world.

My first Globetrotters experience took place in Dublin. While visiting the city for a weekend, I asked for a place to train on the Facebook group. I was really surprised by the amount of answers I received. Many people were giving me advice, tips and tricks. I finally decided to join an open mat session in JS BJJ, a place that came back several times in the comments. After completing the usual administrative formalities (collecting name, surname, address and so on – all for insurance pruposes), I jumped on the mats. I could see straight away that everybody knew each others, and yet I felt really welcome. People were inviting me for sparrings, sharing advices and even giving me some tips about the city. After an hour of training, rolling and talking I left the gym, totally convinced that the BJJ Globetrotters way of traveling was just what I wanted.

Zwyczajnie surfowałem po internecie, gdy natknąłem się na grupę Brazilian Jiu-Jitsu Globetrotters. To międzynarodowa sieć zrzeszająca praktyujących BJJ, która odrzuca rywalizację i politykę w sporcie. Dzięki Brazilian Jiu Jitsu Globetrotters członkowie organizacji mogą się spotykać, razem trenować, przenocowywać nawzajem oraz – przede wszystkim – dzielić wspólną pasję.

Moje pierwsze doświadczenie z BJJ Globetrotters miało miejsce w Dublinie. Pojechałem ta na weekend i skorzystałem z okazji, by spytać członków grupy o sugestie, gdzie wybrać się na trening w stolicy Irlandii. Ilość odpowiedzi naprawdę mnie zaskoczyła. Mnóstwo osób dzieliło się ze mną swoimi radami i wskazówkami. Zdecydowałem w końcu, że na trening wybiorę się do JS BJJ – miejsca, które wielokrotnie przewijało się w komentarzach i wiadomościach. Po załatwieniu formalności (ze względu na ubezpieczenie musiałem podać imię, nazwisko, adres i tak dalej), dosłownie wskoczyłem na maty. Od razu zauważyłem, że ludzie w JS BJJ dobrze się znali, ja jednak bynajmniej nie czułem się wykluczony. Wręcz przeciwnie: zapraszano mnie do wzięcia udziału w sparringach, dostałem sporo porad – zarówno dotyczących sportu, jak i zwiedzania Dublina. Po godzinie treningu, walki i pogawędki wyszedłem z klubu z przeświadczeniem, że BJJ Globetrotters to coś dla mnie, mój sposób na podróżowanie.

rrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

BS BJJ Dublin

I noticed how open minded and welcoming the BJJ community was during my trip to Crete. Whilie visiting Gracie Barra Chania, I had the possibility to join an evening class. Of course, communication was much harder than in Ireland but some English speakers helped me follow the class, and I quickly realised that the whole group of students present that evening was preparing for a competition at the national level. Being on holidays, traveling around the island meant that I was of course out of their league. Yet, everybody was happy to share a roll or a chat with me, and invited me to come back whenever I would be on the island.

Zdałem sobie sprawę, jak bardzo otwarta i przyjazna jest społeczność BJJ podczas moich wakacji na Krecie. Odwiedziłem tam klub Gracie Barra Chania, gdzie miałem okazję wziąć udział w wieczornej lekcji. Oczywiście komunikacja była tu trudniejsza niż w Irlandii, ale kilku zawodników posługujących się angielskim pomogło mi i szybko zorientowałem się, że tamtejsza grupa była w trakcie przygotowań do zawodów na narodowym szczeblu. Ja, będąc tam na wakacjach, odstawałem oczywiście poziomem, ale mimo to, wszyscy chętnie podejmowali się trenowania i rozmawiania ze mną, a nawet zaprosili ponownie, gdy tylko będę z powrotem na Krecie.

crete

Gracie Barra Crete

Sometimes, travelling is not fun. Sometimes, your company sends you to a business trip to a place where there is nothing much to do. Luckily the Globetrotters saved the day once again. Thanks to the Facebook group, I managed to get in touch with people in the city nearby (Heidelberg, in Western Germany). They gave me a ride from and to the train station, and offered me to stay with them for a full training session. As usual the atmosphere was very open and friendly. I am still in contact with the people over there, and I even had the oportunity to collaborate with them by taking part in the translation of a BJJ Traveling Phrase Book (that you can download for free here).

Czasem jednak podróżowanie dalekie jest od przyjemności. Czasem twoja firma wysyła cię na delegację do miejsca, w którym dosłownie nic nie ma. Na szczęście i tu Globetrottersi uratowali sytuację! Poprzez grupę na Facebooku udało mi się dotrzeć do osób z miasta nieopodal (Heilderberg, w zachodnich Niemczech). Zgarnęli mnie, a później odwieźli na dworzec oraz zaprosili na cały trening – jak zwykle atmosfera była bardzo otwarta i przyjacielska. Wciąż mam kontakt z zawodnikami z Heilderberga, miałem nawet przyjemność współpracować z nimi tłumacząc część ich projektu BJJ Traveling Phrase Book (który można pobrać za darmo stąd).

bjj

These stories are always nice to hear and tell, but I have to admit that the two most marking memories of my Globetrotter journey took place in the month of July 2018.
I had the chance to have a full month off owrk, and I wanted to use it to the fullest. At the begining of the month, I saw a post on the FB group from two Australians traveling around Europe. I invited them to my gym, and it turned that they were also looking for accomodation in Poznan. After some discussion we decided that they could stay a couple of nights at my place. Jiujitsu and the fact that we belonged to that community was an instant ice breaker. No awkward silence, just passionate talk about what we love. When they came to my gym, they even had the opportunity to teach a technique new to us (at this time our head coach was on holiday, and Josh, the Australian guy was a higher belt than the senior student leading the class).

Even in my own gym, where I am the only Globetrotter I could see the magic happening once more. We were just a bunch of friends exchanging tips and tricks in the most relaxed way you could possibly imagine.

Zawsze miło opowiadać i słuchać takich historii, ale muszę przyznać, że dwa najbardziej zapadające w pamięć doświadczenia z Globtrotterami miały miejsce w lipcu 2018. Przez ten miesiąc nie pracowałem, chciałem więc jak najlepiej wykorzystać ten czas. Na początku miesiąca zobaczyłem post w grupie na Facebooku napisany przez dwójkę Australijczyków podróżujących po Europie. Zaprosiłem ich do mojego klubu BJJ, tymczasem okazało się, że szukali oni też noclegu w Poznaniu. Po krótkiej wymianie zdań umówiliśmy się, że przenocuję ich u siebie. Jiujitsu i fakt, że jesteśmy członkami tej samej społeczności pomogły przełamać lody: nie było niezręcznej ciszy, od razu zapalona rozmowa o naszej wspólnej pasji. Później zaprowadziłem Australijczyków do mojego klubu, tam mieli nawet okazję nauczyć innych zawodników nowej techniki (nasz główny trener był wtedy na wakacjach, więc Josh – mój australijski gość – miał wyższy rangą pas niż osoba prowadząca trening).

Nawet w moim klubie, gdzie na razie jestem jedynym Globetrotterem, mogłem zobaczyć tę samą magię, której wcześniej doświadczyłem podróżując. Byliśmy po prostu grupą znajomych, którzy wymieniają się wskazówkami i radami, a robią to w najbardziej wyluzowany sposób.

IMG-20180824-WA0012

Part of the lesson led by Josh in my gym in Poznań, photo taken by his girlfriend Crystal

The last experience I want to share is also the last in date at the time I’m writing this article. I’ve heard Aleksandra telling me about Iceland for more than 2 years now, and when I saw that the Globetrotters community was organising a training camp in Iceland, I jumped on the occasion. We would first visit the south shore together. Then I would stay in Reykjavik for 7 more days and train.

A BJJ Camp is something quite unique. 250 people from everywhere in the world, from unexperienced white blets to world know black belts instroctors, and even professional fighters all together on the mats. The days are organised around the many seminars, classes and open mat sessions. In the case of this camp, the facilities were open from early morning until late evening, and at anytime you could find friends to share a coffee or a roll with.

Ostatnie doświadczenie, którym chcę się podzielić jest także ostatnim, jakie miało miejsce (do momentu w którym piszę ten artykuł). Od ponad dwóch lat słuchałem opowieści Aleksandry o Islandii i gdy tylko dowiedziałem się, że społeczność Globetrottersów organizuje obóz treningowy na Islandii, zdecydowałem się wziąć w nim udział. Najpierw udaliśmy się razem na islandzkie południowe wybrzeże, a później siedem dni treningu w Reykjaviku.

Obóz BJJ to coś wyjątkowego. 250 osób z całego świata, od mało doświadczonych białych pasów po instruktorów z czarnymi pasami, a nawet profesjonalni zawodnicy – wszyscy razem na matach. Dni obozu wypełnione są wieloma seminariami, lekcjami oraz wolnymi sesjami na matach. W przypadku tego konkretnego obozu na Islandii, klub był dla nas otwarty od wczesnego rana do późna wieczorem i praktycznie cały czas był tam ktoś z kim można było potrenować albo wypić kawę.

38072161_1049026961928280_2815890600614690816_n

So that’s my way of travelling and training and – most importantly – making friends with people all over the world. Did you know such a community existed? Do you know a similar network? Feel free to share your thoughts in comments!

To właśnie mój sposób na pogodzenie treningów z podróżami oraz – przede wszystkim – na poznawanie ludzi z całego świata. Czy wiedzieliście wcześniej, że taka społeczność istnieje? A może znacie podobną sieć? Dajcie znać w komentarzach!

Baptiste

**************************

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 🙂

Aleksandra

Campervan holidays

Ever thought about renting a campervan as a holiday idea? It definitely could be your best holiday ever but you need to know how to organise the trip, what to take with you and what to expect. That’s exactly why I have decided to write this article – hope you will like it! 🙂

Czy kiedykolwiek myśleliście o wypożyczeniu kampera i udaniu się nim na wakacje? To z pewnością mogłyby być Wasze najlepsze wakacje, ale trzeba wiedzieć jak wszystko zorganizować, co ze sobą zabrać i czego się spodziewać. Właśnie dlaczego zdecydowałam napisać dzisiejszy post – mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu! 🙂 

20180721_135317

Why choose campervan holiday?

What I like the most about campervan holidays is the freedom of travelling as I want, at my pace. No rush to get to your hotel or to check out in the morning. When you get tired or when you find a nice spot to stay overnight, you just there. Also, in many countries campervan holidays can be way cheaper than renting a car and paying for accommodation – that actually was my main motivation for renting a campervan in Iceland.

Dlaczego wybrać wakacje kamperem?

To, co najbardziej lubię w wakacjach kamperem, to wolność podróżowania “po mojemu”, w moim rytmie. Nie trzeba spieszyć się, żeby w porę dotrzeć do hotelu albo żeby rano się z niego wymeldować. Gdy poczujemy się zmęczeni albo znajdziemy dobre miejsce na nocleg, wystarczy po prostu się tam zatrzymać. Poza tym w wielu krajach podróżowanie kamperem jest tańsze niż wynajem samochodu oraz płacenie za nocleg – to właśnie było głównym powodem, dla którego zdecydowałam się na wypożyczenie kampera na Islandii.

20180721_205810

How to choose the best campervan rental company?

Many car rental rules will apply to campervan rental as well – even though it is important to choose a comfortable van, safety remains the crucial aspect. Compare the offers of different rental companies and go through the information about vehicles and insurance carefully. It is also a good idea to contact the rental companies to check if they reply quickly and if the assistance is good – if something ever happens with our rented campervan we have to be sure that we can get help quickly.

Then, we should check what is included within the campervan: is there a small stove? Do we get bedsheets/duvey? This can especially be helpful when you’re travelling with carry on only.

Last but not the least: remember to check if you’ve got illimited kilometers – if not, check if the route you are planning to do matches the limit of kilometers you can drive per day.

Jak wybrać najlepsze miejsce do wypożyczenia kampera?

Szukając właściwego miejsca do wypożyczenia kampera, można zastosować wiele zasad dotyczących wyboru dobrej wypożyczalni zwykłych samochodów. Bo o ile ważne jest wybrać wygodny pojazd, to jednak priorytetem pozostaje bezpieczeństwo. Porównajcie oferty różnych firm oferujących wypożyczenie kamperów pod kątem informacji o pojazdach oraz ubezpieczeń. Warto też skontaktować się bezpośrednio z firmami, by zobaczyć, czy szybko odpisują i oferują dobrą obsługę klienta – bo jeśli coś wydarzyłoby się, gdy wypożyczymy kamper, chcemy mieć pewność, że łatwo i szybko możemy liczyć na odpowiedź na wszelkie pytania.

Następnie warto sprawdzić co dokładnie jest wliczone w cenę kampera: czy dostaniemy mały gazowy piecyk? Czy wliczone są też pościel i prześcieradła? To jest kluczowa informacja zwłaszcza dla tych, którzy podróżują tylko z bagażem podręcznym.

I jeszcze jedna kwestia do sprawdzenia: nie zapomnijcie sprawdzić, czy macie nieograniczoną ilość kilometrów do przejechania – a jeśli nie, to czy trasa, którą planujecie zmieści się w przewidzianym dziennym limicie kilometrowym.

DSC_0852

I had a small gas stove in the campervan I rented in Iceland – it was very useful!

W kamperze na Islandii miałam mały gazowy piecyk – bardzo się przydał!

Are campervans even comfortable?

The question I have been asked many times. And the answer will be, of course, “it depends”. It depends on a campervan and your expectations. If you expect a 5* hotel standard, then most likely you will be disappointed 😉 So far I have had quite decent sleep in campervans, beds are way more comfortable than they seem!

Czy kampery są wygodne?

To pytanie słyszałam wiele razy, a odpowiedź na nie brzmi, oczywiście, “to zależy”. Zależy od kampera i od Waszych oczekiwań. Jeśli ktoś spodziewa się standardu pięciogwiazdkowego hotelu, to najprawdopodobniej się rozczaruje 😉 Ja dotychczas spałam całkiem dobrze w kamperach, łóżka w rzeczywistości są dużo bardziej wygodne niż się wydają!

20180723_084326

Driving a campervan

You can drive most campervans if you have Class B Driving licence. However, many people might be afraid of driving such a vehicle. So far my experience has been quite good: I’m used to driving small cars so driving a campervan has been something new but also relatively easy and I think most experiences drivers will manage without any problems. The campervan I rented in Iceland was a Renault Kangoo, it was very easy to drive and I can definitely recommend this one.

So, who’s going o na road trip by campervan? 🙂

Prowadzenie kampera

Do kierowania większości kamperów wystarczy prawo jazdy kategorii B, ale wiele osób może bać się prowadzenia takiego pojazu. Do tej pory moje doświadczenie w tej kwestii jest całkiem dobre : jestem przyzwyczajona do prowadzenia małych samochodów, więc prowadzenie kampera było czymś nowym, ale także raczej łatwym. Myślę, że większość doświadczonych kierowców poradzi sobie bez problemów. Kamper, który wypożyczyłam na Islandii to Renault Kangoo, naprawdę łatwo się go prowadziło, więc zdecydowanie mogę go polecić.

To co, kto wybiera się na wakacje kamperem? 🙂

*******************************

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 🙂

How to pack carry-on only for any trip

I usually travel light no matter where I go. When I went to Iceland (in wa in the wintertime) for the very first time I only had my carry on luggage and managed to put inside my sleeping bag, additional par of shoes and enough clothes for the whole stay. I can also recall some longer trips (up to 2 weeks) with carry on only – and managed to have with me all that I needed.

In this article I am sharing with you my tips for travelling with carry on luggage only -my tips will definitely help you pack for any future trip.

Zazwyczaj podróżuję z małym bagażem bez względu na kierunek wyprawy. Kiedy po raz pierwszy poleciałam na Islandię (było to zimą), miałam ze sobą tylko bagaż podręczny i udało mi się w nim zmieścić śpiwór, buty na zmianę i wystarczająco dużo ubrań na cały pobyt. Przypominam też sobie kilka prawie dwutygodniowych wypraw, na które udałam się tylko z małym bagażem – i zabrałam w nim wszystko, co było mi potrzebne.

W tym artykule podzielę się z Wami moimi sposobami na podróżowanie tylko z bagażem podręcznym  – na pewno niektóre moje sztuczki przydadzą się przy pakowaniu na każdą przyszłą podróż.

DSC_1024

Essential things only

Before I share with you my tips and tricks for squeezing everything into your luggage, let’s talk about the very first step of packing: deciding what to take with you. However trivial may it sound, that’s the key to travelling with carry on only and being comfortable with it. One of popular mistakes is packing clothes/accessories/other things we like and we think can be useful. I have changed my approach to taking only what I’m sure will be useful. When packing clothes try and create a couple of “sets” you can wear depending on the weather and then take all you need. This way you won’t risk taking clothes that you like and that are nice but… you haven’t taken anything to wear them with.

Tylko najpotrzebniejsze rzeczy

Zanim podzielę się z Wami radami dotyczącymi upychania wszystkiego w walizce, skupmy się na pierwszym kroku pakowania: decydowaniu, co ze sobą wziąć. Jakkolwiek banalnie to nie brzmi, jest to klucz do udanego podróżowania z bagażem podręcznym. jednym z popularnych błędów jest pakowanie ubrań/akcesoriów/innych rzeczy, które lubimy i które mogą się przydać. Zmieniłam moje podejście na: biorę tylko to, co na pewno mi się przyda. Pakując ubrania postarajcie się stworzyć kilka gotowych zestawów ubrań (na różną pogodę) i weźcie je ze sobą. Unikniecie w ten sposób ryzyka, że wzięliście coś, co bardzo lubicie i jest bardzo ładne… ale nie macie z czym tego nosić.

DSC_1025

Shoes

Let’s start with shoes! Ideally take only one pair of shoes with you (the one you’ll wear during the flight). If you really need another pair of shoes, make sure you pack it at the very beginning. Always follow the rule: heavier, bigger things first and then the rest.

Buty

Zacznijmy od butów! Najlepiej jest wyjechać tylko z jedną parą butów (tą, którą będziesz mieć na sobie podczas lotu). Jeśli jednak naprawdę potrzebujesz też drugiej pary, spakuj ją do walizki na samym początku. Trzymaj się zasady, że najpierw trzeba zapakować cięższe i większe rzeczy, a później resztę.

 

Travel towel

I consider myself a minimalist and I think twice (or even more 😉 ) before I buy something new.  I know many travellers are keen on all these fancy gadgets – I am not. But there are some things created especially for people who travel that can be very, very useful. One of these is small travel towel – it was worth every penny I spent on it! It is way smaller in comparison to regular towels and as I often couchsurf or sleep in hostels and need my towel, the travel one is the best one ever and I always have it with me. You can easily buy it in every sports/travel store.

Podróżny ręcznik

Uważam się za minimalistkę i zawsze myślę dwa razy (albo i więcej 😉 ) zanim kupię coś nowego. Wiem, że wielu podróżników uwielbia wszelakiej maści gadżety – ja niezbyt. Ale istnieją też bardzo, bardzo przydatne rzeczy stworzone z myślą o tych, którzy sporo podróżują. Jedną z nich jest mały podróżniczy ręcznik – jest wart każdego wydanego grosza! Jest zdecydowanie mniejszy od zwykłych ręczników, a ponieważ często nocuję w hostelach albo poprzez couchsurfing, muszę mieć swój ręcznik. Ten malutki jest niezwykle praktyczny i zabieram go ze sobą w każdą podróż! Można go kupić w każdym sportowym/podróżniczym sklepie.

Vacuum bags

One more thing you can buy to make your packing easier: vacuum bags. You just have to pack, roll and zip. Packing-wise best invested 1 pound in my life 🙂 (bought my vacuum bags at Poundland).

Torby próżniowe

I jeszcze jedna rzecz, której kupienie ułatwi Ci pakowanie: torby próżniowe. Wystarczy tylko je zapakować, zrolować i zamknąć. W kwestii pakowania na pewno najlepiej wydany funt (ok. 5 zł) w moim życiu 🙂 

The-25-Best-Travel-Memes-2-388x500

(source: http://www.traveloninspiration.com/2013/05/13/the-25-best-travel-memes/)

They see me rollin’…

When packing don’t fold your clothes, roll them! I know that’s now what our moms have thought us but that helps save a lot of space in your suitcase.

A skoro już o zwijaniu mowa…

Pakując się składaj ubrań, zwiń je! Zdaję sobie sprawę, że niekoniecznie tak nauczyły nas nasze mamy, ale to świetny sposób, by zyskać więcej miejsca w walizce.

Check latest luggage policy and know your limits

Airlines often change their luggage policy so make sure you know the latest one before packing. For example, now that I’m writing this article you are allowed to have two pieces of hand luggage when fying with Ryanair and only one when flying with Wizzair. If you don’t pay for priority boarding, most likely you won’t be able to take your luggage with you on board.

It is also important to know your limits: if you’re not able to squeeze everything into your suitcase at home, don’t hope that when you will be boarding at the airport nobody will notice your additional backpack. Most likely you will end up paying additional fees or throwing some of your things away.

Sprawdź aktualną politykę bagażową i znaj swoje granice

Linie lotnicze często zmieniają swoją politykę bagażową, więc zanim zaczniesz się pakować koniecznie sprawdź jak brzmi ona teraz. Na przykład w momencie pisania tego tekstu Ryanair pozwala podróżnym mieć dwie sztuki bagażu podręcznego, Wizzair natomiast tylko jedną. A jeśli nie zapłacimy za priorytetową odprawę, najpewniej nie będziemy mogli wziąć bagażu ze sobą na pokład.

Trzeba też znać swoje granice: jeśli nie udaje ci się zmieścić wszystkiego do walizki pakując się w domu, nie ma się co łudzić, że na lotnisku nikt nie zauważy naszego dodatkowego plecaka. Najprawdopodobniej za dodatkowy bagaż (który nie jest przewidziany w naszym bilecie) trzeba będzie zapłacić albo wyrzucić część rzeczy z walizki.

a6cb76e0c481d3865dba53a8e5d872fd--moving-humor-moving-memes

Why travel by ferry?

People used to travel by boat a lot but I think that now this mean of transport is less and less popular. Is it because we don’t like ferries? Or maybe in the era of cheap flight and airlines’ agressive marketing we tend to forget that ferry could also be an option?

Check out my today’s article to find out why I like travelling by ferry 🙂

Kiedyś ludzie bardzo często podróżowali statkami, teraz natomiast ten środek transportu jest coraz mniej popularny. Czy dzieje się tak, bo nie lubimy promów? A może w erze tanich lotów i agresywnego marketingu linii lotniczych po prostu zapominamy, że planując podróż prom może być ciekawą opcją?

Zapraszam do lektury mojego dzisiejszego artykułu; napisałam w nim, dlaczego lubię podróżować promami 🙂

DSC_0075

Imagine just throwing all you need into the back of the car and setting off without having to think about baggage allowances or fearing that something might break in the checked-in suitcase. That’s one of the major advantages of taking ferry – especially for families with kids. And the whole idea of going somewhere with your car instead of having to rent one can seem appealing to many people. Of course when taking ferry you usually have to pay an additional fee for car but usually the whole price will still be cheaper than plane tickets and car rental.

Wyobraź sobie, że po prostu wrzucasz do samochodu wszystko to, czego potrzebujesz i spokojnie jedziesz na wakacje. Nie musisz przejmować się limitami bagażowymi ani bać się, że coś pęknie w nadanej walizce. To jedna z głównych zalet podróżowania promami – zwłaszcza dla rodzin z dziećmi. No i możliwość pojechania na wakacje własnym autem, bez konieczności wypożyczania czegoś na miejscu na pewno jest dla wielu osób plusem. Oczywiście w większości przypadków trzeba dodatkowo zapłacić za samochód na promie, ale zazwyczaj cały koszt biletu na prom będzie niższy niż loty i wypożyczenie samochodu na miejscu.

DSC_0112

Do you want to rest when going on vacation? Well I do and I find ferries perfect start to any trip. I can relax, walk in the ferry (instead of having to spend many hours just sitting in the plane or bus) and – if a cabin is included in the ticket – get some proper sleep. When I travel by ferry, I arrive to the destination relaxed and ready to make the most of my trip. When I travel by plane or car, very often my first thought upon arrival is: let’s go get some sleep.

Czy jadąc na wakacje chcesz porządnie odpocząć? Ja tak, dlatego też uważam podróż promem za idealny początek wyprawy. Mogę się odprężyć, pochodzić po pokładzie (zamiast godzinami siedzieć w samolocie czy autobusie) i – jeśli w ramach biletu mam kabinę – pospać. Podróżując promem, docieram na miejsce wypoczęta i gotowa, by jak najlepiej wykorzystać moje wakacje. Natomiast gdy wybieram samolot bądź samochód, często moją pierwszą myślą po przylocie/przyjeździe jest: teraz pora się porządnie wyspać.

DSC_0059

Each time I take plane I see many people around me working, checking mails and getting nervous if the plane is even slightly delayed. I have never seen that when taking ferry: people gazing out across the sea, walking peacefully on the deck, enjoying their dinner in one of the restaurants on board knowing there’s no rush – still a couple of hours before getting to the destination. I really like this atmosphere and to me it’s a great start of vacation.

Za każdym razem, gdy lecę samolotem, widzę dookoła ludzi pracujących na laptopach, sprawdzających co chwilę maile oraz irytujących się na nawet najmniejsze opóźnienie. Nigdy nie widziałam tego na promie: podróżujący rozkoszują się patrzeniem w dal, spacerują po pokładzie, cieszą się kolacją w jednej z restauracji na promie wiedząc, że nie ma pośpiechu – jeszcze parę godzin zanim dopłyniemy do celu. Uwielbiam tę atmosferę i jest ona dla mnie idealnym początkiem wakacji.

9966628

Last but not least: you want to be eco-friendly but love travelling so much that giving up on travelling seems too much of an effort? Instead of flying, take a ferry! Think also about taking your bike instead of the car – it can be a great idea for your trip and for the environment! (If you are thinking about a short bike trip, you can have a look at this article).

I jeszcze jeden powód by podróżować promami: starasz się dbać o środowisko, ale za nic na świecie nie rezygnujesz z podróży? Zamiast latać, pływaj promami! Pomyśl też, czy zamiast samochodu nie lepiej byłoby wziąć ze sobą rower – to może być sposób na fajne wakacje i coś dobrego dla środowiska! (jeśli myślisz o krótkiej wyprawie rowerowej, to zerknij tutaj)

**************************

If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 🙂

DSC_1302

[ENG] Why I will go back to Cambodia

It happens very often that after I come back from a trip people ask me if I’m going to go back to the same place. I’m not a person who has her favourite place in the world and I go back there as often as I can. Even though because of my job and passion Italy has a special spot in my heart, I can’t imagine this country becoming my main holiday destination. Amongst my friends there are people who fell in love with a particular place or country and they go back there many, many times. I understand it but I prefer discovering new spots and even though I have been to many wonderful places, I usually don’t plan on going back there – I rather search for another place that I will fall in love with.

But I feel that Cambodia will be an exception here and I hope to go back there as soon as possible. Do you want to know why?

DSC_1530

First of all I feel that I absolutely haven’t made the most of Cambodia: few days in the country were planned on the way to Thailand (had my flight back home from there) from Laos mostly because I wanted see the spectacular Angkor Wat temples. So I can say that Cambodia wasn’t really my main destination but rather a beautiful stop on the way before one place and another. It didn’t take me long to realise that I should have planned a longer stay in Cambodia. Angkor Wat is a truly incredible place (soon you will be able to read a post about it on the blog 🙂 ) but there’s much, much more to Cambodia than just these temples.

This country is full of beautiful spots I’m already preparing a list of places I would like to see: for example pepper fields, villages around the Tonlé Sap lake and the ones floating on it (!!!) and the Southern part of Cambodia: Kampot area and the islands. But to me travelling is not only going from a place to another but also getting to know a new culture and understanding the people who live there. I really loved the Cambodian people: they’re always smiling, super friendly and many of them speak English very well (way better than in Thailand, not to mention Laos). There’s also one more important thing about Cambodians: I’m really touched by the country’s recent history. Cambodians have experiences an unbelievable cruelty of the Khmer Rouge and now are rebuilding the country, trust and national pride. Unfortunately the results of the civil war can still be easily spotted: on the streets you can see very, very few elderly people, you can clearly understand that this generation is missing. The propotion of the Khmer Rouge victims to the country population is bigger that in any other country in recent history, it is estimated that 20-25% of the Cambodian population were killed. Amongst the people who survived there are many crippled people who lost their health because of land mines explosions – land mines that are still present in Cambodia, especially in the Western part of the country. Recently rats (!) have been used in order to smell and find landmines that later are detonated by soldiers. I really hope that the country will be landmines-free shortly, I’m sure that will influence a lot safety and stability of Cambodia.

But let’s talk about Cambodia nowadays. Even though we can’t (and shouldn’t) forget the terrible history of the country, it’s great to see that the country is flourishing now and becoming more and more developed. In the city of Siem Reap I loved its colours, great atmosphere, charming bars and delicious food. I walked through the city during the day and went to night markets during the evenings. For longer distances I used tuk tuks as main mean of transport and I had the impression that there are thousands of tuk tuks literally everywhere! All these aspects create an interesting and vibrant city.

Of course the country wouldn’t be developping as fast as it’s doing now without all the tourists who visit Cambodia each year. But let’s be honest, all the hotels, bars and restaurants don’t treat their employees the same way and sometimes the money we spend in Cambodia doesn’t necessarily go to the locals. That’s why I think it’s a good idea to do a small research before booking a hotel or deciding where to go for dinner. During my stay in Cambodia I decided to go for a beer in a pub because of this sign:

DSC_0194

I will definitely be looking for similar places when I go back to Cambodia. Hopefully that will happen soon, I already have some plans in mind 🙂

Below you can find some photos taken during my stay in Cambodia, I tried my best to capture the country’s atmosphere. Soon I will post an article about Angkor Wat (with many, many photos), stay tuned!

DSC_0034DSC_0074DSC_0086DSC_0106DSC_0116DSC_0214DSC_0227DSC_1444DSC_1463