Ischia – Capri’s lesser known neighbour

I’m sure all of you have heard of Capri – an island located in Bay of Naples, famed for its rugged landscape, upscale hotels and luxury shopping. Not many know (or have been to) Capri’s neighbour: Ischia, which is more affordable and well worth the trip.

Jestem pewna, że wszyscy słyszeliście o Capri – wyspie położonej w Zatoce Neapolitańskiej, słynącej z wyrazistego krajobrazu, ekskluzywnych hoteli i luksusowych sklepów. Niewielu natomiast kojarzy (bądź było) sąsiadkę Capri: Ischię, która jest dużo tańsza i warta poznania.

Ischia is a volcanic island which is home to over 100 thermal springs, nice beaches, and picturesque landscapes and villages. You can get there by ferry from Naples. The island itself isn’t big (its area is a bit more than 45km²) and is very well served by buses that run frequently (I know, that’s not always the case in Italy 🙂 ) or you can rent a scooter to move around it. You can easily visit the main spots within 2 or 3 days.

Ischia to wulkaniczna wyspa, na której znajdziemy ponad 100 termalnych źródeł, ładne plaże i urokliwe krajobrazy i wioski. Można dotrzeć tam promem z Neapolu. Sama wyspa nie jest duża (jej powierzchnia to trochę ponad 45km²) i łatwo poruszać się na niej często jeżdżącymi autobusami (wiem, nie zawsze we Włoszech można na to liczyć 🙂 ) bądź wynajętym skuterem. Spokojnie w 2 czy 3 dni można zobaczyć największe atrakcje Ischii.

The most interesting place to see is definitely Aragonese Castle. It’s a medieval caste on a rocky islet that connects to the Ischia by a causeway. ts current name originates from the dynasty that most influenced the characteristic appearance of the island. The caste looks spectacular and it’s well worth a visit. In order to get there you can get a bus from Ischia Porto or just walk there from the port (it will take around 30 minutes).

Niewątpliwie najciekawszym wartym zobaczenia miejscem jest Zamek Aragoński. To średniowieczny zamek położony na skalistej wysepce, którą z Ischią łączy grobla. Jego aktualna nazwa pochodzi od dynastii, która najbardziej wpłynęła na charakterystyczny wygląd miejsca. Zamek wygląda spektakularnie i jest wart wycieczki. Można się do niego dostać autobusem z Ischia Porto albo po prostu spacerem z portu (zajmie to ok. 30 minut).

If you are into visiting new places, you can also see Forio’s historic centre. Otherwise you can head to one of many island’s thermal spas. The most popular ones are Negombo and Poseidon – both are about 30 minutes from the port. You can also enjoy Ischia’s beaches: sandy Citara (just outside of Forio town) or San Montano Bay (near Lacco Ameno) or small, rocky bays with fumaroles: Le Fumarole beach where hot vapours escape from the volcanic basin below or tiny Baia di Sorgeto.

Jeśli lubisz zwiedzać, to z pewnością warto zobaczyć starą część Forio. W przeciwnym razie udaj się do jednego z wielu spa termalnych na wyspie. Najpopularniejsze to Negombo i Poseidon – oba są ok. 30 minut jazdy z portu. Można też relaksować się na plażach Ischii: piaszczystych Citarze (tuż obok Forio) czy w zatoce San Montano (nieopodal Lacco Ameno) albo mniejszych, kamienistych z fumarolami: na plaży Le Fumarole, gdzie gorąca para wodna unosi się znad wulkanicznego podłoża albo na niewielkiej Baia di Sorgeto.

Where should you stay in Ischia? Well, there are many hotels in different places all over the island. If you want to explore Ischia’s vibrant areas and nightlife, the Eastern and Northern parts of the island will be the best for you. I wanted a rather calm area to chill after busy days in Rome and Naples so I chose Hotel Punto Azzurro in the Western part – a super peaceful place with a swimming pool, terrace and beautiful views.

Gdzie warto nocować na Ischii? Baza hotelowa jest spora na całej wyspie. Jeśli zależy Ci na żywym miejscu oraz nocnym życiu, to najlepiej wybrać wschodnią bądź północną część wyspy. Mnie zależało na raczej spokojnym miejscu, w którym odetchnę po intensywnym pobycie w Rzymie i Neapolu, więc wybrałam Hotel Punto Azzurro w zachodniej części wyspy – to bardzo spokojne miejsce z basenem, tarasem i pięknymi widokami.

And few more snaps from Ischia 🙂

I jeszcze parę ujęć z Ischii 🙂

First post-lockdown trip: a week in Tenerife

It all seemed unreal: taking the plane, landing over 4000 kilometers from home, going to restaurants and to the beach…. but it actually happened. A bit more than one week ago I got back from my very first holiday after the 2020/2021 lockdown. I spent a week in Tenerife and in this post I will share with you all the information regarding both actual Covid19-related restrictions and rules and my recommendations where to go and what to see in the island.

Miałam wrażenie, że to nie działo się naprawdę: lot samolotem, lądowanie ponad 4000 kilometrów od domu, chodzenie do restauracji i na plażę…. a jednak naprawdę miało to miejsce. Trochę ponad tydzień temu wróciłam z moich pierwszych wakacji po lockdownie, który zaczął się jesienią 2020 i trwał ponad pół roku. Spędziłam tydzień na Teneryfie i w dzisiejszym wpisie podzielę się z Wami zarówno informacjami dotyczącymi aktualnych restrykcji i regulacji ze względu na Covid-19, jak i ogólnymi sugestiami, dokąd się udać i co zobaczyć na wyspie.

As of May 2021, all tourists entering Canary Islands have to present a negative SARS-CoV-2 test result made in the seventy-two hours prior to arrival, Both PCR and RT-LAMP tests are accepted (and the latter is usually cheaper). It is also necessary to register on Spain Travel Health portal, fill in the form and generate a QR code which will be scanned upon arrival. Of course, during the flight face mask is obligatory at all times (you can only take it off to eat or drink something).

I also needed another negative test in order to avoid quarantine upon arrival to Poland. Poland accepts antigen tests made in the fourty-eight hours prior to arrival. I did my test in Laboratorio Damián Trujillo in La Laguna and it costed 45 EUR. Another solution is getting the test done already in Poland – testing stations are avaliable at many airports, for example in Wrocław (where I landed), in Poznań, or at the Warsaw Chopin airport. However, there usually is a big queue and that is why I decided to get my test done in Tenerife.

Dane z maja 2021: wszyscy turyści udający się na Wyspy Kanaryjskie muszą pokazać negatywny wynik testu na SARS-CoV-2 zrobionego co najmniej 72 dwie godziny wcześniej. Zarówno testy PCR, jak i RT-LAMP są akceptowane (te drugie są zazwyczaj tańsze). Trzeba także zarejestrować się na rządowym hiszpańskim portalu dotyczącym zdrowia podróżujących, wypełnić formularz oraz wygenerować kod QG, który zostanie zeskanowany tuż po przylocie. Oczywiście podczas lotu cały czas należy mieć maseczkę, można ją zdjąć tylko wtedy, gdy chcemy coś zjeść bądź wypić.

Potrzebowałam kolejnego negatywnego wyniku testu, by uniknąć kwarantanny po przylocie do Polski. Polska akceptuje m.in. testy antygentowe wykonane co najmniej 48 godzin przed przylocie. Ja zrobiłam swój test w Laboratorio Damián Trujillo w miejscowości La Laguna, kosztował on 45 euro. Innym rozwiązaniem jest wykonanie testu już po przylocie do Polski – jest możliwość zrobienia ich na wielu lotniskach, np. we Wrocławiu (gdzie lądowałam), w Poznaniu czy na Lotnisku Chopina w Warszawie. Zazwyczaj to wiąże się jednak z czekaniem w sporej kolejce, dlatego ja wolałam zrobić test wcześniej na Teneryfie.

I stayed in a beautiful hotel near Garachico, in the Northern part of Tenerife. That would be my general advice: stay away from the South which isn’t as green and spectacular as the Northen part and is packed with resort towns. The hotel I chose was El Patio and I was very happy with the choice. The hotel is surrounded by a banana plantation on a picturesque stretch of coast and most rooms are set around the courtyard in the mansion and converted farm buildings. The hotel area is quite big and there are beautiful gardens with an outdoor pool, tennis court and outside tables and sofas. It’s a perfect place if you really want to relax in a quiet area 5 minutes drive from a beautiful town of Garachico.

Nocowałam w pięknym hotelu obok Garachico, w północnej części Teneryfy. To zresztą byłaby moja główna wskazówka: raczej omijajcie południe, które nie jest zielone i spektakularne jak północ, a jest za to naładowane typowo turystycznymi miasteczkami. Wybrałam hotel El Patio i naprawdę był to dobry wybór. Jest on otoczony plantacją bananów na malowniczej części wybrzeża, a większość pokoi znajduje się wokół dziedzińca w dawnej rezydencji oraz przekształconych w hotel budynkach farmy. Okolice należące do hotelu są dość spore i są znajdują się tam basen, kort tenisowy oraz stoliki z kanapami. To idealne miejsce na relaks w cichej okolicy, która jest zaledwie pięć minut drogi samochodem od pięknego miasteczka Garachico.

Garachico and its port were founded by a Genoan banker after the conquest of Tenerife in the 15th century. In 1706 a volcano eruption destroyed a big part of the town but you can still see some old areas and buildings. Today, Garachico is one of the most charming towns in Tenerife: its centre is rather lively as it’s packed with restaurants and bars. Garachico is also known for its natural pools – unfortunately I didn’t managed to swim there as during my whole stay it was quite windy and the waves are big so lifeguards would always put red flag meaning swimming was forbidden.

Garachico wraz z portem powstały za sprawą bankiera z Genui po podboju Teneryfy w XV w. W 1706 erupcja wulkanu zniszczyła sporą część miasta, ale wciąż można zobaczyć starsze części i budynki. Dzisiaj Garachico to jedno z bardziej uroczych miast Teneryfy: jego centrum tętni życiem i jest pełne restauracji oraz barów. Garachico słynie też ze swoich naturalnych basenów, w których jednak nie udało mi się popływać, bo przez cały mój pobyt było dość wietrznie, a fale spore, więc ratownicy codziennie wieszali czerwoną flagę – czyli zakaz pływania.

Another beautiful town I visited was La Orotava. Its municipality stretches from the north coast to the mountainous interior so it’s all quite hilly and very picturesque. This colonial town has cute cobblestone streets, flower-filled plazas and more Castilian mansions than the rest of the island put together. La Orotava is a perfect place for a stroll and a coffee in one of beautifully placed cafes.

Kolejnym pięknym miastem, jakie odwiedziłam, była La Orotava. Jej okrąg miejski ciągnie się od północnego wybrzeża po górzysty środek wyspy, jest więc górzyście i malowniczo. To kolonialne miasto jest pełne uroczych, brukowanych uliczek, wypełnionych kwiatami placów i większą liczbą kastylijskich budynków niż na pozostałych częściach wyspy razem wziętych. La Orotava to idealne miejsce na spacer i kawę w jednej z pięknie położonych kawiarni.

Don’t forget to stop in Puerto de la Cruz on the way to La Orotava from Garachico. Puerto de la Cruz feels more touristy than the other two and I wouldn’t like to make it the main place of my stay but it’s definitely a good idea to swing my there, enjoy one of its tapas bar, walk along the sea promenade and enjoy the view from there.

Koniecznie zatrzymajcie się w Puerto de la Cruz jadąc do La Orotavy z Garachico. Odniosłam wrażenie, że Puerto de la Cruz jest bardziej turystyczne niż pozostałe dwa miasta i nie chciałabym uczynić z niego bazy wyjazu, ale na pewno warto zatrzymać się tam, odwiedzić jeden z lokalnych tapas barów, przejść się promenadą wzdłuż morza i rozkoszować się widokiem stamtąd.

And one more town recommendation before I move to nature, sights and food: San Cristóbal de La Laguna. Its colorful historical centre has been declared a World Heritage Site by UNESCO. Many of the architectural highlights are in the Calle de San Agustín so you should definitely go there. When you get hungry and look for a place for lunch, I really recommend La Cocretería – popular amongst locals tapas bar specialised in croquettes.

I jeszcze jedna miejska polecajka zanim przejdę do przyrody, wyjątkowych miejsc i jedzenia: San Cristóbal de La Laguna. Tamtejsze kolorowe stare miasto zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wiele architektonicznych perełek znajduje się na Calle de San Agustín, więc zdecydowanie powinniście się tam udać. Gdy natomiast zgłodniejecie, polecam La Cocretería – popularny wśród lokalsów bar tapas, którego specjalnością są krokiety.

But it’s not all about visiting cities and towns 🙂 Northern Tenerife has plenty of amazing landscapes, for example in Punta de Teno area. Marked by a colored lighthouse, Punta de Teno is a rocky headland that forms the most westerly point on the island. This picturesque location delivers also great views of the Los Gigantes cliffs. What is amazing in Punta de Teno is that you can clearly see from there the difference between the Northern part of the sea (with signficantly bigger waves) and the calmer Southern sea.

Ale zwiedzanie Teneryfy nie kończy się bynajmniej na jeździe po miastach i miasteczkach 🙂 Północna Teneryfa może poszczycić się wieloma wspaniałymi krajobrazami, jak choćby w okolicach Punta de Teno. Wizytówką miejsca jest kolorowa latarnia morska, a Punta de Teno to skaliste klify będące najbardziej wysuniętym na zachód punktem wyspy. Ta malownicza okolica zachwyca także wspaniałym widokiem na klify Los Gigantes. To, co zachwyca na Punta de Teno, to różnica między północną częścią morza (z mocniejszymi falami) i spokojniejszą południową częścią – można to wypatrzyć gołym okiem.

Another highlight of Tenerife’s nature was actually very close to the hotel where I stayed: El Drago, also known as Drago Milenario, the oldest and largest living specimen dragon tree. This a subtropical tree species in native to the Canary Islands, Cape Verde, Madeira, and western Morocco. The area around it, Icod de los Vinos, is also lovely.

Kolejna atrakcja przyrody Teneryfy była nieopodal hotelu, w którym się zatrzymałam: El Drago, zwany także Drago Milenario, to najstarsze i największe żywe drzewo z gatunku draceny smoczej (zwanej też drzewem smoczym). To rzadka roślina, endemiczna dla Wysp Kanaryjskich, Wysp Zielonego Przylądka, Madery i zachodniego Maroka. Okolica wokół drzewa jest też urocza.

Not far from El Drago there is a nice and not crowded beach: Playa de San Marcos. Like most of Tenerife’s beaches it is black and rocky. Near the beach there are few cafes, bars and a parking.

Niedaleko El Drago jest ładna i niezatłoczona plaża: Playa de San Marcos. Jak większość plaż Teneryfy, jest kamienista i czarna. Nieopodal jest parę kawiarni i barów oraz parking.

If you miss white sand beaches, head to Playa de Las Teresitas, although this beach is artificial – originally the area of the beach consisted mostly of stone and rocks. In Tenerife there is one natural, white sand beach in the island: El Medano.

Jeśli zatęsknicie za plażami z białym piaskiem, możecie udać się do Playa de Las Teresitas, chociaż jest to sztuczna plaża – wcześniej jej obszar był pokryty kamieniami. Na Teneryfie jest jednak jedna naturalna plaża z białym piaskiem: El Medano.

When in Tenerife, make sure you try its local delicacy: Barraquito – a multi-layered coffee drink. The condensed milk is first added, followed by the liqueur, espresso, lemon peel, and milk. Then, cinnamon is sprinkled on top. Barraquito’s taste is very rich and it’s good to try it but it’s not my favourite coffee drink. The favourite one is unchangeably Café Bombon (made of consensed milk and espresso) which you can get all over Spain.

Będąc na Teneryfie trzeba spróbować lokalnego specjału: Barraquito – kilkuwarstwowego napoju kawowego. Najpierw nalewa się mleko skondensowane, później likier, espresso, skórkę cytrynową i mleko. Na końcu całość posypuje się cynamonem. Smak Barraquito jest bardzo bogaty i na pewno warto tego spróbować, ale nie stał się moim ulubionym kawowym napojem: jest nim niezmiennie Café Bombon (czyli mleko skondensowane i espresso), które można dostać w całej Hiszpanii.


If you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 🙂

Postcards from Porto

When wandering the streets of Porto I kept on asking myself: “Why did I wait so long to go to Portugal? I should have come there ages ago and I should have planned more than just day in Porto!”. Today’s article and photos will explain why I regret not having visited Portugal earlier.

Przechadzając się po ulicach Porto pytałam się w myślach: “Dlaczego tak długo czekałam, zanim w końcu wybrałam się do Portugalii? Powinnam była to zrobić dawno temu i powinnam była zaplanować więcej niż jeden dzień w Porto!”. Dzisiejszy artykuł i zdjęcia wyjaśnią dlaczego żałuję, że tak zwlekałam z podróżą do Portugalii.

DSC_0436

Porto is a perfect city for just strolling around and enjoying its charming little streets, colourful buildings and laid down atmosphere rather than ticking all the monuments to see off the list. As the city is quite hilly even a stroll will in fact be almost a workout 🙂

Porto to idealne miasto na spokojne spacerowanie i podziwianie jego małych, urokliwych uliczek, kolorowych budynków i luźnej atmosfery aniżeli “odhaczanie” kolejnych zabytków z listy. Miasto jest dość pagórkowate, więc nawet spacerek będzie niezłym ćwiczeniem 🙂

DSC_0356

Despite many tourists (although I bet definitely fewer than in July and August) Porto feels folksy and welcoming. I enjoyed my morning coffee in a bar full of locals.

Pomimo wielu turystów (chociaż i tak pewnie zdecydowanie mniej niż w lipcu czy sierpniu), Porto sprawia wrażenie swojskiego, otwartego na innych miasta. Rozpoczęłam mój dzień od porannej kawy w barze pełnym Portugalczyków.

20180927_092932

Dom Luis I Bridge

The Dom Luis I Bridge is what probably made the biggest impression on me in Porto. It is a double-deck bridge (cars driving on the lower deck while trams and pedestrians on the higher one) and spans the river Duoro between Porto and Vila Nova de Gaia. The view from basically every side of the bridge is just amazing.

Most Ludwika I

Most Ludwika I zrobił na mnie chyba największe wrażenie w Porto. Jest on dwukondygnacyjny (dołem jadą samochody, a góra zarezerwowana jest dla tramwajów oraz przechodniów) i łączy brzegi rzeki Duoro – Porto z jednej strony, Vilę Nova de Gaia z drugiej. Widok z mostu na praktycznie każdą stronę jest niesamowity.

DSC_0452DSC_0418DSC_0459DSC_0437

Ribeira

Praça da Ribeira is one of the most beautiful and photogenic neighborhoods of Porto. The area is also a UNESCO World Heritage site and is filled with small, cobblestone medieval streets. The buildings around Ribeira are colourful and even if the place has become extremely touristy and is full of bars and restaurants, it hasn’t lost its local, Portuguese spirit.

Ribeira

Praça da Ribeira to jedna z najpiękniejszych i najbardziej fotogenicznych dzielnic Porto. Jest ona także na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO i jest pełna kamiennych, średniowiecznych uliczek. Budynki na Ribeirze są kolorowe i mimo że ta dzielnica stała się bardzo turystyczna i co krok znaleźć można bar czy restaurację, to nie straciła swojego swojskiego, portugalskiego klimatu.

DSC_0401DSC_0382DSC_0392DSC_0396

A glass of Port in Porto (or Gaia)

If you head past the centre of Porto and cross over the river you will get to Vila Nova de Gaia where over 50 wine cellars are located – and most of them are open to the public tours and tasting. As I only had one day in Portugal, I decided to skip the tour part and just try local wine in a bar with an amazing view. Not everyone knows that there are several styles of Port: red, white, rosé. I only tried the most popular port wine – red one – but brought home small bottles of white and rosé as well, looking forward to trying them!

Kieliszek Porto w Porto (albo Gai)

Jeśli przejdziemy przez centrum Porto i przejdziemy na drugą stronę rzeki, dostaniemy się to Vila Nova de Gaia, gdzie znajduje się ponad 50 winnych piwnic – i większość z nich oferuje zwiedzanie oraz degustację. Ponieważ byłam w Portugalii tylko na jeden dzień, zdecydowałam się zrezygnować z zwiedzania i zamiast tego po prostu spróbować lokalnego wina w barze z pięknym widokiem na miasto. Nie każdy wie, że istnieje kilka rodzajów Porto: czerwone, białe oraz różowe. Na miejscu spróbowałam tylko najsłynniejszego Porto – czerwonego – ale kupiłam i przywiozłam do domu też małe butelki białego i różowego wina, niecierpliwie czekam, aż ich skosztuję!

DSC_0483DSC_0480

Before going to Porto I had been associating little, colourful trams with Lisbon but you can also find them in the second largest city of Portugal!

Zanim udałam się do Porto, małe, kolorowe tramwaje kojarzyły mi się z Lizboną, ale okazuje się, że znajdziemy je także w drugim największym mieście Portugalii!

DSC_0377

Even though there are over 200 thousand people living within the administrative limits of Porto and almost 1,8 million in its metropolitan area, it has this “small city” feel: you can explore it by foot, people are welcoming and time seems to pass slower there.

Mimo że w granicach administracyjnych Porto mieszka ponad 200 tysięcy osób, a w całej aglomeracji niemal 1,8 miliona, jest tam coś “małomiasteczkowego”: można zwiedzać miasto pieszo, ludzie są przyjaźni, a czas wydaje się płynąć wolniej.

DSC_0495DSC_0342DSC_0458 - CopyDSC_0365

Lello Library

The only place that didn’t really impressed me (and actually did disappoint). It’s way smaller than I thought it would be and was extremely crowded – so even if it could be very photogenic, it’s almost impossible to take good photos. The selection of international books in this library is quite limited and the prices are usually very high.

Księgarnia Lello

To miejsce jako jedyne mnie nie zachwyciło (a nawet rozczarowało). Księgarnia jest dużo mniejsza niż się spodziewałam i była niesamowicie zatłoczona – więc pomimo faktu, że mogło tam być bardzo fotogenicznie, niemal niemożliwe jest zrobić dobre zdjęcia. Wybór międzynarodowych książek jest dość ograniczony, a ceny wysokie.

DSC_0614

Porto Street Art

DSC_0494DSC_0503DSC_0413

I hope I have included a bit of Porto atmosphere in this post. I really liked the city and now I’m even more looking forward to the trip to Lisbon which is planned for the beginning of 2019 🙂 Below there are few more snaps from Porto.

Af you like this article, make sure you follow me on Facebook so that you don’t miss new posts! 🙂

Mam nadzieję, że udało mi się zawrzeć trochę atmosfery Porto w tej fotorelacji. Naprawdę spodobało mi się to miasto i teraz jeszcze bardziej czekam na wyprawę do Lizbony, którą planuję na początek roku 2019 🙂 Poniżej jeszcze trochę ujęć z Porto.

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, koniecznie polub moją stronę na Facebooku, by nie umknął Ci żaden nowy post! 🙂

Last month: June

After quite intense month of May, June was way more relaxing and calm: ony one weekend trip and focus on everyday duties and… future travel plans, of course. Since the weather was really nice, I was glad to be home and to be able to enjoy the summer in my hometown.

In today’s post I would like to share with you some photos and memories from the trip to Berlin and other things I have been up to recently.

Po dość intensywnym maju przyszedł zdecydowanie spokojniejszy czerwiec: tylko jedna weekendowa wyprawa oraz skupienie się na codziennych obowiązkach oraz… oczywiście przyszłych podróżniczych planach. Piękna pogoda sprawiła, że miło było być w domu i cieszyć  się latem w mieście.

W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się z Wami zdjęciami i wspomnieniami z wyjazdu do Berlina oraz innych chwil minionego miesiąca.

08

I have been to Berlin many times but actually that was the very first one during the summer. First one – but definitely not the last one – as Berlin in the summertime is a great place to be. Many outdoor venues, plenty of things going on and you can bike all around the city. There are slots of cycling paths and the citybike system is really efficient so I would recommend this mean of transport to anyone visiting the German capital in the summer.

Byłam w Berlinie wiele razy, ale dopiero teraz po raz pierwszy latem. Po raz pierwszy – ale na pewno nie ostatni – bo Berlin letnią porą jest wspaniały.  Wiele miejscówek na świeżym powietrzu, sporo się dzieje, a po całym mieście najlepiej przemieszczać się rowerem. Jest sporo ścieżek rowerowych, a system rowerów miejskich jest naprawdę dobry więc polecam z całego serca ten środek transportu latem w niemieckiej stolicy.

x11

One of my best Berlin discoveries so far: Holzmarkt25. Lovely outdoor place where you can have a drink by the river. Chill and relax right in the centre of a big European capital 🙂

Jedno z moich najlepszych berlińskich odkryć: Holzmarkt25. Świetne miejsce na świeżym powietrzu, gdzie możemy raczyć się czymś do picia tuż nad rzeką. Chill i relaks w samym centrum dużej europejskiej stolicy 🙂

x01x02x03x09

Few snaps from Krauzberg.

Kilka ujęć Krauzbergu.

DSC_0311DSC_0298DSC_0312

A bit longer period with no trips planned is the best time to discover new spots in town. As I love places with panoramic views of cities, one evening I headed to a bar on the top floor in one of the highest buildings of Poznań. Wish I could have made better pictures – unfortunately it’s not easy to take good snaps when taking photos through the window. But believe me, the view is really nice and it’s impressive to see how many green spaces are in my hometown 🙂

Dłuższy okres bez zaplanowanych podróży to idealna okazja, by odkryć nowe miejscówki w swoim mieście. Ponieważ uwielbiam miejsca z widokiem na całe miasto, jednego wieczoru udałam się do baru na ostatnim piętrze jednego z najwyższych poznańskich budynków. Szkoda, że nie udało mi się zrobić lepszych zdjęć – niestety pstrykanie przez szybę nie jest łatwe. Widok natomiast jest bardzo ładny i dobrze stamtąd widać, jak zielony jest Poznań 🙂

20180524_190113

Maybe some of you have heard already that in May a Polish writer, Olga Tokarczuk won Man Booker International prize. It was a good motivation to finally read the awarded book – ‘Flights’ . I had postponing it for so long (always to many books to read and the queue is getting longer and longer!) but I’m really glad I found some time to read it. It is such a witty, deep and easy to read book, I recommend it! It made many of my bus trips eay more enjoable than the usual 🙂

Może niektórzy z Was słyszeli już, że w maju Olga Tokarczyk wygrała nagrodę Man Booker International. To zmobilizowało mnie, by wreszcie przeczytać nagrodzoną książkę – “Biegunów”. Bardzo długo odkładałam lekturę tej książki (zawsze jest tyyyyle ciekawych tytułów do przeczytania, że książkowa kolejka robi się dłuższa i dłuższa!), ale cieszę się, że w końcu zebrałam się, by ją przeczytać. Jest dowcipna, głęboka i łatwo się czyta, więc zdecydowanie Wam ją polecam! Dzieło Tokarczuk zdecydowanie uprzyjemniło wiele autobusowych przejazdów 🙂

20180617_183712

Summer in a big city isn’t that bad afterall! In the photo above you can see a part of former military buildings now transformed into bars and restaurants. Lovely place to hang out!

Lato w mieście nie jest złe! Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć część wcześniejszych obiektów wojskowych, teraz przeobrażonych w bary i restauracje. Świetne miejsce!

20180610_131122

In June I could relax a bit and get ready for July which will be super busy for me! Two trips ahead: England and Iceland. Like me on Facebook to make sure you don’t miss anything 🙂

Czerwiec był miesiącem, w którym mogłam trochę odpocząć i przygotować się na szalony lipiec! Na ten miesiąc mam zaplanowane dwa wyjazdy: do Anglii i na Islandię. Polubcie mój profil na Facebooku żeby niczego nie przegapić 🙂

Last Month: May

May was such a great month: beautiful weather, lots of energy, trips and many different activities really made me feel alive. I really love these months after winter when I can spend more and more time outside and plan smaller and bigger adventures. Before I share with you my memories from the previous month, let me just write few lines about the importance of planning days off. I think that a lot of free time doesn’t necessarily mean a lot of relax, fun activities or/and rest. Very often our weekends can be wasted as we sleep until late, the hang out without any special reason or just stay at home, scroll our newsfeed and just realise that we’ve spent the whole day this way. Different experiences (both good and bad 🙂 ) have taught me that the more I plan ahead, the more efficiently I use my days off.  Paradoxically days packed with different activities make me more relaxed and happy than just chilling in bed the whole day.

Why am I writing such a long introduction to my monthly summary? Well, May was a very intense month for me, I planned and did many things and I really think I made the most of that month. Have a look at my article and the photos taken on both sides of the Baltic Sea and in some other beautiful places =)

Maj był takim udanym miesiącem! Piękna pogoda, mnóstwo energii, wycieczki i różne inne zajęcia sprawiły, że czułam, że naprawdę żyję. Uwielbiam miesiące, które następują po zimie, gdy można spędzać coraz więcej czasu na dworze oraz planować mniejsze i większe przygody. Zanim podzielę się z Wami moimi wspomnieniami z minionego miesiąca, chciałabym zatrzymać się na chwilę, by napisać o tym, dlaczego warto planować sobie wolne dni. Bo przecież kilka dni wolnego niekoniecznie oznacza, że będziemy później bardziej zrelaksowani, zrobimy więcej fajnych rzeczy albo/i będziemy bardziej wypoczęci.Często marnujemy nasze weekendy, bo śpimy do późna, wychodzimy i wleczemy się po mieście bez celu albo zostajemy domu, przewijamy neewsfeed i zanim się zorientujemy, dzień będzie się już kończyć. Różne doświadczenia (dobre i złe 🙂 ) nauczyły mnie, że im więcej sobie zaplanuję, tym lepiej wykorzystam mój wolny dzień. I paradoksalnie dni wypełnione różnymi aktywnościami sprawiają, że czuję się szczęśliwsza i bardziej zrelaksowana niż gdybym spędziła cały dzień w łóżku nic nie robiąc.

Dlaczego zaczynam podsumowanie miesiąca takim długim wstępem? Otóż maj był dla mnie bardzo intensywnym miesiącem, zaplanowałam i zrobiłam wiele rzeczy, mam więc świadomość, że wykorzystałam w pełni ten miesiąc. Zapraszam do nowego artykułu, w którym znajdziecie zdjęcia z dwóch stron Morza Bałtyckiego oraz innych, pięknych miejsc =)

010203

The beginning of May is a long weekend in Poland or – if you take a couple of days off – even more than a week off. I headed to the Polish seaside: it was sunny but quite cold and there were very little tourists there so sometimes I could have the whole beach just to myself. During the three days spent at the seaside I did a couple of bike trips and visited the nearby villages. If you look for beautiful nature and not crowded place at the Polish seaside, I really recommend the part between Łeba and Karwia – apart from lovely beaches you can also find there impressive forests with many bike routes.

Pierwsze dni w maja to w Polsce długi weekend albo – przy kilku dniach urlopu – nawet ponad tydzień wolnego. Udałam się wtedy nad polskie morze: było słonecznie, acz dość chłodno, a nad morze zawitało niewielu turystów – chwilami miałam całą plażę tylko dla siebie. Podczas trzech dni nad morze jeździłam na rowerze i zwiedzałam pobliskie miejscowości. Jeśli szukacie pięknej przyrody i niezatłoczonego miejsca nad polskim morzem, to polecam część wybrzeża między Łebą a Karwią – poza ślicznymi plażami znajdziecie tam też niesamowite lasy oraz sporo dróg rowerowych.

DSC_0476 — kopiaDSC_0486

On the way to the seaside I stopped by the town of Pelplin. I had driven past Pelplin many times and never thought about stopping there. But in a book I have read recently – “Lala” the author, Jacek Dehnel, recommends the place to his readers – and he’s so right, there’s a beautiful cathedral in the town! That really is double joy of reading: an interesting book and travel inspiration.

Have you read any interesting books recently? Feel free to share them with me 🙂

W drodze nad morze zatrzymałam się na chwilę w Pelplinie. Przejeżdżałam nieopodal tego miejsca wiele razy i nigdy nie pomyślałam, by się tam zatrzymać. Za namową pana Jacka Dehnela w książce “Lala”, postanowiłam to zmienić – to miasteczko skrywa przepiękną katedrę, prawdziwą perełkę! Nie ma to jak podwójna radość czytania: ciekawa książka i podróżnicza inspiracja.

Czy przeczytaliście ostatnio jakieś interesujące książki? Jeśli tak, podzielcie się proszę nimmi ze mną 🙂

DSC_0694DSC_0713DSC_0750

On the way back to Poznań I stopped in Toruń, birthplace of Nicolaus Copernicus and a UNESCO Heritage Site. I had been thinking about going there for some time and was really glad when I made finally made to Toruń. It is not the most popular city in Poland but if you have an opportunity to go there, you definitely should. The Old Town is very beautiful and well perserved.

Also, I found a very nice restaurant: Róże i Zen. The food there is good and realtively cheap and there’s an amazing garden there.

W drodze powrotnej do Poznania zatrzymałam się w Toruniu, miejscu urodzenia Mikołaja Kopernika oraz mieście, które może poszczycić się starówką na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Miałam w planach podróż do Torunia już od jakiegoś czasu, dlatego bardzo się cieszę, że wreszcie udało mi się tam zawitać. Nie jest to może najpopularniejsze miejsce w Polsce, ale jeśli macie szansę je odwiedzić, to moim zdaniem zdecydowanie powinniście. Stare Miasto jest naprawdę piękne i dobrze zachowane.

A jeśli będziecie szukać fajnej restauracji, to zdecydowanie polecam Róże i Zen. Można tam zjeść smacznie i całkiem tanio, a na tyłach restauracji jest prześliczny ogród.

DSC_0031

A new building in the centre of Poznań – Bałtyk – has recently won Bryła Roku – a prestigious architecture contest. The building looks different from each side and obviously is a great place for photographers. I’m really happy that in my hometown we can find more and more modern and beautiful structures.

Nowy budynek w centrum Poznania – Bałtyk – wygrał niedawno prestiżowy konkurs architektoniczny Bryła Roku. Bałtyk z każdej strony wygląda inaczej i oczywiście od razu stał się gratką dla fotografów. Bardzo cieszę się, że w moim mieście powstaje coraz więcej nowoczesnych i pięknych budynków.

DSC_0253DSC_0282DSC_0226

Towards the end of the month I headed to Sweden for a one day bike trip. You can read more about the trip here.

Pod koniec miesiąca udałam się do Szwecji na jednodniową wyprawę rowerową. Możecie poczytać o niej więcej tutaj.

20180527_10532020180527_115432

I had no travels planned for the last weekend of May, so decided to make the most of it in my hometown. Luckily exactly on last Sunday a big kayaking event took place in Poznań: Kajakowa Masa Krytyczna! Imagine over 400 people kayaking towards the city centre. I love such initiatives so a big thank you goes to the organisers of the event 🙂

Nie miałam żadnych planów podróżniczych na ostatni weekend maja, postanowiłam więc wykorzystać ten czas jak najlepiej w Poznaniu. Idealnie się złożyło, bo akurat wtedy miała miejsce Poznańska Kajakowa Masa Krytyczna, czyli 400-osobowy spływ kajakowy do centrum Poznania. Uwielbiam takie inicjatywy, wielkie dzięki dla organizatorów! 🙂

07

June will definitely be a bit calmer than May, however I have already started writing some (hopefully) interesting articles that will appear on the blog shortly 🙂 Have a lovely weekend!

Czerwiec będzie z pewnością nieco spokojniejszy niż maj, ale już zaczęłam pisanie paru (mam nadzieję) interesujących artykułów, które niebawem pojawią się na blogu 🙂 Miłęgo weekendu!

Weekend trip idea: Dublin

Dublin is a perfect destination for a weekend trip because it’s quite small and two or three days are more than enough to see its most interesting places. When visiting the city it’s more about feeling the atmosphere of the Irish capital rather than crossing off the places to see from your checklist. I think that Dublin isn’t a beautiful city but it manages to make up for it with this great atmosphere: friendly people, live music in every corner and vibrant nightlife. I was really impressed by the street musicians and artists: I think nowhere else have I seen so many talented people performing in the streets.

Dublin to idealne miejsce na weekendowy wypad: miasto nie jest duże i w 2-3 dni można zobaczyć jego najważniejsze atrakcje. Zwłaszcza że będąc w Dublinie nie chodzi wcale o zwiedzanie jak największej liczby miejsc i zabytków, a raczej o możliwość nacieszenia się wyjątkową atmosferą tego miasta. Stolica Irlandii to z pewnością nie jest najpiękniejsze miasto, jakie miałam okazję zobaczyć, ale nadrabia właśnie atmosferą: ludzie są niesamowicie życzliwi, z każdego kąta pobrzmiewa muzyka, a nocne życie kwitnie. Wielkie wrażenie zrobili na mnie uliczni artyści: w żadnym innym miejscu nie spotkałam tylu tak bardzo utalentowanych osób szerzących swoją pasję na ulicach miasta.

002

Irish pubs are known worldwide and I totally agree that the Temple Bar area is like no other. Although it’s quite touristy now, it hasn’t lost its charm and uniqueness. When visiting Dublin it’s definitely a good idea to enjoy a pint of beer in a typical Irish pub but if you head to the Temple Bar you should expect it to be quite expensive. Actually I think that’s the biggest disadvantage of Dublin in general: before going there I had no idea how expensive it was (literally everything: hotels, pubs, public transport…) Prices I would expect in London or Paris but not in Ireland. But well, at least there are cheap flights to Dublin, thank you Ryanair! 🙂
What is really impressive and crazy is Temple Bar never quite empties: there are people partying there at midday, in the afternoon and of course all night long. In Dublin I kind of felt it’s always time to chill and enjoy some beer, work and other duties can wait.

Islandzkie puby znane są wszędzie i faktycznie muszę przyznać, że Temple Bar to miejsce wyjątkowe. Mimo że okolica ta stała się dość turystyczna, to nie straciła swojego uroku i niepowtarzalności. Będąc w Dublinie na pewno warto spędzić tam kilka chwil sącząc piwo w typowo irlandzkim pubie, natomiast trzeba wziąć pod uwagę fakt, że w Temple Bar ceny są bardzo wysokie. Swoją drogą ceny to chyba największy minus Dublina w moich oczach. Wcześniej nie spodziewałam się, że stolica Irlandii będzie aż tak droga – a drogie jest wszystko: hotele, puby, komunikacja miejska i podmiejska… Ceny, których spodziewałabym się w Londynie czy Paryżu niestety zaskoczyły mnie w Dublinie. Na szczęście są przynajmniej tanie loty do Irlandii, dzięki Ryanair! 😉
Ale wróćmy do rozrywek w Dublinie. Niesamowitym jest, że Temple Bar tętni życiem dzień i noc… dosłownie! Ludzie imprezują tam od południa aż do późnej nocy. To dość dobrze odzwierciedla klimat Dublina: zawsze jest czas na odpoczynek przy piwie, praca i inne obowiązki mogą poczekać 😉

003

004

 

 

007

I was really lucky and when I arrived, the weather in Dublin was lovely: warm and sunny, perfect for a walk in St Stephen’s Green, a park in the central part of the city.

Miałam spore szczęście i Dublin powitał mnie piękną, słoneczną pogodą – idealną na spacer w St Sephen’s Green, parku w centrum miasta.

008

Dublin Castle was not as impressive as I had expected but it’s still a nice spot to see in the Irish Capital.

Zamek trochę mnie rozczarował, ale mimo wszystko warto go zobaczyć będąc w Dublinie.

009010011012

I really liked Dublin and the relaxed and cheerful Irish lifestyle. Next time I head to Ireland, I would like to see more of Ireland: tiny villages by the sea, pubs in small towns, dramatic landscape at the coast. It will require more planning as apparently public transport isn’t the best in Ireland and less popular places can be more difficult to get to. Meanwhile, thank you Dublin for a lovely weekend!

Few more pictures below:

Dublin bardzo mi się spodobał, urzekł mnie luz i radość życia w tym mieście. Następnym razem udając się do Irlandii, chciałabym zobaczyć cały ten kraj: małe nadmorskie wioski, puby w małych miastach, niesamowite krajobrazy wybrzeża. To wiąże się oczywiście z porządnym planowaniem wyprawy, niestety komunikacja międzymiastowa w Irlandii nie należy do najlepszych i nie jest łatwo dostać się do mniej popularnych miejsc. A tymczasem miło mi wracać pamięcią do weekendu w Dublinie.

Kilka zdjęć poniżej:

013014015016017

Colours, smells and flavours of Barcelona

Barcelona is certainly a city with plenty of beautiful and colourful places but one of the places that struck me most was La Boqueria Market. It is a big indoor market full of small stands with local delicacies: fruits, sweets, fresh juice, cheese, fish, typical meat and many other. It all creates a unique atmosphere as well as a lovelly smell and mixture of flavours.

Most of the tiny shops sell take away food, but nothing like  pizza, burgers or kebabs: La Boqueria fast food consists of local and fresh flavours and makes it easy to try a bit of many different dishes. Great idea and such a lovely place for a quick lunch in Barcelona!

_______________________________________________________

Barcelona to z pewnością miasto mogące się poszczycić wieloma pięknymi i kolorowymi miejscami, ale tym, które najbardziej mnie uderzyło był rynek La Boqueria. Jest to spoty i kryty rynek, wypełniony po brzegi stoiskami z lokalnymi pysznościami: owocami, słodyczami, świeżo wyciskanym sokiem, serami, rybami czy hiszpańskimi wędlinami i mięsami. To wszystko tworzy wyjątkową atmosferę oraz mieszankę smaków i zapachów.

Większość stoisk oferuje jedzenie na wynos, ale nie mowa tu o pizzy, burgerach czy kebabach, tutaj jedzenie na wynos to świeże, typowo hiszpańskie potrawy. Często sprzedawane są w małych porcjach, więc można spróbować wielu – super pomysł i świetne miejsce na szybki lunch w Barcelonie!

DSC_0040DSC_0046DSC_0045

Lots of fruits – fresh and dried – and fresh juices in many flavours (I had a coconut-mango one, yummy!)

And many, many types of spices

DSC_0035

But hey, the flavours of Barcelona can be found not only in its markets! Here’s what I found in a supermarket 😉

DSC_0031

Barcelona means also beautiful colours: bright blue sky, intense green trees, beautiful buildings…

DSC_0135DSC_0129

When talking about colours of Barcelona I have to mention Park Güell (more pictures here):

DSC_0142

 

Tangier – gateway to Africa

01
After so many months of seeing Morocco on the other side of the Gibraltar Strait, I finally went there! A long weekend in Tangier was my first trip to Africa and to a proper Arabic country. I wasn’t quite sure what to expect and I must say that I really liked Morocco and I’m definitely planning on coming back.

One of my major concers was, of course, safety. The countries of North Africa are not considered the safest place right now, I also remembered the 2011 Marrakesh bombing. However, my experience was totally positive, I felt safe during whole my stay in Tangier and I think as long as we’re responsible and don’t do anything silly, everything should be fine. Or at least that’s the impression I got.

Po wielu miesiącach spoglądania na Maroko z drugiej strony Cieśniny Gibraltarskiej, wreszcie zawitałam do tego kraju! Długi weekend w miejscowości Tangier to moje pierwsze spotkanie z Afryką i stricte arabskim krajem, nie byłam więc pewna, czego się spodziewać, muszę natomiast przyznać, że Maroko bardzo mi się spodobało i koniecznie planuję tam wrócić.

Jedną z moich głównych obaw była oczywiście kwestia bezpieczeństwa. Kraje Afryki Północnej nie należą do najbezpieczniejszych, pamiętam też atak bombowy w Marrakeszu w 2011 roku, czyli całkiem niedawno. Na szczęście jednak moje wrażenia z Maroka są jak najbardziej pozytywne, czułam się bezpiecznie przez cały czas spędzony w Tangierze i myślę, że o ile podchodzimy do wszystkiego z głową, jesteśmy odpowiedzialni i nie robimy niczego głupiego, w tym miejscu powinnyśmy być bezpieczni. A przynajmniej takie wrażenie wywarło na mnie Maroko.

0203

Tangier is an interesting mixture between the Arabic tradition and modernity. In the old part of the town, Medina, we can find many traditional small shops, patisseries or cafes. The whole area is like a maze and it’s really easy to get lost there, so if you’re planning to go to Tangier, I would definitely recommend a local guide in Medina.

That’s the panorama of Tangier seen from one of the rooftops in Medina:

Tangier to ciekawa mozaika arabskiej tradycji i nowoczesności. Stara część miasta, Medyna, wypełniona jest starymi, tradycyjnymi sklepikami, cukierniami czy kawiarenkami. Cały ten obszar przypomina labirynt, w którym nietrudno się zgubić, więc wszystkim planującym tam wizytę polecam wynajęcie lokalnego przewodnika.

Poniżej panorama Tangieru widziana z jednego z dachów Medyny:

0405

The Medina maze:

Medyna-labirynt:

One of many traditional rug and other hand made stuff shops:

Jeden z wielu tradycyjnych sklepów z dywanami i innymi ręcznie robionymi tworami:

What striked me most is how much is being build now: new hotels, theatre, a whole new, large promenade by the sea. It definitely looks like Morocco wants to attract more and more tourists. Even now you can find elegant, European-style restaurants or hotel in Tangier:

W Tangierze najbardziej zaskoczyła mnie ilość nowych inwestycji: na każdym kroku budowane są nowe hotele, w trakcie budowy jest także nowy teatr i rozległa promenada nad morzem. Widać, że Maroko chce przyciągać coraz więcej turystów. Już teraz zresztą nie brakuje eleganckich hoteli i restauracji w europejskim stylu:

11

And the beautiful traditional, yet clean and welcoming cafes:

Oraz ślicznych tradycyjnych, a zarazem czystych i zachęcających do wejścia kawiarenek:

12

The seaside wasn’t the prettiest in Tangier, but I have seen many picturesque spots just outside the town on my way from the port. Here some pictures taken at the main beach (you can see Spanish coast in the background):

Wybrzeże Tangieru nie należy do najpiękniejszych, ale widziałam sporo malowniczych plaż w drodze z portu do miasta. Poniżej zdjęcia zrobione na głównej plaży, hiszpańskie wybrzeże w tle:

1314

Different means of transport in Morocco 🙂

Różne środki transportu w Maroku 🙂

15

Some more snaps taken in Tangier: (if you want to see even more photos taken in Morocco, check out this post)

I jeszcze kilka zdjęć stamtąd: (jeśli chcecie zobaczyć jeszcze więcej zdjęć z Maroka, zapraszam do tego postu)

1617

My Moroccan colleagues 🙂

Marokańscy koledzy po fachu 🙂

18

Goodbye Morocco, I will be back! // Żegnaj Maroko, na pewno jeszcze tu wrócę!

19